Przemysław Urbańczyk, Korzenie Polski
Historia początków państwa polskiego, jaką znamy ze szkolnych podręczników, wydaje się raczej oczywista i uporządkowana. Mamy Mieszka I, wywodzącego się z rodu Piastów, który zjednoczył kilka plemion, z których największym byli Polanie. Aby umocnić pozycję nowego państwa i wprowadzić je w krąg zachodniej cywilizacji europejskiej, Mieszko przyjął chrzest w 966 roku, a potem nastąpił rozwój potęgi Piastów. W telegraficznym skrócie jest to narracja, którą przyswajamy od najmłodszych lat. Ale czy rzeczywiście wszystko w tej historii jest tak jednoznaczne? Czy dysponujemy źródłami i znaleziskami, które dają nam pełny i niepodważalny pogląd na proces powstawania naszego państwa? Być może Korzenie Polski wyrastają w nieco innym miejscu, niż zawsze sądziliśmy…
Przemysław Urbańczyk jest mediewistą oraz profesorem w Instytucie Archeologii UKSW i w Instytucie Archeologii i Etnologii PAN. Jest autorem wielu publikacji na temat m.in. początków państw terytorialnych – w tym Polski – oraz rozwoju chrześcijaństwa. W książce “Korzenie Polski” podejmuje się zadania wyjątkowego – podaje w wątpliwość utarte schematy i skłania do ponownego przemyślenia tego, co wiemy o narodzinach państwa Piastów. Swoje rozważania opiera o najnowsze badania archeologiczne i krytyczne spojrzenie na źródła pisane.
Korzenie Polski – wydanie
Książka Przemysława Urbańczyka posiada miękką oprawę ze skrzydełkami i ponad 330 stron. Treść została podzielona na 27 rozdziałów poprzedzonych wprowadzeniem oraz uzupełniona bibliografią i indeksami: osobowym i geograficznym. Całości dopełniają liczne ilustracje.
Forma Korzeni Polski jest raczej minimalistyczna, ale kryje w sobie wiele treści. Na początku nieco przeszkadzała mi wielkość fontu – mógłby być odrobinę większy lub z większą interlinią. Na szczęście wyraźnie oddzielone od siebie akapity rekompensują tę drobną niedogodność.
Na wstępie o wstępie
Jak się okazało, bardzo dużo miejsca w swoich notatkach poświęciłam Wprowadzeniu do Korzeni Polski. Autor już w drugim akapicie dość bezkompromisowo odnosi się do zbiorowej świadomości narodu na temat jego korzeni, opartej często tylko na „potocznych opiniach”. Prof. Urbańczyk stawia tutaj tezę, która daje do myślenia, a jednocześnie może nie spodobać się wielu patriotom. Pozwolę sobie ją przytoczyć:
Taka kolektywna wizja jest silnie obciążona specyficznym rodzajem uczuć patriotycznych, który wymaga, aby nasze początki były lepsze, a przynajmniej nie gorsze od tych, którymi chwalą się inni, a przede wszystkim najbliżsi sąsiedzi, z którymi chętnie się porównujemy. Łączy nas z nimi długa historia wzajemnych, często burzliwych stosunków, które oczywiście interpretujemy na swoją korzyść. Te zbiorowe wyobrażenia przeszłości narodowej odznaczają się dużą inercją, wykazując odporność na zmiany – szczególnie te, które podważają utrwalone przekonania.
Z każdym kolejnym akapitem Wprowadzenia (sic!) Korzenie Polski coraz bardziej przykuwały moją uwagę. Zastanawiałam się, czy historia, którą znam od dziecka, zostanie całkowicie zakwestionowana i opowiedziana na nowo.
Zastanawiałam się też, czy książka będzie w całości utrzymana w duchu negowania każdej przesłanki funkcjonującej w zbiorowej świadomości. Trzeba przyznać, że autor nie rozczula się zbytnio nad kwestią pielęgnowania dumy narodowej zbudowanej na szczątkach zachowanych informacji. Jednocześnie prof. Urbańczyk uznaje dorobek wcześniejszych pokoleń badaczy mając na uwadze, jakimi przesłankami badawczymi dysponowali.
