Historia husarii dla opornych – między Zachodem a Wschodem

Po dwutygodniowej przerwie wracamy do „Historii husarii dla opornych”. A więc proszę.

Wydarzenia, do których doszło po śmierci króla Stefana Batorego stały się kolejnym probierzem, jakości husarii. W wyniku podwójnej elekcji przyszło jej stanąć oko w oko z pułkami habsburskimi, uznawanymi za jedne z najlepszych w Europie. Niedługo później formacja ta szarżować musiała na szyki tureckie czy kozackie tabory. W tych wszystkich „potrzebach”, kiedy to husaria stawać przyszło między wschodnią a zachodnią sztuką wojenną, wykuwała się jej prawdziwa siła.  

W 1586 roku zmarł król Stefan Batory a w Rzeczpospolitej Obojga Narodów rozpoczęło się drugie bezkrólewie. Nie był to jednak jedyny problem tego kraju. Niedługo potem na polu elekcyjnym, gdzie szlachta poznać miała swego nowego króla doszło do podziału sympatii politycznych i elekcji podwójnej. Podział stronnictw politycznych doprowadził do walki bratobójczej. Wszystkie waśnie i spory znalazły swój finał na polach Byczyny.

To właśnie tam 24 stycznia 1588 roku spotkały się dwie przeciwne armie – stronnicy Zygmunta Wazy, pod buławą Jana Zamoyskiego i wojska arcyksięcia Maksymiliana Habsburga, również pretendenta do tronu krakowskiego oraz ich polscy sprzymierzeńcy. Jeśli chodzi o samą husarię to na zaśnieżonych polach stanęło jej około 3 tys. koni. W szeregach habsburskich znajdował się 400-konny oddział polskiej i 500-konny węgierskiej husarii. Zamoyski dysponował zaś 17 rotami husarii wyłącznie koronnego zaciągu, co dawało ponad 2 tys. koni.

O przebiegu samej bitwy napisano już setki stron. Nie czas ani nie miejsce by powtarzać te ustalenia. Warto tylko przypomnieć, że koronne siły pod buławą Zamoyskiego zwyciężyły. I to jak zwyciężyły! Błyskotliwie przeprowadzone szarże polskiej husarii Kanclerza i Hetmana rozbiły szyki również polskiej, ale też węgierskiej husarii stronników Habsburga. Pola ciężkozbrojnej jeździe koronnej nie dotrzymali też rajtarzy i arkebuzerzy niemieccy. Wyraźnie widać, więc, że formacja szczególnie nas interesująca wywarła decydujący wpływ na przebieg potyczki i zdecydowała o jej wyniku na korzyść Zamoyskiego – a tak naprawdę Zygmunta Wazy.

Starcie pod Byczyną dowiodło ponad wszelką wątpliwość, że husaria świetnie radzi sobie z formacjami typu zachodnioeuropejskiego. Potrafi wygrać również ze swym protoplastą – husarią typu węgierskiego. Szczególnie ten ostatni wniosek pokazał, że reformy wojskowe z czasów Zygmunta Augusta, dawniej niesłusznie przypisywane Stefanowi Batoremu, były bardzo korzystne dla armii Rzeczpospolitej Obojga Narodów a sama husaria ewoluowała w dobrą stronę.

