Kruszenie świata. Podróż do Iranu

Kruszenie świata |Recenzja

Francois-Henri Deserable, Kruszenie świata. Podróż do Iranu

Kruszenie świata. Podróż do Iranu to zapis zderzenia dwóch rzeczywistości: romantycznych wyobrażeń o wędrówce śladami Nicolasa Bouviera i brutalnego, dusznego Iranu roku 2022, wstrząsanego protestami po śmierci Mahsy Amini.

François-Henri Désérable rusza tropem literackiej legendy, ale trafia do kraju, który działa jak świat odwrócony – zamiast orientalnej melancholii ma przed oczami państwo zmęczone, wypalone, „o popsutym DNA”, jak mówi jedna z bohaterek książki. Reportaż wyrasta z kontrastu między pięknem tego, co widać wciąż na ulicach i w krajobrazie, a terrorystyczną precyzją systemu, który codziennie te same ulice dusi.

Narracja rozwija się w rytmie codziennych spotkań: kierowcy taksówek, kobiety zdejmujące chusty w proteście, studenci marzący o uciekaniu za granicę, mężczyźni popierający reżim i traktujący demonstrantów jak „obcych”. To nie jest monumentalna analiza Iranu. To szkic – ironiczny, fragmentaryczny, czasem celowo przerysowany – który zbiera rozproszone opowieści i układa je w portret państwa mułłów, zamkniętego jak twierdza, a jednocześnie kipiącego od emocji i buntu.

Styl Désérable’a jest wyrazisty: krótkie, niekiedy cięte zdania, szybkie zmiany perspektywy, wrażenie nieustannego ruchu, jakby narrator biegł, a nie szedł. To literackie podróżopisarstwo mocno podszyte reporterską czujnością. Nie ma tu akademickiego porządkowania faktów.

Są za to sceny, które robią wrażenie nie przez swoją głębię analityczną, ale przez rodzaj surowej bezpośredniości – rozmowa z kobietą bojącą się każdego spojrzenia policji moralnej, opis ciała Mahsy Amini krążący w medialnych relacjach, wykoszone ulice po demonstracjach, milczące sklepy, młodzi ludzie uczący się angielskiego, bo to jedyny realny bilet do wolności.

Kruszenie świata funkcjonuje na pograniczu reportażu i dziennika, w którym literackość nie próbuje przykryć polityki, a polityka nie dominuje nad codziennością. Edward Ousselin zauważa, że Désérable porusza się po trasie Bouviera i Verneta, ale porównanie działa tu raczej jak tło – tamten Iran był otwarty, trochę chaotyczny, pełen nadziei na modernizację. Ten współczesny jest spięty w żelazny uścisk totalitarnego państwa, w którym każdy obcy może być zakładnikiem, a każdy obywatel – potencjalnym celem.

Autor rozmawia z ludźmi w języku angielskim, robi tylko nieliczne zdjęcia i przez czterdzieści dni stara się nie narazić na los zbyt wielu aresztowanych cudzoziemców. To ostrożne, reporterskie chodzenie po polu minowym. Trochę krótko. Trochę mało.

To także dialog z dawną tradycją podróżniczą, która zakładała otwarte granice i możliwość „oswajania świata”. Désérable stawia tezę odwrotną: współczesne granice nie tyle oswajają, co kruszą – rozbijają złudzenia i zmuszają do patrzenia wprost na rzeczywistość, której nie da się ujarzmić romantycznym tekstem ani literacką konwencją. To zderzenie z dzisiejszą sytuacją Iranu pokazuje zmianę szerszego kalibru: literatura podróżnicza nie może już udawać, że świat jest mapą do odkrycia. Raczej rejestruje miejsca, gdzie świat się wyeksploatował, wypalił, został politycznie i społecznie „zużyty”.

W zestawieniu z innymi współczesnymi reportażami o Iranie – od prac Azar Nafisi po dzienniki opisujące protesty z 2009 i 2019 roku – książka Désérable’a jest bardziej impresją niż panoramą. Mniej cierpliwie edukuje, bardziej działa emocjonalnym skrótem. To plus i minus jednocześnie.

Plus, bo trafia do czytelników, którzy potrzebują wejścia w temat bez akademickich murów. Minus, bo nie zamyka tematu, nie tłumaczy systemu od środka i nie wchodzi w gęstą sieć irańskich kodów kulturowych. Nie jest to tekst dla czytelnika oczekującego obszernej wiedzy. Jest to tekst dla czytelnika, który chce usłyszeć głosy ludzi żyjących w kraju nieustannie ścierającym się z reżimem.

Książka unika sztucznego patosu. Désérable nie konstruuje wielkich narracji o „odwadze narodu”. Zamiast tego wprowadza mikroportrety: studentów tankujących samochody na czarnym rynku, kobiet skrywających włosy pod czarną chustą tylko na czas przejścia przez skrzyżowanie, mężczyzn dyskutujących o piłce nożnej w cieniu kar za „nieodpowiednie zachowanie”. Te fragmenty rezonują szczególnie mocno w kontekście zachodnich narracji, które często upraszczają irańską rzeczywistość do kilku wielkich haseł. Désérable burzy ten schemat, pokazując Iran nie jako monolit, lecz jako plątaninę sprzecznych emocji i postaw.

To książka bardziej odważna niż kompletna, bardziej sugestywna niż systematyczna, bardziej literacka niż dokumentalna. Jej siła leży w tym, że otwiera, a nie zamyka. Pobudza ciekawość. Taka „na jeden wieczór” do przeczytania, i na kilka dni refleksji. Podaje kilka punktów zaczepienia, zostawiając czytelnika z pytaniem, jak wygląda Iran poza kadrem, poza rozmową, poza notatką. I właśnie dzięki temu działa – bo zmusza do sprawdzenia, co jest dalej, a nie do przyjmowania gotowego obrazu świata.


Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 5/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarne. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.