Dlaczego Sokrates został skazany na śmierć

Dlaczego Sokrates został skazany na śmierć? Kulisy najgłośniejszego procesu starożytności

W 399 roku p.n.e. Ateny skazały na śmierć człowieka, którego sama wyrocznia delficka nazwała najmądrzejszym z ludzi. Oficjalny powód? Bezbożność i psucie młodzieży. Prawdziwe motywy? Znacznie bardziej złożone i… osobiste. Oto opowieść o tym, dlaczego Sokrates został skazany na śmierć, jak polityczne rachunki, komediowa satyra i filozoficzna bezkompromisowość doprowadziły Sokratesa przed sąd – i pod wyrok.

Platon w Liście VII wspomina o przemianach ustrojowych z czasów swojej młodości. Podkreśla, że – jak każdy młody człowiek – początkowo marzył o karierze politycznej. Jednak im dłużej przyglądał się bieżącej polityce ateńskiej, tym bardziej ogarniała go odraza. Najpierw, w trakcie rządów oligarchicznych Trzydziestu Tyranów, Sokrates doświadczał szykan, a następnie – po przywróceniu demokracji, kiedy pojawiła się nadzieja na poprawę sytuacji w państwie – zostaje oskarżony i skazany.

Tekst jest fragmentem książki Najmądrzejszy. Biografia Sokratesa, którą znajdziesz tutaj:

Najmądrzejszy. Biografia Sokratesa

Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, tak naprawdę nie wiemy, dlaczego postawiono Sokratesa przed sądem. Owszem, znamy oficjalny akt oskarżenia, ponieważ tekst zachował się do naszych czasów, jest jednak wielce prawdopodobne, że postawione w nim zarzuty stanowiły jedynie wygodny pretekst. Prawdziwe powody mogły być inne – na przykład jakieś zadrażnienia na tle osobistym lub politycznym.

Trzeba pamiętać, że w tym czasie obowiązywała amnestia, obejmująca zarówno zwolenników demokracji, jak i oligarchii (z wyjątkiem członków oligarchicznej grupy tyranów). Oficjalne stawianie oskarżeń dotyczących kwestii politycznych nie wchodziło zatem w grę.

W Platońskiej „Obronie” Sokrates cytuje akt oskarżenia w następującym brzmieniu: „Sokrates popełnia zbrodnię i dopuszcza się występku, badając rzeczy ukryte pod ziemią i w niebie, i ze słabszego zdania robiąc mocniejsze, i drugich tego samego nauczając”. I dalej: „Sokrates – powiadają – zbrodnię popełnia, albowiem psuje młodzież, nie uznaje bogów, których państwo uznaje, ale inne duchy nowe”.

Sokratesowi zarzuca się zatem zainteresowanie filozofią przyrody, uprawianie sofistyki, nieuznawanie bogów państwowych i psucie młodzieży. Podobne zarzuty przytacza Diogenes Laertios, czerpiąc je ze wspomnień Favorinosa z Arelate, za czasów którego akt oskarżenia był przechowywany w ateńskim Metroonie:

Meletos, syn Meletosa z gminy Pitthous, wniósł pod przysięgą takie oto oskarżenie przeciwko Sokratesowi, synowi Sofroniska z gminy Alopeke: Sokrates popełnia występek nieuznawania bogów, których uznaje państwo, wprowadza natomiast nowe bóstwa. Popełnia również występek psucia młodych ludzi. Zasługuje na karę śmierci.

Akt oskarżenia zawiera zatem trzy punkty: nieuznawanie bogów (theous), wprowadzanie nowych bóstw (daimonia) i psucie młodzieży. Ten ostatni był – częściowo przynajmniej – pochodną pierwszego zarzutu.

Niezależnie od wersji akt oskarżenia brzmi jak wyjęty z Chmur Arystofanesa. Odwołuje się do najbardziej stereotypowego, a zarazem przekłamanego obrazu Sokratesa. Tak właśnie mogli go postrzegać zwykli ludzie, niezainteresowani filozofią, w tym ateńscy sędziowie. Oskarżyciele zapewne na to liczyli.

