Ludwik Węgierski to jeden z tych władców Polski, o których mało się pamięta. W szkole pojawia się najczęściej trochę jako postać przejściowa między dynastyczna i jako ojciec Jadwigi. Z jednej strony król Polski, z drugiej bardziej władca Węgier niż ktoś mocno związany z naszym krajem. I właśnie dlatego ta książka jest ciekawa, bo pokazuje, że Ludwik nie był tylko „tym królem pomiędzy”. Na Węgrzech zapamiętano go jako Ludwika Wielkiego, jednego z najważniejszych monarchów swojej epoki. W Polsce jego pamięć jest dużo słabsza, a momentami wręcz nie najlepsza. Książka Stanisława A. Sroki dobrze pokazuje, skąd bierze się ta różnica i dlaczego tego władcy nie da się oceniać tylko z polskiej perspektywy.
O Autorze
Autorem książki jest Stanisław A. Sroka, historyk mediewista, specjalista od dziejów Węgier, Europy Środkowej i stosunków polsko-węgierskich w późnym średniowieczu. W latach 2008–2012 był dyrektorem Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, w latach 2012–2020 był prodziekanem ds. ogólnych, a od 2020 jest dziekanem Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Napisał książkę o Kazimierzu Wielkim a od czasów doktoratu zajmuje się historią średniowieczną Węgier. I właśnie dzięki temu widać przewagę autora. Sroka dobrze zna kontekst węgierski, a bez niego Ludwik byłby właściwie niezrozumiały.
O czym jest książka
Książka opowiada o życiu i panowaniu Ludwika Węgierskiego, syna Karola Roberta i Elżbiety Łokietkówny. Był więc związany z Piastami przez matkę, a po śmierci Kazimierza Wielkiego objął także tron polski. To od razu stawia całą opowieść w ciekawym miejscu, bo Ludwik nie był w Polsce nowym władcą znikąd, jak się to powszechnie wydaje. Jego prawa do tronu wynikały z układów dynastycznych i powiązań rodzinnych.
Najważniejsze jest jednak to, że Ludwik był przede wszystkim królem Węgier. Tam miał swoje centrum władzy, tam prowadził najważniejszą politykę i tam zbudował swoją pozycję. Autor pokazuje jego panowanie na tle spraw węgierskich, polskich i neapolitańskich. Szczególnie ciekawe są właśnie te szerokie ambicje Andegawenów. To nie była mała lokalna dynastia, tylko rodzina, która myślała o władzy w kilku kierunkach.
W książce pojawia się więc temat dziedzictwa neapolitańskiego, polityki wobec południa Europy, znaczenia Węgier w XIV wieku, a także relacji z Polską po śmierci Kazimierza Wielkiego. Ludwik nie rządził Polską bezpośrednio tak, jak wielu innych monarchów. Dużą rolę odgrywali regenci i namiestnicy, zwłaszcza Elżbieta Łokietkówna, później Władysław Opolczyk oraz wielkorządcy.
To sprawia, że panowanie Ludwika w Polsce może wydawać się trochę oddalone, mniej osobiste i mniej „nasze”. Nie ma tu takiego obrazu władcy obecnego, który stale jeździ po kraju, prowadzi własną politykę wewnętrzną i buduje silną więź z poddanymi. Ludwik jest raczej monarchą wielkiej polityki dynastycznej. Polska była dla niego ważna, ale niekoniecznie była centrum jego świata.
Bardzo ważnym tematem poruszonym w książce jest też sukcesja. Ludwik nie miał syna, więc kwestia dziedziczenia tronu była jednym z najważniejszych problemów jego panowania. To prowadzi nas do sprawy jego córek, przywilejów dla szlachty i w końcu do Jadwigi. W tym sensie panowanie Ludwika jest kluczowe, bo bez niego trudno zrozumieć późniejsze rządy Jadwigi, Andegawenów w Polsce i przejście do epoki jagiellońskiej.
Struktura
Książka ma klasyczny układ biografii historycznej. Najpierw dostajemy tło dynastyczne i polityczne, potem młodość Ludwika, jego panowanie na Węgrzech, sprawy neapolitańskie, przejęcie tronu polskiego i problemy związane z rządzeniem dwoma królestwami. Dalej pojawiają się kwestie regencji, namiestników, polityki wobec polskich elit i sukcesji. Wszystko zamknięte jest w 11 rozdziałach. Tom liczy około 438 stron, rozdziały więc są dość niewielkie. Ponadto niektóre z nich mają liczne podrozdziały, co sprawia, że książkę trochę łatwiej jest sobie przyswoić.
To według serii „Poczet Władców Polski” PIW-u tom 23. Wydawnictwo nie idzie chronologicznie w wydawaniu “pocztu”. Jednakże podobnie jak i z tomem pierwszym (w serii tom II) mamy bogatą w kolorowe ilustracje pozycję, choć i tutaj brakuje map. Tak jak i poprzednio też, baza źródłowa jest ogromna (34 strony bibliografii).