Ciężkozbrojna jazda koronna i litewska, zaciągana w szeregi wojsk kwarcianych, nie była zbyt często wykorzystywana w początkowych latach panowania Zygmunta III Wazy. Schyłek XVI wieku to natomiast okres wzmożonego wykorzystania husarii, wchodzącej w skład prywatnych armii magnackich. Szczególnie należy wspomnieć tu o rotach ks. Konstantego Ostrogskiego i Aleksandra Wiśniowieckiego, które odegrały niebagatelną rolę w pacyfikacji powstania kozackiego pod wodzą Krzysztofa Kosińskiego (1593). Jazda zaciągana na prywatny żołd magnacki niewiele różniła się od jednostek zaciąganych na żołd narodowy, dlatego nie ma potrzeby szczegółowego omawiania jej uzbrojenia i taktyki. Warto jednak zaznaczyć, że zazwyczaj oddziały prywatne składały się z bitniejszych żołnierzy o wyższych morale. Adekwatnie do tego ich udział w walkach stawał się konkretniejszy. Dowiodła tego bitwa z Kozakami pod Piątkami (2 luty 1593 r.), w której atak pułków zaporoskich doprowadziło do rejterady oddziałów pospolitego ruszenia. Dopiero kontratak husarii Ostrogskiego odwrócił losy starcia. Pokazał też wyższość polsko- litewskich rozwiązań wojskowych nad typowo wschodnią sztuką wojenną.

Kolejny, wart odnotowania, udział husarzy w tłumieniu powstań ukraińskich, możemy datować już na lata  1594-1596. Do walki z powstańcami Semena Nalewajki Krzysztof Radziwiłł wystawił ok. 800 husarzy w liczącym niespełna trzy i pół tysiąca korpusie litewskim. Mimo licznej i bitnej armii nie mógł on sobie poradzić z krwawymi działaniami kozackimi. Dopiero, gdy w październiku 1595 roku pod Cecorą został zawarty pokojowy traktat polsko- turecki a wojska kwarciane hetmanów koronnych Stanisława Żółkiewskiego i Mikołaja Zebrzydowskiego zostały przerzucone na Ukrainę, układ sił zaczął zmieniać się na korzyść sił Rzeczpospolitej. W szeregach kwarcianych znajdowało się również ok. 800 koni husarskich, co razem stanowiło już znaczną siłę uderzeniową.

Po kilku mniejszych sukcesach Żółkiewski, głównodowodzący siłami koronnymi, postanowił ostatecznie zniszczyć siły kozackie, które dzieliły się jeszcze na kilka grup. Nie powiodła się jednak szarża husarii na tabor kozacki pod Przyłukami. Nalewajko nie zaryzykował zaś starcia z hetmanem polnym i pod osłoną nocy wycofał swą armię. Rozpoczął tym, trwający całą zimę, proces unikania walk z siłami polsko- litewskimi i manewrowania między ich podjazdami. Żółkiewski i Radziwiłł również postanowili przeczekać zimę nękając wroga jedynie małymi oddziałami zwiadowczymi.

Ofensywę wznowili wiosną, kiedy to ich armię wzmocniły siły hetmana Chodkiewicza i kolejne oddziały pospolitego ruszenia. Hetman polny koronny zdecydował się na pościg za taborem kozackim, po czym obległ go pod Łubniami nad Sołą. Fiaskiem zakończyły się wielokrotne szarże husarskie na sczepione wozy kozackie. Niektóre „łamały się” zaś w ogniu artylerii powstańczej. Wskutek tych niedogodności wódz koronny zdecydował się na użycie lekkiej jazdy w „szarpaniu” taboru. Wobec ciężkich strat i niebywałej presji psychicznej, Zaporożcy zdecydowali się na kapitulację. Warto zaznaczyć tylko, że w wojnie tej husaria została wykorzystana dwojako. Po pierwsze pełniła swą rolę w najlepszy znany sobie sposób – wyprowadzając przełamujące uderzenia, które jak to pokazała bitwa pod Piątkami potrafią przerwać nawet warowny tabor. Po drugie Żółkiewski użył jej, jako pomocniczych jednostek piechoty przy oblężeniach. Spieszeni husarze pokazali, że nawet bez koni potrafią radzić sobie świetnie.

W omówionym okresie po  raz pierwszy husaria w pełni stanąć musiała między Wschodem a Zachodem, jeśli chodzi o sztuki wojenne stosowane w tych rejonach Europy. I poradziła sobie w tym układzie doskonale.

ILUSTRACJA: husarze z czasów panowania Zygmunta III Wazy przedstawieni na „Rolce sztokholmskiej” (wikimedia commons)

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*