Jak pamiętamy, w Chmurach Sokrates ukazany jest jako filozof przyrody i sofista, przez co w zasadzie automatycznie podpada pod podejrzenie o ateizm. Zarówno ówcześni filozofowie przyrody, jak i sofiści głosili poglądy, które podważały tradycyjny obraz bogów. Anaksagoras mówił, że Słońce (Helios) to żaden bóg, ale bryła rozżarzonego żelaza.

Protagoras w kwestii istnienia bogów zajął stanowisko agnostyczne, uważając, że umysł ludzki nie jest w stanie posiąść wiedzy w tej dziedzinie. Tyran i poeta Kritiasz uznał wręcz, że wszechwiedzącego boga wynalazł przemyślny mąż stanu, który chciał w ten sposób utrzymać lud w posłuchu. Pamiętano również, że Alkibiades brał udział w profanacji misteriów eleuzyńskich. Arystofanes przy innej okazji używa określenia „Sokrates Melijczyk”, czyniąc aluzję do ateisty Diagorasa z Melos.

W Chmurach równie mocno wybrzmiewa „psucie młodzieży”. Młody Fejdippides, po odbyciu nauki w Myślarni Sokratesa, bije przecież własnego ojca, dowodząc przy tym pokrętnie, że jest to najzupełniej słuszne. Arystofanes zdaje się nie przejmować tym, że obietnica nauczenia, jak „słabszy argument uczynić mocniejszym”, to pomysł Protagorasa.

W komedii Arystofanesa na miejsce dotychczasowych bogów Sokrates wprowadza „nowe bóstwa”, takie jak Wir i Chmury, które kierują przyrodą. Do tego dodać należy – znane z literatury sokratycznej – powoływanie się przez Sokratesa na daimonion, boski głos, który był dla niego jak wewnętrzny drogowskaz.

W 423 roku, gdy Arystofanes wystawił Chmury, oskarżenia rzucane ze sceny brzmiały zapewne dużo bardziej niewinnie. Nie przy szłoby raczej dramaturgowi do głowy, że jego sztuka zostanie użyta ćwierć wieku później jako podstawa do sklecenia aktu oskarżenia i że jej bohater w wyniku takiego splotu wydarzeń poniesie śmierć. Platon umieszcza Arystofanesa w towarzystwie Sokratesa w swojej Uczcie jako jednego z bohaterów spotkania u tragika Agatona. Można to odczytać jako sugestię, że to nie Arystofanes jest winien, ale ci, którzy posłużyli się jego tekstem.

Zarzuty wyjęte z komedii Chmury nabrały znacznie większego ciężaru w 399 roku, kilka lat po krwawych rządach Trzydziestu. Oskarżenie o „psucie młodzieży” łatwo było poprzeć odwołaniem się do niedawnych wydarzeń, których sędziowie byli świadkami, a częściowo zapewne ofiarami – oni sami lub ich bliscy.

Kritiasz i Charmides, współwinni krwawego terroru, kojarzyli się z osobą Sokratesa. Mimo że Kritiasz był niecałe dziesięć lat młodszy od Sokratesa, to pamiętano ich znajomość z dawnych lat. W Uczcie Alkibiades wymienia Charmidesa wśród tych, którym Sokra tes zawrócił w głowie. Niezależnie od tego, jak krytyczne zdanie miał Sokrates o obu tyranach, faktem było, że pozostał w mieście za rządów Trzydziestu, gdy rzesze ateńskich uchodźców politycznych musiały znaleźć sobie miejsce z dala od ojczyzny.

Skoro, jak piszą Platon i Ksenofont, Sokrates dostał polecenie od tyranów, by uprowadzić Leona z Salaminy, można domniemywać, że liczono na jego, przynajmniej ograniczoną, lojalność. Zapewne też wpisano go na listę trzech tysięcy pełnoprawnych obywateli. Sokrates jednak dał do zrozumienia, że nie akceptuje metod stosowanych przez dyktatorów.