A zatem – co z tymi naszymi początkami?
Burzliwe dzieje
Badanie początków państwa polskiego to niesamowicie trudne zadanie. Metody badawcze i dostępne środki zmieniły się na przestrzeni lat, ale same odkrycia i źródła pisane nie dostarczają nam kompletu informacji. W takiej sytuacji nietrudno o nadinterpretacje.
Autor zdaje sobie sprawę, że badanie tak odległej i ubogiej w źródła historii nie prowadzi do odkrycia jedynie słusznej prawdy, a jest swoistym „interpretowaniem” wyników. Stąd swoją pracę nazywa „autorską wizją”. Ma ona również skłaniać do dyskusji.
Prof. Urbańczyk zadaje wiele pytań, na które – zdawałoby się – odpowiedź jest oczywista. Kolejne rozdziały Korzeni Polski to rozważania między innymi na temat tego, skąd się wzięli Słowianie, kiedy i gdzie powstało państwo Piastów, ale również zastanawia się, jak miał na imię Mieszko I i kiedy go ochrzczono.
Im dalej w przeszłość sięga profesor, tym większą rezerwę zachowuje wobec materiałów, którymi dysponują badacze. Dlatego dość ostrożnie podchodzi do starożytnych i wczesnośredniowiecznych kronik, nie opowiada się również ani za teorią auto-, ani allochtoniczną. Co autor proponuje w zamian? – Na przykład zastanowienie się, jak zmiany klimatu mogły wpływać na osadnictwo i czy najbardziej prawdopodobna teoria to ta, która łączy założenia dwóch wyżej wymienionych.
Korzenie Polski zwracają uwagę na to, jak mało informacji na temat początków Polski można przyjąć za pewnik. Nie dysponujemy źródłami pisanymi, które pochodziłyby z tych czasów i jednoznacznie opowiedziałyby historię pierwszych Piastów. Dlatego też prof. Urbańczyk analizuje wszystkie dostępne rodzaje artefaktów – monety, tkaniny, grodziska, budowle i wiele więcej. Swoją „autorską wizję” rozciąga na kwestie polityczne, gospodarcze, społeczne, religijne i międzynarodowe.
Autor skupił się na czasach przedpiastowskich oraz panowania Mieszka I, a następnie Bolesława Chrobrego. Im mniej dostępnych źródeł, tym trudniej przyjąć jedyną słuszną wersję wydarzeń. Stąd pierwsze dwa okresy to w dużej mierze „gdybanie”, ale już czasy Bolesława Chrobrego są znane o wiele lepiej.
Nawet pomimo stosunkowo niewielkiej ilości „dowodów historycznych”, z książki prof. Urbańczyka wyłania się fascynujący obraz państwa, które z jednej strony kształtowało się latami, ale z drugiej pojawiło się na mapie Europy „niespodziewanie”. To również obraz władców, którzy, poprzez zręczną politykę, łączącą dyplomację i intrygi, utorowali sobie drogę do zajęcia poczesnego miejsca wśród europejskich monarchów przełomu tysiącleci.
Korzenie Polski – podsumowanie
Cieszę się, że Korzenie Polski trafiły w moje ręce. Choć hipotezy autora mogą wydawać się wywrotowe, nie sposób nie zgodzić się z tym, że pewne rzeczy, które obecnie przyjmujemy za pewnik (jak choćby dokładna data chrztu Polski), są wynikiem wielowiekowego upraszczania, czy, jak to określił autor, patriotycznego „chciejstwa”. Również analiza danych może być bardzo subiektywna, czy wręcz życzeniowa.
Jednocześnie fascynujące jest to, jak wiele alternatywnych, ale wciąż prawdopodobnych historii można wysnuć na podstawie niekompletnych danych. W mojej opinii, dzięki temu można spojrzeć na historię zarówno z dystansem, jak i jeszcze większą ciekawością.
Wydawnictwo Naukowe PWN
Ocena recenzenta: 4,5/6
Aleksandra Bernatek-Krakowiak
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Naukowym PWN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.