Zawisza | Recenzja

J. Komuda, Zawisza. Czarne krzyże

Postaci Zawiszy z Garbowa, zwanego Zawiszą Czarym, herbu Sulima chyba przedstawiać nie trzeba. Jeden z najsłynniejszych rycerzy świata – obok Lancelota, Rolanda Tristana i Luke’a Skywalkera, symbol i uosobienie cnót rycerskich, jeśli coś obiecał, to nie było siły, by złamał dane słowo. Stąd też mówi się, że można na kimś polegać jak na Zawiszy. Historia rycerza z Garbowa jest tematem najnowszej książki Jacka Komudy.

Historia opowiedziana w książce dzieje się na krótko przed wybuchem Wielkiej Wojny z zakonem krzyżackim, której głównym epizodem (zarazem najbardziej znanym i rozpoznawalnym) jest bitwa pod Grunwaldem. Opisem tego starcia też ta praca się kończy. Geograficznie zaś nieco podróżujemy. Największa część dzieje się na Żmudzi, ale poznajemy też okolice Garbowa, zamku Doboj w Bośni, Pieniny, nieco Prus oraz teren, gdzie miała miejsce batalia grunwaldzka. Oprócz Zawiszy przez karty powieści przewijają się Władysław Jagiełło, książę Witold, mistrz Ulryk von Jungingen, cesarz Zygmunt Luksemburski, kardynał Zbigniew Oleśnicki, liczni rycerze, zakonnicy, a także zwykli Żmudzini. Tłem dla wydarzeń z życia Sulimczyka są wydarzenia początku XV wieku w Europie środkowej i wschodniej – chrystianizacja (a właściwie brutalna pacyfikacja) Żmudzi przez zakon krzyżacki, polityka Zygmunta Luksemburskiego względem Bośni, relacje polsko-litewsko-krzyżackie, które ostatecznie doprowadziły do wybuchu wojny. W czasie bitwy pod Grunwaldem przewija się wśród walczących Czechów postać Jana Żiżki, czyli jednego z najsłynniejszych późniejszych husytów.

Niezwykle barwnie i z dbałością o szczegóły przedstawiony został cały świat – bardzo dużo miejsca poświęcone jest uzbrojeniu rycerskiemu, strojom, są obyczaje, ślubowania, „stosunki międzynarodowe” i te całkiem ludzkie historie. Ciekawie również prezentuje się podział na „cywilizowane”, standaryzowane, regularne Prusy pod panowaniem krzyżackim i dzika, nieujarzmiona, pogańska Żmudź pełna nieprzebytych borów, ostępów, bogów. Przewijają się też dramaty ludzkie. Jest komtur, który nie podołał zadaniu, są bojarzy, którzy nie chcą podejmować walki w obawie o życie swoich dzieci wziętych w niewolę, są poganie walczący o swój świat i ginący wraz z nim, jest Zbyszko, któremu na polach Grunwaldu odmówiono rycerskich ostróg, jest wreszcie sam Zawisza, który traci brata, ukochaną kobietę, sługę i przyjaciela w jednym. Cała historia jest również opowiedziana w dość niecodzienny sposób. Jest to biografia Zawiszy pisana przez towarzyszącego mu mnicha imieniem Peregryn (jak sam o sobie mówi nie zawsze nosił mnisią sukienkę), która to powstała na polecenie Zbigniewa Oleśnickiego. Co kilkadziesiąt stron, jeśli jakiś fragment opowieści się kardynałowi nie podobał, pojawia się właśnie krytyczny komentarz zamawiającego i „wskazówki” co i jak poprawić. A na samym końcu zadanie spisania dziejów Zawiszy zostało oddane Długoszowi. W podobny sposób Bernard Cornwell pisał swoją wersję mitów arturiańskich. W obu przypadkach, jest to na plus.

Zawisza Czarny, który jest uosobieniem cnót rycerskich jawi się jako postać pomnikowa. Rycerz bez skazy, dla którego honor był ważniejszy od wszystkiego innego. Zawisza Jacka Komudy jest zdecydowanie bardziej ludzki. Tak, honor jest niezwykle istotny, ale rycerz pokazuje również emocje, a nawet nie wstydzi się łez. Oszukany przez Luksemburga zabił posła, a potem oddał jego ciało wdowie i przyjął klątwę od niej. Na Żmudź wyruszył, by wykupić brata z niewoli krzyżackiej, a potem chcąc pomścić jego śmierć przyłącza się do walki Żmudzinów przeciw zakonowi. Płacze po śmierci swojego najwierniejszego druha, czyli Czeleja. Płacze też rozstając się z kobietą, którą kochał. W czasie wojny polskie wojska zdobyły miasto i w nim współwięzień Kruka, czyli brata Zawiszy, spotkał swojego oprawcę, któremu poprzysiągł zemstę. Zawisza wiedział, że była ona sprawiedliwa, więc nie przeszkodził w jej wymierzeniu (dodam tutaj, że śmierć oprawcy była wybitnie wręcz nierycerska).

Podsumowując krótko, książkę czyta się bardzo dobrze. Język żywy, potoczysty, akcja wartka i na chwilę tylko zwalnia tuż przed Grunwaldem. Nie wiem czy będzie kolejna część tej historii, ale jeśli tak, to z pewnością po nią sięgnę.

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Ocena recenzenta: 5/6

Jakub Łukasiński

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*