Robert Michniewicz, Dolina szpiegów
Jakiś czas temu wpadła mi w ręce książka o walce wywiadów w okupowanej Warszawie. Ale nie była to ani do końca powieść, ani opracowanie naukowe. Zatrzymała się gdzieś w pół drogi donikąd. Może nie tyle mnie zniechęciła do dłuższej przygody z tą formą, co nie zachęciła. Za to Michniewicz nadrobił w całej rozciągłości.
Robert Michniewicz, to emerytowany oficer wywiadu. Spędził na służbie 23 lata, z czego prawie połowa za granicą. Od kilku lat zajmuje się pisaniem. Dolina szpiegów ukazała się w 2024 nakładem Czarnej Owcy. Stron ponad 650, oprawa klejona, okładka miękka.
Zawartość
Rzecz dzieje się w pierwszej połowie 1944 r. Wielka Rzesza wali się w gruzy, ze wschodu nadciąga czerwona zaraza, na zachodzie Alianci szykują się do otwarcia drugiego frontu, grupa, że się tak wyrażę, lojalistów myśli o zamachu i odsunięciu Hitlera od władzy. W strukturach wywiadu działa niemiecki arystokrata, Carl von Wedel. Dobrze sytuowany, wykształcony, zakochany ze wzajemnością w córce wysokiego oficera niemieckiej armii.
I jednocześnie współpracujący z polskim wywiadem przeciw nazistom. Von Wedel jest głównym bohaterem i jemu poświęcone jest najwięcej miejsca. Ale nie działa on w próżni i obserwujemy faktyczną grę wywiadów. W Anglii działają agenci niemieccy, w Niemczech polscy i angielscy, w Zakopanem znajduje się szkoła niemieckiego wywiadu, którą rozpracowują lokalne struktury polskiego podziemia. W końcu von Wedel zostaje wysłany przez swoich bezpośrednich przełożonych do Zakopanego i tam dowiaduje się o istnieniu pewnego niezwykle istotnego archiwum, które bardzo może przydać się w powojennych rozgrywkach.
Wrażenia
Tak, mogę to śmiało powiedzieć, to znakomita rzecz. Akcja może i rozwija się powoli, ale cały czas trzyma w mniejszym lub większym napięciu. Przez większość książki nie wiadomo jaka będzie najważniejsza akcja von Wedela. W sumie nawet i bez tego zdobywania archiwum historia mogłaby się obronić klimatem i tym, jak autor prowadzi narrację.
Michniewicz wiele pokazuje, ale za kulisami też się dzieje. Wydobycie przez Niemców swojego agenta w Anglii i jego wolta w Zakopanem pokazuje to najlepiej. To całkiem dobry przykład. Agent dostał zadanie, z którego się wywiązywał bardzo dobrze, jeden błąd pokrzyżował mu szyki, ale nie wyeliminował całkiem. Usiłował zwerbować polskiego żołnierza grożąc jego rodzinie, ale wszystko się posypało i trzeba było go wyciągać, bo groziła mu wsypa. Potem pojawia się w Zakopanem i ratuje von Wedela. W trakcie rozmowy wyjaśnia wszystko, co się działo i dlaczego w ogóle zaczął działać jako agent. Zostało to tak pokazane, że nie zaburza narracji, brzmi naturalnie i logicznie.
Nie wiem na ile autor wykorzystał swoje doświadczenie, ale czuć, że pisał to specjalista. Michniewicz jest nie tylko doświadczonym agentem wywiadu, ale też dobrym pisarzem. Opowiadana historia jest wewnętrznie spójna, nie nudzi, główny bohater jest niejednoznaczny. Nawet wątek miłosny dobrze się komponuje.
Grafik, map, ani komentarza nie ma. Michniewicz wyjaśnił, że korzystał z ogólnodostępnych źródeł, a nie skupiał się na jakiejś jednej, konkretnej publikacji i jego celem było ukazanie pracy wywiadowczej i jej poszczególnych elementów. Świat jest tłem, w którym dzieje się fikcyjna fabuła. Ale nadal, szata historyczna została wykorzystana, więc komentarz i bibliografia by się przydały. Nie ma, więc minus.
Pomijając moje marudzenie na braki sama historia jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Z dużymi nadziejami będę czytał część drugą.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.