Jednym z wygnańców był późniejszy oskarżyciel Sokratesa, Anytos, który początkowo próbował przystać do obozu oligarchów, później jednak, gdy mu się to nie udało, przeszedł na stronę demokratów.

W komediach wystawianych kilka dekad wcześniej sugeruje się prospartańskie sympatie Sokratesa. Należy jednak pamiętać, że od tego czasu zmieniła się zupełnie sytuacja polityczna. Po woj nie peloponeskiej Ateny z pretendenta do hegemona w greckim świecie spadły do roli osamotnionego, zubożałego państewka. Straciły rangę morskiego mocarstwa, Sparta zaś nie tylko utrzymała najsilniejszą armię lądową, ale również rozbudowała flotę dzięki perskiej pomocy finansowej.

Prospartańskie sympatie Sokratesa przed wojną i na jej początku mogły oznaczać, że był, po pierwsze, przeciwnikiem konfrontacji militarnej zgodnie z zasadą, że Ateny i Sparta powinny wspólnie ciągnąć grecki pług; po drugie, zapewne imponowały mu różne aspekty spartańskiego modelu społecznego – surowość i prostota życia codziennego, względna równość majątkowa; po trzecie – cenił pewne elementy spartańskiego (i kreteńskiego) prawo dawstwa. Niewykluczone, że przy tym raziły go przeróżne cechy ateńskiej mentalności, takie jak zachłanność, ekspansywność i dorobkiewiczostwo.

W 399 roku wspomnienie takich sympatii niosło już jednak inne skojarzenia, zwłaszcza że krwawy tyran Kritiasz przy każdej okazji sławił spartański ustrój. Alkibiades z kolei lawirował między Atenami, Spartą a Persją. W czasie, gdy odbywa się proces Sokratesa, żaden z trzech jego „wyrodnych” uczniów już nie żyje.

Można odnieść wrażenie, że w grę wchodziły porachunki osobiste pod pretekstem zarzutów o bezbożność i „psucie młodzieży”. Sokrates mógł zresztą łatwo dać pretekst do tego podczas którejś ze swoich ironicznych dyskusji. Niejeden jego możny rozmówca poczuł się ośmieszony i obrażony, kiedy Sokrates publicznie, wobec młodych słuchaczy, obnażał jego niekompetencję. Zapewne wielu było takich, którzy żywili do niego co najmniej niechęć, a może i nienawiść. W Platońskiej Obro nie Sokratesa czytamy, jak to za Sokratesem chodziła młodzież zafascynowana jego biegłością w prowadzeniu dyskusji. Ci młodzi ludzie:

znajdują mnóstwo takich, którym się zdaje, że coś wiedzą, a wiedzą mało albo wcale nic. Więc stąd ci, których oni na spytki biorą, gniewają się na mnie, a nie na nich: mówią, że to ostatni łajdak ten jakiś Sokrates i psuje młodzież. A jak ich ktoś pyta, co on robi takiego i czego on naucza, nie umieją nic powiedzieć, nie wiedzą; żeby zaś pokryć zakłopotanie, mówią to, co się na każdego miłośnika wiedzy zaraz mówi: że tajemnice nieba odsłania i ziemi, a bogów nie szanuje, a z gorszego zdania robi lepsze (Obrona Sokratesa 23 c–d).

Być może część tych nastawionych zaczepnie młodych ludzi, którzy „chodzili za Sokratesem”, zachowywała się tak, jak ci opisani przez Frynichosa w komedii wystawionej około 420 roku (…).

Plutarch w Żywocie Peryklesa podaje informację o pewnym fanatyku religijnym, wieszczku Diopejtesie, przeciwniku politycznym Peryklesa. Chcąc uderzyć w „pierwszego obywatela, Diopejtes postano wił zaatakować jego mentora, filozofa Anaksagorasa. W tym czasie atakowano również inne bliskie Peryklesowi osoby, w tym Fidiasza i Aspazję. Diopejtesowi mogło się nie podobać, że Perykles otacza się uczonymi – filozofami i sofistami – którzy lekceważą sztukę wróżbiarską na rzecz podawania wyjaśnień naukowych.

