Gabriela Gargaś, To nie było na zawsze

To nie było na zawsze |Recenzja

Gabriela Gargaś, To nie było na zawsze

„To nie było na zawsze” to wielopokoleniowa powieść, która zaczyna się w cieniu wywózek z Zamojszczyzny, a kończy dekadę później w Warszawie – mieście, które samo musiało się na nowo nauczyć żyć. To historia Łucji i Janka, dwojga dzieci połączonych jednym gestem ocalenia, którego skutki będą rozbrzmiewać przez całe ich dorosłe życie. Autorka nie boi się pokazać, że najtrudniejsza wojna toczy się już po jej zakończeniu – w sercach, milczeniu i niewybaczonych krzywdach.

Dzieciństwo naznaczone stratą

Pierwsza część powieści to bezlitosny zapis okupacyjnej codzienności. Janek, warszawski chłopak, ratuje Łucję, dziewczynkę z Zamojszczyzny z transportu i od tego momentu ich losy się splatają na zawsze. Autorka nie oszczędza czytelnika – kolejne rozdziały przynoszą bolesne decyzje, poświęcenia i straty, które kształtują oboje bohaterów na resztę życia. Wątek Otto, Niemca splecionego z losami rodziny Janka, wprowadza do fabuły trudne pytanie o to, czym jest zdrada, a czym przetrwanie – pytanie, na które Janek długo nie potrafi sobie odpowiedzieć.

Warszawa jak kobieta po ciężkiej chorobie

Powojenna część powieści to już inny rejestr – mniej wojennego dramatyzmu, więcej cichego bólu codzienności. Metafora Warszawy jako kobiety osłabionej, ale dumnej, doskonale oddaje ton całej sagi. Łucja i Janek odnajdują się przypadkiem, ale życie nieustannie stawia im na drodze nowych ludzi i nowe zobowiązania, przez co ich uczucie musi przejść wiele prób. Autorka konsekwentnie pokazuje, że miłość w tej opowieści rzadko bywa prostym ratunkiem – częściej jest próbą charakteru albo odwagą, by przestać się bać.

Wybaczenie ważniejsze niż happy end

Czytając powieść coraz bardziej jesteśmy przekonani, że główni bohaterowie nie dostaną swojego happy endu, a wyłącznie „maybe in another life”. Wraz z bohaterami zastanawiamy się, dlaczego serce czasem wybiera kogoś, kogo nie można mieć. Finałowe szczęście bohaterów nie wynika z usunięcia przeszkód, lecz z ich powolnego przepracowania. Kolejne relacje, wybory i rozstania prowadzą bohaterów – i czytelnika – do wniosku, że najważniejsze w tej historii nie jest samo zjednoczenie kochanków, lecz zdolność do wybaczenia sobie i innym. To rzadka w tym gatunku dojrzałość, dzięki której saga unika taniego sentymentalizmu.

Książka nie jest zwyczajnym romansem, które często są dostarczane czytelnikom, ale poruszającą, czasem przygnębiającą, ale przede wszystkim szczerą opowieścią o tym, że blizny wojny często goją się wolniej niż miasta. Doskonale treść i klimat książki oddaje jedno ze zdań w jej obecnych: „Bo nie każda historia musi się kończyć miłością. Czasem wystarczy, że ktoś przestaje się bać”.


Wydawnictwo Filia

Ocena recenzenta 6/6

Magdalena Kaczmarek

Comments are closed.