Kapucyni dokonali inspekcji serca króla Jana III Sobieskiego

Po chwalebnej wiktorii armii polskiej nad Turkami pod Chocimiem, król Jan III Sobieski jako wotum wdzięczności i ku chwale Bożej postanowił sprowadzić do Polski zakon kapucynów. Do dziś w murach jednego z klasztorów znajduje się serce króla, złożone tam po jego śmierci.

Pierwszy klasztor kapucynów na ziemiach polskich pojawił się w 1683 roku. 16 lipca ówczesny władca polski Jan III Sobieski położył kamień węgielny pod budowę kościoła, który sam ufundował. Mieści się on przy ul. Miodowej w Warszawie. Wcześniej mnisi przez 3 lata mieszkali na zamku królewskim.

O tym, że władcę z kapucynami i ich duchowością łączyły silne więzi świadczyć może chociażby to, że na dworze królewskim byli oni nieustannie obecni. Ponadto król sprowadził ich do swych włości w Żółkwi. Zaś jego synów-Jakuba oraz Aleksandra pochowano w habitach tegoż zgromadzenia.

W 1696 roku Jan III Sobieski zmarł. Pochowano go we wspomnianym klasztorze kapucynów w podziemnych katakumbach obok innych braci zakonnych. A jego serce umieszczono w specjalnej metalowej kasecie. Pozostała ona u kapucynów pomimo tego, że w 1733 roku szczątki króla oraz jego małżonki Marii Kazimiery przeniesiono na Wawel. W pierwszej połowie XIX stulecia ufundowano sarkofag przy jednym z ołtarzy bocznych kościoła klasztornego, gdzie złożono kasetę z sercem władcy. Nie otwierano jej aż do dziś.

Inicjatywa zbadania serca Jana III Sobieskiego wyszła od profesora Tadeusza Dobosza w 2014 roku. Miał on w tym doświadczenie, gdyż dokonał inspekcji serca Fryderyka Chopina. Po czterech latach w obecności braci kapucynów, przedstawicieli kurii warszawskiej i zespołu konserwatorów wyciągnięto kasetę. Okazało się, że przedmiot uległ korozji, co miało także wpływ na stan zachowania królewskiego serca. Po wnikliwych badaniach i przeprowadzeniu konserwacji sarkofagu, 17 grudnia odbyła się Kaplicy Królewskiej msza święta dziękczynna i ponowne złożenie serca Jana III Sobieskiego do nowej urny.

Źródło: kapucyni.pl
Fot. br. Paweł Gondek
Ewelina Kazienko

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*