Jak wytresować smoka 1

Jak wytresować smoka |Recenzja

Cressida Cowell, Jak wytresować smoka 1

Zanim Nocna Furia wzbiła się w przestworza kina, była książka – surowa, zabawna i zaskakująco brutalna. Jak wytresować smoka Cressidy Cowell, w nowym wydaniu Repliki, to historia małego wikinga, który zamiast topora wybiera spryt i dowodzi, że prawdziwy bohater nie musi ryczeć, żeby wygrać.

Książka Cressidy Cowell, która rozpoczęła fenomen, zaskoczy niejednego fana filmu. To nie jest książkowa wersja filmu, tylko jego źródło i zupełnie inny klimat. Cressida Cowell w pierwszym tomie serii Jak wytresować smoka buduje świat wikingów, który pachnie zimnem, algami i dymem, a bohaterowie częściej krzyczą niż wzruszają.

Halibut Straszliwa Czkawka Trzeci, syn wodza plemienia Kudłatych Chuliganów, ma do zaliczenia inicjację. Ma wykraść z jaskini młodego smoka i go wytresować. Kto nie da rady, wylatuje z plemienia. Czkawka nie jest urodzonym herosem. Nie imponuje siłą, nie lubi rozgłosu, ma za to refleks i spryt. Trafia mu się smok najmniejszy i najbardziej zadziorny. Osesek Dzień Doberek nie przypomina filmowej Nocnej Furii. To kłopot w łuskach, który psuje szyki w najgorszych momentach. Z tej nieidealnej pary rodzi się opowieść o dojrzewaniu. Nie o pięknej przyjaźni, tylko o mozolnym uczeniu się odpowiedzialności, podejmowaniu ryzyka i myśleniu, gdy wszyscy inni tylko ryczą.

Ton książki jest surowy i celowo niegrzeczny. Cowell rezygnuje z lukru. Dzieciaki przezywają się, dorośli wydzierają, zasady są proste i twarde. Humor bywa slapstickowy. Sporo tu kiksów, spektakularnych wpadek i obrzydliwości, które młodszą publikę bawią, a starszych mogą drażnić. Ten rejestr nie jest wypadkiem. Wzmacnia tezę, że w świecie, gdzie liczy się biceps, ostatecznie wygrywa głowa. Czkawka dostrzega w smokach coś więcej niż narzędzie. Zaczyna od porażek, ale rozumie, że przywództwo to strategia, nie ryk. Kiedy przychodzi kryzys, na jego barkach ląduje ciężar większy niż szkolny test. I właśnie wtedy widać, że bohaterstwo nie musi być efektowne, żeby było skuteczne.

Różnice względem filmu są zasadnicze. Scenariusz kinowy wziął z książki pomysł na koegzystencję wikingów i smoków, kilka imion i archetyp „najsłabszego”, który odwraca tabelę. Reszta to inne wybory. U Cowell mniej patosu i romantyzmu, więcej zgrzytu, chaosu i ironii. Relacja chłopiec-smok nie jest miękką opowieścią o zaufaniu, tylko serią prób, błędów i negocjacji. Nie ma tu epickich przelotów nad fiordami. Jest śnieg po kostki, gromada nastolatków, instrukcja tresury z jedną najważniejszą radą, że na smoki trzeba krzyczeć, i testy odporności, których nie da się zdać „na ściągę”.

Wydanie Repliki wraca do źródeł. W środku są czarno białe, żywe rysunki autorki. Kreska jest ekspresyjna, jak notatnik nastolatka. Nie wszystkim przypadnie do gustu, ale trafia w puls tej prozy. Dzięki ilustracjom tempo rośnie, a żarty działają mocniej. Przekład Agaty Kowalczyk trzyma rytm i nie rozmiękcza twardego żargonu wikingów.

Książka najcelniej trafi do czytelników w wieku 8–12 lat, którzy lubią przygodę bez upiększeń, a brud i hałas świata nie odstraszają ich od sensu historii. Dorośli, którzy kochają film, powinni przestawić oczekiwania. To nie jest ta sama emocjonalna skala. Tu liczy się inicjacja, ironia i demontaż mitu siłacza. Jeśli szukasz opowieści, która uczy, że mięśnie są głośne, ale mózg wygrywa po cichu, dostaniesz dokładnie to. Jeśli oczekujesz filmowej czułości, możesz się odbić.

Najmocniej działa finał. Cowell nie zmienia charakteru świata, tylko pokazuje, że nawet w nim jest miejsce na zmianę reguł. Czkawka nie staje się nagle osiłkiem. Zostaje sobą i to wystarcza, by przesunąć granicę możliwego. To uczciwe wobec młodego czytelnika. Daje w kość, ale nie kłamie.

Jak wytresować smoka w wersji literackiej to szybka, dowcipna opowieść o tym, że inteligencja i odwaga idą w parze, choć rzadko wyglądają efektownie. Nie ma tu filmowego splendoru, jest za to rzemiosło przygody i wyraźny rdzeń wychowawczy. Jeśli chcesz poznać pierwowzór fenomenu i zobaczyć, jak krzykiem, błędem i uporem rodzi się przywództwo, sięgnij po książkę. A potem decyduj, co dla ciebie działa lepiej. Ekran czy papier. Tu odpowiedź nie jest oczywista.


Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.


Comments are closed.