Ewa Najwer, Krajobraz po szoku. Wspomnienia (nie)kontrolowane 1981 – 1982
13 grudnia 1981 roku generał Wojciech Jaruzelski ogłosił publicznie stan wojenny. Dla każdego Polaka był to swego rodzaju szok, bo przecież stan wojenny to tak jakby wpół do wojny, a wojna jest zła. Działania Jaruzelskiego i powołanej do życia WRON-y miały na celu osłabić rozwijającą się „Solidarność” i zahamować działalność antykomunistyczną.
Ewa Najwer w swojej książce, która jest kontynuacją wydanego w 2006 roku Komitetu 80/81, opisuje „krajobraz po szoku”, czyli po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego, w Poznaniu. 13 grudnia ’81 był szokiem dla wszystkich. Autorka bardzo przystępnie i ciekawie opisuje pierwszy rok stanu wojennego, który niespodziewanie nastał
w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Wspomnienia Najwer są wielopłaszczyznowe, odnoszące się zarówno do jej życia prywatnego, jak i do tematów bliskich ówczesnemu Polakowi. Często pojawiają się żarty peerelowskie, które dziś bawią, a które kiedyś były historiami codziennymi zwykłego obywatela. Trwale w książce poruszany jest temat Solidarności, coraz prężniej działającej w tamtych trudnych czasach.
Ewa Najwer pokazuje na kartach swej publikacji absurdy lat 80. XX. Podaje na przykład sprawę oskarżenia grupy ludzi jedynie za to, że mieli przypięte biało-czerwone kwiaty do swoich ubrań. Władza uznała te „wybryki” za weto wobec niej i zarządziła ukaranie winnych. W innym miejscu, z kolei, Autorka przytacza historię Jemeńczyka Saleha, którego zatrzymało i aresztowało ZOMO. Chłopak był studentem, który nie bardzo rozumiał i mówił po polsku. W wyniku nieporozumienia, które zaistniało, oskarżono Saleha o publiczną obrazę oddziałów ZOMO (miał wołać do nich „Gestapo!”). Uwolnienie go z aresztu załatwił mu dopiero jeden z jego wykładowców, który wstawił się za nim aż
u ministra.
Ciekawym zabiegiem ze strony Ewy Najwer jest podział wspomnień na konkretne miesiące danego roku, który opisuje. Każdy rozdział poprzedzony jest cytatem zaczerpniętym z Pisma Świętego, którego metaforyczność jest następnie przekładana w treści rozdziału. Można odnieść wrażenie, że „Krajobraz po szoku(…)” jest pozycją o układzie zamkniętym – rozpoczyna się od sytuacji zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego, a kończy na śmierci Leonida Breżniewa. Odczucie takie towarzyszy czytelnikowi, ponieważ książka zaczyna się dość pesymistycznie, co wynika z zaistniałej sytuacji w PRL, natomiast jej koniec – wzmianka o śmierci I Sekretarza KC PZPR, Breżniewa, ma wydźwięk pozytywny, napawa nadzieją (zarówno społeczeństwo Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, jak i samego czytelnika!).
„Krajobraz po szoku” jest dobrą pozycją dla pasjonatów historii PRL. W prosty i obrazowy sposób opisuje codzienność lat 1981 -1982. Sięgnąć do niej mogą także ci, którzy PRL doświadczyli na własnej skórze, ponieważ Ewa Najwer przypomni im problemy i radości wtedy towarzyszące. W końcu, dzieło warto polecić także laikom, którzy do tej pory nie mieli okazji przyjrzeć się historii. Będą oni mieli możliwość poznania specyfiki stanu wojennego widzianej z perspektywy szarego obywatela. Książa odnosi się do tematu ważnego, często bardzo uogólnianego i przez to nie do końca rozumianego. Autorka, mimo że przez cały czas narracji mówi o sobie i o swoich doświadczeniach, przekazuje zajmujący obraz epoki. Momentami jednak książka może nudzić. Przywoływanie tak wielu wspomnień i tak szczegółowych może powodować w czytelniku chęć zaprzestania dalszej lektury.
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ocena recenzenta: 4/6
Karolina Charchowska