Jak pisze Plutarch, od Anaksagorasa Perykles nauczył się patrzeć krytycznie na zabobon i lęk, jakiemu ulegają ludzie, którzy nie znając przyczyn zjawisk niebieskich, znajdują się wobec nich jak wobec jakichś niezwykłych cudów; pełni wewnętrznego niepokoju drżą bez przerwy przed mocą bogów jedynie z powodu nieświadomości rzeczy. Natomiast nauka o przyrodzie uwalnia człowieka od tego wszystkiego i zamiast chorobliwego lęku i zabobonu daje nam spokojną i pełną naj lepszych nadziei bogobojność (Żywot Peryklesa 6).

Dalej Plutarch podaje następującą anegdotę: pewnego razu przy niesiono Peryklesowi głowę barana o jednym rogu wyrastającym ze środka czoła. Wówczas wieszczek Lampon orzekł, że jest to znak, iż państwo podzielone dotąd na dwie frakcje zjednoczy się pod władzą jednego rządcy, a będzie nim ten, komu ten znak się pokazał, czyli Perykles. 

Anaksagoras zaś, obecny podczas tej rozmowy, poprosił o rozcięcie czaszki, a następnie wytłumaczył w naukowym wywodzie, jak doszło do tego, że pojawiła się anomalia. Wszyscy obecni podziwiali wówczas Anaksagorasa, ale niedługo później nabrali szacunku również dla Lampona, kiedy wskutek zmian politycznych cała władza przeszła w ręce Peryklesa.

Spór pomiędzy Lamponem i Anaksagorasem jest przykładem ścierających się wówczas poglądów dotyczących bogów i związanych z tym interesów zawodowych. Czy wieszczek jest jedyną instancją, która może wypowiadać się o bogach, o tym, co im się podoba, czego chcą od ludzi i co ludzie są im winni? Czy wieszczek powinien mieć tym samym wpływ na decyzje polityczne? Kontrowersje dotyczące wiedzy o tym, czego rzekomo chcą bogowie, powrócą w rozmowie Sokratesa z wieszczkiem Eutyfronem w dialogu Platona.

Wracając do postaci Diopejtesa, interesujące nas wydarzenia rozegrały się około 430 roku. Plutarch, będący naszym jedynym źródłem, pisze, że Diopejtes postawił wniosek, aby „każdy, kto nie uznaje spraw boskich albo prowadzi dyskusje i wykłady na temat zjawisk niebieskich, był pozwany przed sąd”.

Wówczas prawdopodobnie doszło do wygnania z Aten Anaksagorasa. Fraza „nie uznaje spraw boskich” z ustawy Diopejtesa powtarza się w oskarżeniu Sokratesa jako „nie uznaje bogów”. Co ciekawe, w żywotach Lizandra i Agesilaosa Plutarch, relacjonując wydarzenia z około 396 roku, wzmiankuje wieszczka Diopejtesa jako „mądrego w sprawach boskich”, będącego biegłym w interpretowaniu wyroczni, a zarazem pozostającego w bliskich relacjach ze Spartą. Diopejtes wypowiada się tam w kwestii, czy Agesilaos powinien zostać królem Sparty.

Niewykluczone, że wymierzone w Anaksagorasa i innych filo zofów prawo, za którym stał Diopejtes, było podstawą do wniesienia oskarżenia przeciwko Sokratesowi. (…)

Jak pamiętamy z opowieści Ksenofonta, za czasów Trzydziestu Tyranów, a więc jakieś pięć lat wcześniej, Kritiasz wytoczył przeciwko Sokratesowi „zwykłe”, standardowe zarzuty, jakie stawiało się filozofom. Oznaczałoby to, że odsądzanie filozofów od czci i wiary nabrało już wówczas znamion rutyny. Tym razem jednak stawka, czyli propozycja kary śmierci, była szokująco wysoka.


Tekst jest fragmentem książki Krzysztofa Łapińskiego „Najmądrzejszy. Biografia Sokratesa” i został opublikowany we współpracy reklamowej z Wydawnictwo Agora.

Comments are closed.