Kobiety | Recenzja

Kobiety, Stanisława Kuszewska – Rayska

Książka Kobiety Stanisławy Kuszewskiej-Rayskiej jest zbiorem historii poświęconych niezwykłym kobietom, którym przyszło żyć w straszliwych czasach. „Została stracona na placówce, nie odstąpiła rannych. Zabili wszystkich na jej oczach. Potem zabili ją. Na Mokotowie jest siedem grobów powstańczych, w każdym leży dwustu ludzi. W jednym – ona. W którym, nie wiem”.

kuszelewska_kobiety_800px_akcept_wstega03 (1)Na obecne wydanie książki składają się dwie pozycje: Kobiety oraz Dziwy życia, posłowie opatrzone zostało przez Sławomira Cenckiewicza. Lektura książki pochłania czytelnika całkowicie. Autorka kreśli portrety wyjątkowych kobiet, unika patetycznych gestów i sentymentalnych wzruszeń. Pierwsza część książki opowiada historię kobiet biorących udział w obronie Warszawy we wrześniu 1939 roku oraz Powstaniu Warszawskim, natomiast druga część Dziwy życia to jakby kontynuacja Kobiet, choć większość opowieści odnosi się do okresu popowstaniowego. Jak sama autorka zaznacza: „nie piszę o zdarzeniach, chociaż wszystkie były mi bliższe; piszę o ludziach wśród zdarzeń. Dlatego nie chronologia mnie obchodzi, lecz serca i losy”.

Wkraczając do Polski w 1939 roku, Niemcy nie doceniali roli kobiet polskich (…). Kobiety niemieckie są przeważnie bierne, mało inteligentne i z reguły stojące z dala od życia politycznego. Niemcy przypisywali te same cechy kobietom polskim. Pierwszy rok okupacji otworzył im oczy. Przekonali się, że Polka na równi z mężczyzną występuje czynnie do walki o niepodległość. Że dorównuje mężczyźnie w odwadze, inicjatywie, wytrwałości, gotowości i odwadze bojowej, a góruje nad nim w wytrzymałości na tortury” – te kilka zdań nie tylko doskonale oddają charakter recenzowanej przeze mnie książki, ale także pokazują niezwykłość polskich kobiet – rzuconych w wir historii. Jak zauważył Cenckiewicz: „one nie czekają na cud zmartwychwstania ojczyzny, nie idą drogą wyznaczoną przez romantyczną tradycję. Nie ewangelizują narodowego cierpienia, tylko działają. Nie są to nieulęknione bohaterki, przeciwnie, walczą ze strachem, niepewnością, z własną kobiecą kruchością”.

Kim są bohaterki książki Stanisławy Kuszewskiej-Rayskiej? To doktor Wojciechowska, która została zabita podczas bombardowania Warszawy, to studentka Ewa, która ma podać zamachowcowi broń na ulicy, to Zochna i Zosieńka – dziewczyny od tzw. „małej dywersji”, to Marta z Mokotowa, która prowadziła kanałami rannych do Śródmieścia… to Urszula, Ksenia, Siostra Cecylia, Ewa, Mamuleczka i wiele, wiele kobiet – znanych i nieznanych. Na kartach książki zawartych jest wiele dramatycznych historii kobiet, które wystawione na ogromne cierpienie nie upadają, podnoszą się i walczą dalej.

Szła w pierwszym szeregu szturmówki i śpiewała piosenkę. Pocisk trafił w szyję. Przekopałam cały róg Żytniej i Młynarskiej. Wielu znalazłam i wielu pochowałam. Ale nigdzie nie było granatowej sukienki i długich warkoczy. Ani na ziemi, ani pod ziemią”. Jedna z wielu powstańczych historii, jednak gdy przyjrzymy się bliżej losom autorki książki – odnajdziemy wiele autobiograficznych wtrąceń. Stanisława Kuszewska-Rayska wraz z córką Ewą walczyła w Powstaniu Warszawskim. Podczas 63 dni walk przeżyła najbardziej dramatyczne chwile, których traumatycznym zamknięciem była śmierć córki, zamordowanej przez Niemców – o czym dowiedziała się dopiero kilka miesięcy później. Wiosną 1945 roku wróciła do Warszawy. Zobaczyła gruzowisko, w którym nie była w stanie odszukać ciała Ewy, przyjaciół i znajomych.

Reasumując: jest to jedna z lepszych książek jakie czytałam. Przypomina zbiór opowiadań, krótkich historii wyrwanych z obszernych życiorysów, napisanych w reporterskim, zwięzłym stylu. Bez zbędnego patosu. Jest tu zawarta brudna prawda wojny i jej całe okrucieństwo. Autorka nie pisze o bieganiu z bronią, strzelaniu i krwi, ona pisze o takim codziennym bohaterstwie… mężczyźni chowali się w lasach i walczyli, kobiety czekały i płakały, i wysyłały paczki, i oddawały krew, i szyły powstańcze opaski, i roznosiły prasę okupacyjną, i cudownie zdrowiały gdy trzeba było syna nawrócić i Niemca zabić…

Autorka pokazuje, że wojna to nie była tylko Warszawa, nie tylko powstanie – i przede wszystkim – nie tylko mężczyźni.

Polecam i zachęcam do lektury!

Ocena recenzenta:

6/6

Anita Świątkowska

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*