Struktura jest dość przejrzysta, choć sam temat bywa trudniejszy niż w przypadku bardziej „oczywistych” polskich władców. Przy Chrobrym czy Bolesławie Kędzierzawym czytelnik od razu czuje ciężar postaci. Przy Ludwiku trzeba trochę wejść w Węgry, Neapol, dynastyczne układy i specyfikę rządów nieobecnego monarchy. To wymaga większej cierpliwości, ale daje ciekawy efekt.
Opinia i recenzja
Największą zaletą tej książki jest to, że autor nie robi z Ludwika ani wielkiego polskiego monarchy, ani władcy kompletnie obcego i nieistotnego. Pokazuje go w sposób bardziej wyważony. Ludwik był ważny, ale jego ważność nie polegała na tym, że był „polskim królem z serca i duszy”. Był władcą dynastycznym, który myślał kategoriami rodu, państw, układów i sukcesji.
Bardzo ciekawe są fragmenty dotyczące Węgier i szerszej polityki Andegawenów. Dla polskiego czytelnika to może być nawet największa wartość książki, bo pozwala wyjść poza naszą perspektywę. Nagle okazuje się, że Polska była częścią większej układanki, a Ludwik działał w świecie, który rozciągał się od Karpat po Adriatyk i dalej ku Neapolowi.
Podoba mi się też to, że książka pokazuje, jak działała monarchia dynastyczna. Dzisiaj często myślimy o państwach w kategoriach narodowych, ale w XIV wieku wyglądało to zupełnie inaczej. Liczyły się rody, małżeństwa, dziedziczenie, prawa do tronów, układy z możnymi i prestiż dynastii. Ludwik jest dobrym przykładem władcy, którego trzeba rozumieć właśnie w takich kategoriach.
Minusem może być to, że dla części czytelników temat będzie mniej porywający. Ludwik Węgierski nie ma u nas takiego emocjonalnego ciężaru jak Chrobry, Łokietek, Kazimierz Wielki czy Jagiełło. Nie ma też jednej prostej opowieści, którą łatwo sprzedać: wielki wojownik, reformator, zwycięzca, budowniczy państwa. To jest bardziej skomplikowany przypadek.
Drugim minusem może być pewna gęstość kontekstu. Węgry, Neapol, Andegawenowie, Polska, przywileje, regencja, sukcesja, zatem jest tego sporo. Jeśli ktoś szuka prostej biografii króla Polski, może poczuć, że książka momentami odchodzi za daleko od spraw polskich. Ale moim zdaniem właśnie to jest potrzebne, bo bez tego Ludwik byłby niezrozumiały.
Najważniejsze jest jednak to, że po tej książce Ludwik przestaje być tylko nudnym przystankiem między Kazimierzem Wielkim a Jadwigą. Zaczyna być postacią ważną dla zrozumienia całej końcówki XIV wieku. Jego panowanie pokazuje, jak Polska weszła w większą grę dynastyczną i jak przygotowany został grunt pod rządy Jadwigi oraz późniejszą unię z Litwą.
Całościowo to bardzo solidna biografia władcy, który nie jest łatwy do opisania. Sroka robi dobrą robotę, bo nie próbuje sztucznie „spolszczyć” Ludwika, ale też nie wypycha go poza historię Polski. Pokazuje go jako króla, który miał kilka ojczyzn politycznych, ale jedną główną bazę władzy, Węgry.
Rekomendacja
Polecam tę książkę osobom, które interesują się średniowieczem, historią Polski, Węgier i Europy Środkowej. To dobra lektura zwłaszcza dla tych, którzy chcą lepiej zrozumieć okres po Kazimierzu Wielkim i przed Jadwigą. Właśnie ten moment często bywa traktowany pobieżnie, a jest bardzo ważny.
To także dobra książka dla osób, które lubią historię dynastyczną: małżeństwa, sukcesję, prawa do tronu, regencję, relacje między państwami i wielką politykę rodów. Ludwik Węgierski świetnie pokazuje, że w średniowieczu król nie zawsze był „narodowym” władcą w naszym dzisiejszym rozumieniu. Czasem był przede wszystkim głową dynastii, która łączyła różne kraje i interesy. Nie polecałbym jej komuś, kto szuka lekkiej biografii. To raczej solidna książka historyczna, wymagająca trochę skupienia.
Dla mnie największą wartością tej książki jest to, że przywraca Ludwikowi właściwe proporcje. Pokazuje, że w Polsce był władcą dość problematycznym i oddalonym, ale w Europie Środkowej był monarchą naprawdę ważnym. To zmienia sposób patrzenia na jego miejsce w poczcie polskich władców.
Remigiusz Gogosz
Ocena: 4/6
Wydawnictwo PIW