Siódma edycja pokazuje siłę tego festiwalu – mówił prowadzący konferencję prasową, Krzysztof Ziemiec. – Gdy oddycham polskim powietrzem, czuję się jak w niebie – powiedziała brytyjska wokalista Katy Carr. Dziś o godz. 11 w Gdyńskim Centrum Filmowym odbyła się konferencja otwierająca Festiwal Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci. Honorowy patronat nad festiwalem objął prezydent Andrzej Duda!
– Na tym festiwalu czuję się jak weteran. Jestem tu czwarty raz i z satysfakcją obserwuję, jak Festiwal Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci, wypłyną na szerokie wody. Siódma edycja pokazuje siłę tego festiwalu – powiedział prowadzący konferencję Krzysztof Ziemiec. – Rzeczywiście jesteśmy na nowej orbicie. To nowa jakość. W Gdyni, a od tego roku, w Gdyńskim Centrum Filmowym, czujemy się bardzo bezpiecznie. Możemy nabierać tempa w organizacji tego filmowego święta. Możliwości, jakie daje nam Gdyńskie Centrum Filmowe dodaje nam odwagi – powiedział dyrektor festiwalu, Arkadiusz Gołębiewski. Pomysłodawca festiwalu podziękował władzom miasta, m.in. prezydentowi Wojciechowi Szczurkowi. W odpowiedzi na wyrażenie wdzięczności, Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent miasta Gdyni powiedziała: – Ze strony Gdyni przyjęcie tego festiwalu to nie przysługa, tylko przyjemność. Bardzo się cieszymy, że możemy brać udział w takiej imprezie filmowej. I nie chodzi tylko o filmowy charakter miasta, ale jego patriotyzm i silne poczucie tożsamości narodowej. Pamięć historyczna wieje od morza. Bez względu na dyskusję, która toczy się w przestrzeni publicznej my wiemy, że to pamięć historyczna buduje naszą tożsamość. Gdynia duży nacisk kładzie na edukację i kontakt z młodymi. Ten festiwal pomaga nam wypełniać to ważne założenie.
Szczególnym gościem festiwalu, obecnym na konferencji, była Anna Maria Anders, córka generała Władysława Andersa. – To zaszczyt być na tym festiwalu. Dla mnie, córki generała Andersa, temat II wojny światowej i Żołnierzy Wyklętych jest bardzo bliski. Od 3 lat jeżdżę po Polsce i kultywuje pamięć o ojcu i jego żołnierzach. Bez przeszłości nie ma przyszłości. Bardzo się cieszę, bo widzę większe zainteresowanie historią ze strony młodzieży. Tym lepiej, że jest taki festiwal, bo młodzi chętniej sięgają po film niż książkę – mówiła Anders. Czas festiwalu zbiegł się z premierą filmu „Pilecki”, która odbędzie się w piątek w Warszawie. Aktor, odgrywający tytułową rolę, Marcin Kwaśny wspominał o tym, jak ważne jest, by powstawały takie produkcje. Aktor apelował, by wesprzeć produkcję jego filmu „Wyklęty”. Pieniądze zbiera założona przez niego fundacja Między Słowami. – Tym żołnierzom należy się przywracanie pamięci. Bardzo chciałbym, żeby ta historia trafiła do szkół, by nie było tej wyrwy luki w edukacji.
Krzysztof Ziemiec nazwał Marcina Kwaśnego filmową twarzą Wyklętego.
Bardzo poruszające było wystąpienie pani Lidii Lwow-Eberle, 95. letniej sanitariuszki V Brygady Wileńskiej AK, która wspominały jak wstąpiła do partyzantki w brygadzie „Łupaszki” i brała udział w walkach na terenie Wileńszczyzny, Podlasia i w Borach Tucholskich. – Bozia mnie uchroniła. Byłam ranna ale to nie jest ważne. Dziękuje Bogu za swoje życie i wszystko co miałam.
Dyrektor festiwalu zachęcał do obejrzenia wystawy prac Lidii Lwow-Eberle, przygotowaną przez jej córkę Justynę. Jak wspomniał Arkadiusz Gołębiewski, córka sanitariuszki przygotowując wystawę powiedziała, że poznaje mamę, której nie znała. Otwarcie wystawy dziś o 17.30 w Forum Studenckim.
Swoim entuzjazmem podzieliła się na konferencji Katy Carr, brytyjska piosenkarka, z polskimi korzeniami. Na konferencji zjawiła się w barwnej chuście, którą dostała od swojej babci góralki. – Gdy oddycham polskim powietrzem, czuję się jak w niebie. Jestem bardzo podekscytowana. Od samego rana śpiewałam w hotelowym pokoju. Czuję, że przyjechałam do domu. Dziękuję Bogu, że mam polską krew! – powiedziała artystka. Carr podzieliła się swoimi inspiracjami i wspomniała, że zaczęła pisać piosenki o polskiej historii, gdy poznała Kazimierza Piechowskiego, który uciekł z obozu w Auschwitz. – Kazimierz Piechowski to moja muza.
Piotr Witt – dziennikarz Radia Wolna Europa, który przyjechał na festiwal z Paryża powiedział –
Jestem zadowolony, że znalazłem się w Polsce, ale przede wszystkim, że w tak dobrym towarzystwie.
Paweł Kędzierski, który po raz szósty stoi na czele jury Konkursu Głównego wyznał z satysfakcją, że: – Z każdym rokiem wybór jest coraz trudniejszy. Dostajemy coraz więcej coraz bardziej wartościowych filmów. Bardzo mnie to cieszy. Oczywiście to widz ostatecznie ocenia film.
Arkadiusz Gołębiewski na zakończenie konferencji powiedział o tym, że ma poczucie, iż festiwal zrodził się z potrzeby mówienia o historii. Zwrócił uwagę na to, że szczególnie zależy mu na inspirowaniu środowisk filmowych w małych społecznościach lokalnych, gdzie ludzie nie mogą liczyć na przyjazd profesjonalnej ekipy filmowej i sami chwytają za kamery. – Warto pamiętać, że jak bierzemy się za jakiś temat, to już drugi raz nikt o tym filmu być może nie zrobi. Starajmy się więc. Nie chodzi o konkurencję, tylko o docieranie do jak najszerszej publiczności. Chciałbym, żeby rodziło się tu, na tym festiwalu, samo dobro. Chcemy opowiadać historię skutecznie, emocjonalnie i z dala od polityki, co jest dużym wyzwaniem.
***
Więcej informacji o Festiwalu na stronie http://festiwalnnw.pl/