Greta Drawska, Córka Leonarda da Vinci
Greta Drawska to powieściopisarka ciesząca się coraz większym uznaniem. I nic dziwnego, skoro pisze coraz lepiej. W tym przypadku mamy do czynienia z kolejną powieścią o przygodach niezwykłej dziewczyny ze Szlachcina. Tom drugi o przygodach Elizy jest zdecydowanie lepszy. Akcja toczy się szybciej, a i sama bohaterka szybciej „wciąga” się w swoje ponadnaturalne zdolności. Jest bardziej kontaktowa, pewniejsza siebie. Mniej się kryguje w byciu sobą, co nie przeszkadza jej bynajmniej we wchodzeniu w skórę swojego poprzedniego „wcielenia”. Jest i wesoło, inteligentnie, i tajemniczo.
Swoją drogą, jakże bardzo sam chciałbym mieć wśród swych przodków taką niesamowitą postać jaką był Leonardo da Vinci. Ileż to możliwości by dawało, nobilitacji, prestiżu i obowiązków. Tym bardziej moje zdumienie wzbudziła niejednoznaczna rola tego mistrza renesansu na łamach powieści. Ale o tym przekonajcie się sami.
Renesansowy dwór z bliska
Autorka w ciekawy sposób ukazuje nam losy kobiet w renesansowych Włoszech, a konkretnie w Mediolanie, rządzonym przez nieokrzesanych Sforzów. W zasadzie cała akcja toczy się na dworze Lodovica Sforzy, zwanego „Il Moro”, który starał się przejąć cały ster rządów nad tym regionem Italii. Mamy tu więc mnóstwo intryg, wyuzdania, podwójnej gry, zawiści i wszystkiego tego, co towarzyszy wielkim tego świata.
Co ciekawe, wszystko to oglądamy z perspektywy kobiet, które nieustannie muszą walczyć o swoją pozycję u boku mężczyzn. Dominują tutaj zwłaszcza dwie postacie – księżna Izabela oraz jej przeciwniczka – piękna Beatrice d’Est. Pomiędzy nimi toczy się zażarta walka o władzę.
A między nimi staje nasza Eliza, która okazuje się w tym „wydaniu” pełnić rolę akuszerki, lekarki i powierniczki dusz. W świecie targanym intrygami, niejednokrotnie kończącymi się czyimś zgonem to ogromnie niebezpieczne zajęcie, które nasza główna bohaterka w każdej chwili sama może przypłacić głową. Jednocześnie w naszym świecie przebywa w szpitalu – jest w śpiączce. Jakby tego było mało – lekarze walczą o uratowanie jej dwójki nienarodzonych dzieci. Jeśli to was nie przekonuje, to już nie wiem co?
No tak, jakbym mógł zapomnieć. Jest i więcej. Nasza Eliza – przepraszam, ale zżyłem się już z nią jak z siostrą – bowiem szuka samego Leonarda da Vinci… który jest jej ojcem. W powieści Grety Drawskiej jest to nie tylko geniusz pędzla i pomysłowy wynalazca, ale i niezrównany obserwator, spod którego bacznego spojrzenia nic nie może uciec. Niestety, mistrz nie pamięta swych innych wcieleń, a wobec tego nie poznaje córki. W tym przypadku Leonardo nie tylko, że nie stanowi głównego bohatera (co jest dosyć niezwykłym zabiegiem), ale i pełni nieco odmienną rolę niż przyzwyczaili nas inni powieściopisarze. Jest jakby tylko czujnym obserwatorem. Ale czy na pewno?
Aspekt jego geniuszu i talentów jest jakby pominięty, a może zwyczajnie Autorka nie chciała jeszcze skorzystać z jego przymiotów? Ach ta wyobraźnia – podsuwa mi tyle ciekawych pomysłów, jakby go zagospodarować na potrzeby dalszych przygód Elizy…
No i właśnie – nasza główna bohaterka. W tym tomie zdecydowanie lepiej radzi sobie balansując między epokami. Z jednej strony odgrywa rolę XV-wiecznej Włoszki, która musi znać swoje miejsce na dworze rozrywanym wewnętrznymi intrygami. Z drugiej, jej XXI-wieczna osobowość domaga się dla siebie miejsca. To wewnętrzne rozedrganie nie tylko przynosi jej pewien dysonans, ale i sprawia, że zwracają na nią uwagę mężczyźni.
Nie dość, że jest piękna, to posiada ogromne przymioty, których przedstawiciele płci brzydkiej pożądają – inteligencja, kreatywność, czasem cięty język, który wbrew wszystkiemu wyciąga ją oraz innych z opresji. Czy to nienazbyt wiele jak na jedną postać? A gdzieżby! Jest wprost świetnie, bo taka kobieta jest nieziemsko pociągająca. Napisałbym nieco więcej, ale boję się, czy moja żona nie poczułaby się lekko zazdrosna ;D Więc doczytajcie sami o jej barwnych przygodach.
Tyran bez pazurów
W rzeczywistym świecie Lodovico Sforza przejął regencję w imieniu bratanka Gian Galeazza w 1480 roku, który później pojął za żonę Izabelę Aragońską, córkę księcia Kalabrii, a wnuczkę słynnego króla Neapolu Ferrante. Sam Lodovico starał się umocnić swoją pozycję na mediolańskim dworze, co wcale nie było takie łatwe. Aby osiągnąć swój cel, zawarł przymierze z królem Francji Karolem VIII. Zresztą i z tej strony obawiał się o swe wpływy, więc starał się spiskować z kim tylko się dało. Swą pajęczą nić tkał żwawo, ale koła historii rządzą się swoimi prawami…
Lodovico dawał się we znaki parze książęcej Mediolanus, a najbardziej widocznym tego aspektem była rywalizacja pomiędzy księżną Izabelą a Beatrice d’Este, żoną Lodovica. Konflikt ten zybko wrósł w konflikt polityczny w samych Włoszech, gdy do rozgrywki o dziedzictwo andegaweńskie upomniał się francuski król Karol VIII. Il Moro starał się rozegrać wszystko z jak największą korzyścią dla siebie, ale decyzje głównych graczy co rusz niweczyły jego plany. Co z tego wynikło – sprawdźcie sami. To naprawdę fascynujący temat.
Zdradzę tylko, że w tym przypadku Lodovico jawi się bardziej jako rodzinny despota, niezbyt szczęśliwy władca, ale za to człowiek, mężczyzna ogromnie zmysłowy, który pożąda wszystkiego, co godne baczniejszej uwagi. Pieniądze, władza, dynastyczne plany i kobiety – tak, to główne zajęcia dla jego rozbieganego umysłu. Myślę jednak, że lepiej o tym pisze Autorka „Córki Leonarda da Vinci”.
Podsumowanie
Publikacja Grety Drawskiej zawiera się na 352 stronach. Książka, jak w pierwszym tomie, kończy się nieoczekiwanie. Jednocześnie czuć, że nasza Eliza coraz bardziej się rozwija – jest w niej coraz więcej pewności siebie, pasji, swady i tego czegoś co przyciąga uwagę czytelnika. Bawiłem się dobrze, i ze szczerą chęcią nie umiem się doczekać kolejnych przygód tej postaci.
Myślę, że to świetna powieść aby rozgrzać nasze nieco zziębnięte chłodem serca. Będzie i wesoło, i tajemniczo. Czasem w kąciku oka pojawi się łezka, a czasem na chwilę przeszyje nas dreszczyk emocji. Naprawdę fajna sprawa. Gorąco polecam!
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Ocena 5/6
Ryszard Hałas
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Skarpa Warszawska. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.