Gdańsk. Początek drogi

Gdańsk. Początek drogi |Recenzja

Hilke Sellnick, Gdańsk. Początek drogi

Zamożna gdańska rodzina drugiej połowy dziewiętnastego stulecia ze swoimi tajemnicami, niedopowiedzeniami, miłościami, zdradami… krótko mówiąc: z wszystkim, co powinien zawierać szanujący się romans historyczny. A jest nim Gdańsk. Początek drogi.

Z tego romansu najbardziej pozostanie mi w pamięci postać bratowej głównej bohaterki. Luizę – tę właśnie bratową – odebrałam jako najbardziej wyrazistą postać w książce. Książce, przyznam, nierównej. Początek przeczytałam z dużym zainteresowaniem, środek – napiszę wprost – zmęczyłam, żeby znów ,,złapać bakcyla” pod koniec. I przyznam, że z miłą chęcią przeczytam dwie kolejne części historii Johanny (i wyżej wspomnianej Luizy), by dowiedzieć się, jak się ich historie potoczyły.

Bo oto malowniczy Gdańsk jest tłem dla życia dwóch kobiet – nazwijmy rzecz po imieniu – uzależnionych od jednego człowieka. Brata Johanny i męża Luizy. Pierwsza z nich jest przez tego mężczyznę oskarżana o zdradę rodziny, druga – o to, że nie jest w stanie dać mu żadnego potomka (a tego płci męskiej w szczególności).

I ten wątek wybija się najbardziej w tej książce – podporządkowania kobiety mężczyźnie. Wątek małżeństwa Johanny – owszem – istnieje, ale już nie jest aż tak wyraźnie zarysowany. Każdy inny wątek – tak samo. Czytając, współczułam Johannie i Luizie, mając nieodparte wrażenie, że obydwie były traktowane jak… przedmioty. I to dosłownie. Jak przedmioty na których mężczyzna mógł się – za przeproszeniem – wyżyć.

Tak odebrałam tę powieść – jako w sumie książkę mocno pesymistyczną. Jeśli chcemy się pocieszyć i poprawić sobie humor, to raczej nie tędy droga. Co nie zmienia faktu, że – jako coś, co zostało naprawdę sprawnie napisane – książkę czyta się szybko i nie ciągnie się ona jak przysłowiowe flaki z olejem.

Jak pisałam – początek i koniec są ciekawe, jedyne, co trochę spowalnia tempo czytania, to środek (a zwłaszcza postaci męża i pasierba Johanny, które – mnie osobiście – wydały mi się osobami pozbawionymi wyrazu; jej brat – i jednocześnie mąż Luizy – znęcał się psychicznie nad kobietami, natomiast jego postać była – obok jego żony – drugą najbardziej wyrazistą). Książce daję – w skali szkolnej – mocne ,,5”, a i czekam na kolejne części, by móc je porównać z pierwszą.

Niemiecka pisarka Hilke Sellnick – autorka powieści – publikowała także pod pseudonimami Leah Bach oraz Anne Jacobs. Zanim zajęła się pisaniem – uczyła w szkole średniej.


Wydawnictwo Czarna Owca
Ocena recenzenta: 5/6
Helena Sarna-Bujak


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.