Marco Pizzuti, Druga wojna światowa. Inna historia
Nie wiem czy da się powiedzieć jeszcze coś nowego o II wojnie światowej, ale na pewno da się powiedzieć coś mało znanego. I tym właśnie jest Druga wojna światowa. Inna historia.
Pominę wstęp i przejdę od razu do rzeczy. Marco Pizzuti, to człowiek, o którym nie jest łatwo znaleźć informacje. Jest włoskim pisarzem, popularyzatorem nauki, nazywa się go ekspertem do spraw kontrinformacji (ale już nie wyjaśnia się co to jest). Druga wojna światowa to jego najnowsza książka, a w sumie ma ich on mieć 13. Wydana została nakładem wydawnictwa RM w 2025 r.
Dodać trzeba, że to czwarte wydanie. Ma format podręczny i miękką okładkę, więc spokojnie można pakować do pociągu. Oryginał ukazał się w 2018 r. i nosi tytuł Biografia non autorizzata della seconda guerra mondiale. Zdecydowanie tytuł oryginału pasuje do tych wszystkich wtrętów na okładce i w sieci, że historię piszą zwycięzcy i fakty usunięto z mainstreamu. Brzmi bardzo konspiracyjno-teoretycznie.
Druga wojna światowa. Inna historia – zawartość
Książka składa się z ośmiu rozdziałów, w których tytuł niekoniecznie pokrywa się z zawartością. Już w pierwszym się zaczyna. Tytuł głosi, że Żydzi niemieccy byli całkiem zasymilowani, a dostajemy historię Żydów, deklarację Balfoura, syjonizm, ustawy norymberskie, nazistów w Palestynie i wiele innych. Potem dwa rozdziały będące biografią Hitlera. Trzeba oddać sprawiedliwość, dogłębnie analizuje historię rodzinną Hitlera i domniemane wątki żydowskie.
Potem jest rozdział o powiązaniach finansowych nazistów z finansjerą światową, głównie amerykańską i udział kapitału amerykańskiego w niemieckiej machinie wojennej. Rozdział piąty poświęcony został sprawie Perl Harbor. A właściwie przekonaniu, że Amerykanie wiedzieli o nadchodzącym ataku, a nawet, że go właściwie sprowokowali.
Część następna niby dotyczyć ma Dunkierki, a dostajemy tam między innymi niemieckie prace nad bombą atomową, rozwój technologii wojskowej Niemiec, operację Lew Morski, lot Hessa do Szkocji. Przedostatni rozdział, to dywagacje na temat samobójstwa Hitlera i co się nie zgadza w oficjalnej wersji wydarzeń. Rozdział ostatni, to wyjątkowo nie Niemcy, a alianci i ich zbrodnie na wyzwalanych spod okupacji niemieckiej terenach. Słowem – wszystko i nic, wszędzie i nigdzie.
Wrażenia
Muszę przyznać, że tak dziwnie poskładanej książki nie czytałem dawno. Trochę trzyma się kupy, większość nie. Nie wiem czy autor to tak podzielił, czy gdzieś na etapie składu u polskiego wydawcy coś się komuś źle poprzeklejało. Znacie to uczucie, kiedy chcecie wstawić do tekstu grafikę i jedno kliknięcie powoduje, że cały układ trafia szlag? To tu to wrażenie dominuje.
Każdy rozdział jest podzielony na mniejsze podrozdziały, co trochę przyspiesza lekturę, ale niekoniecznie rozwija temat. W sumie cztery rozdziały faktycznie omawiają zagadnienie zgodnie z tytułem. Drugie cztery zupełnie nie. I jest to dla mnie denerwujące.
W książce mieszają się fakty, nie do końca potwierdzone hipotezy i coś, co brzmi jak zwyczajne teorie spiskowe. A miejscami nawet błędy – na przykład Pizzuti napisał, że w ’37 r. premierem brytyjskim był Winston Churchill. Niestety, wszystko to jest napisane tak, jakby to była bezsprzeczna prawda objawiona, a autor jej jedynym dysponentem. Fakt, jest kilka rzeczy, których faktycznie nie omawia się zbyt często, jak udział finansjery amerykańskiej w gospodarce III Rzeszy.
Ciężko mi stwierdzić jaki procent książki, to sprawy zamilczane, a które nie. I czy coś autor sam wyciągnął ze źródeł, czy po prostu przeczytał opracowania i je kompilował. Nie wiem tego, bo sporo z tych teorii i faktów gdzieś na którymś etapie mi przeleciało przed oczami. Nie mówię, że wiem czy wiedziałem wszystko, ale w sumie poza pewnymi drobnymi szczegółami i kilkoma nazwiskami nie dowiedziałem się nowych rzeczy.
Chyba najlepszy jest rozdział ostatni poświęcony działaniom aliantów. Można się z niego dowiedzieć, że nie tylko sowieci popełniali zbrodnie, alianci zachodni również. Autor omawia naloty dywanowe na niemieckie miasta i celowe i świadome niszczenie infrastruktury cywilnej, mordy na bezbronnych jeńcach niemieckich czy włoskich i wiele innych.
Jest to napisane naprawdę sprawnie i w sumie całkiem nieźle się czyta. W trakcie lektury można zapomnieć o mankamentach. Muszę się tu przyznać. Pierwszy rozdział przerwałem. Drugi rozdział prawie też i byłem naprawdę blisko przerwania lektury. To nieposkładanie mnie odrzucało. Naprawdę bardzo rzadko mi się zdarza odrzucić książkę w czasie lektury, a tu niewiele brakowało. To o czymś świadczy.
Czyta się nieźle i przez to można ulec wrażeniu, że autor odkrywa jakieś spiski i zamilczane fakty. Dlatego czytać należy ostrożnie.
Wydawnictwo RM
Ocena recenzenta: 3/6
Jakub Łukasiński
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem RM. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.