Tomasz Szmid, Gromi i oblężona twierdza. Kamieniec podolski w ogniu
Od zera do bohatera w XVII wiecznej Rzeczypospolitej. Jest krótko, zwięźle i na temat. Wracamy do Rzeczypospolitej czasów wielkiego kryzysu, czyli drugiej połowy XVII wieku. Kolejne wojny niszczą kraj, rządzący coraz mniej udolni, garstka lojalistów wspiera wysiłki mające na celu utrzymanie państwa w całości. A w tym chaosie Gromi szuka swojej drogi, by zapisać się na kartach historii.
O autorze nadal nie ma wielu informacji, głównie figuruje jako autor przygód Gromiego. Jak na razie mam dwa tomy i trzeci na mnie czeka. Co będzie dalej? Się okażę. Oblężona twierdza ukazała się nakładem Novae res w 2025 r. Oprawa klejona, okładka miękka, stron ponad 350.
Zawartość
Pierwszy tom przygód Gromiego kończy się najazdem na Komarowo. I tam też zaczyna się część druga. Po rekonwalescencji i otrzymaniu pozwolenia od pana Jabłońskiego Gromi rusza w świat. Odnajduje chorągiew, w której służą bliźniacy z Komarowa, czyli Bojan i Zbyszek, i razem wyruszają na wojnę, której koleje doprowadzą ich do sławnego i potężnego Kamieńca Podolskiego.
Po drodze spuszczą lanie zagonom tatarskim, uwolnią jasyr, nauczą się władać porządnie jeden szablą, drugi toporem, trzeci mieczem (zgadnijcie kto czym), spotkają oficera o swojsko brzmiącym nazwisku Wołodyjowski i przynajmniej jeden spotka miłość swojego życia, ale najpierw będzie robił wiochę. Innymi słowy – dzieje się.
Wrażenia
Książka jest krótka, ale wypełniona akcją. Zaraz po opuszczeniu Komarowa dostajemy potyczkę, bitwę i większa bitwę. Podróż z Komarowa do Kamieńca opisana jest krótko. Pobyt naszych bohaterów w twierdzy podobnie. A jak zaczyna się oblężenie, to w zasadzie akcja nie zwalnia już do końca książki. To się chyba nazywa powieść przygodowa.
Jeśli szukacie w tej książce głębokich rozważań i rozpraw filozoficznych, ciemnej i mrocznej polityki prowadzonej nawet nie z tylnego siedzenia, a z bagażnika (żeby jeszcze bardziej ukryć władcę marionetek), skomplikowanej i wielowątkowej fabuły rodem z Mody na sukces (serio, sprawdźcie na wikipedii), wysublimowanych opisów z pogranicza snu i jawy, to ich tu nie znajdziecie. Wątki poboczne są wycięte w zasadzie do minimum, opisów za dużo też nie uświadczycie. Dzięki temu bardzo szybko się czyta.
Autor nie zmienił stylu pisania i nadal momentami brzmi to jak opowiadana bajka. Można się przyzwyczaić i wtedy przestaje się na to zwracać uwagę. Taka konwencja. Ale to, co mimo tego przykuło moją uwagę, to jedna scena, w której na spotkanie z królem trafia Gromi. Lista osób siedzących z monarchą w sali podana jest w punktach. Mówię poważnie. Nie zostało napisane, że ten siedział obok tamtego, a naprzeciwko jeszcze następny. Tylko autor wymienił ich w punktach. Przyznam szczerze, nie spodziewałem się tego.
Nie ma map, a szkoda, bo by się bardzo przydały. Nie ma też grafik i znów szkoda, bo łatwiej było by sobie wyobrazić oblężenie i wygląd Kamieńca Podolskiego. I nie ma bibliografii ani komentarza historycznego. Na trzy elementy, na które zawsze zwracam uwagę trzy minusy. Bardzo poważne.
Jest tak, jak napisałem na początku – krótko i zwięźle. I chyba o to chodziło. Zamiast rozwlekać i sztucznie pompować objętość lepiej jest napisać coś krótszego, ale zwartego. Nie oczekujcie nie wiadomo czego. Po prostu dajcie się porwać opowieści i na kilka godzin przenieść się do Kamieńca.
Wydawnictwo Novae Res
Ocena recenzenta: 4/6
Jakub Łukasiński
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Novae Res. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.