1 maja 1926 roku

Krwawy 1 maja

Krwawy 1 maja. Demonstracja 1926 roku

Demonstracje 1 maja w dwudziestoleciu międzywojennym często miały dramatyczny przebieg i kończyły się starciami robotników z policją. Najkrwawszy majowy incydent był jednak związany z walką między socjalistami, a komunistami. Podczas demonstracji 1 maja 1926 roku zginęło siedem osób, a dwadzieścia zostało rannych.

Czas kryzysu

Połowa lat 20. XX wieku to okres zaostrzającego się kryzysu. Po krótkim czasie stabilizacji, spowodowanej reformami finansowymi i powstrzymaniem hiperinflacji, sytuacja gospodarcza ponownie pogorszyła się. W wyniku wojny celnej z Niemcami, zmniejszył się eksport. Wiele zakładów skracało długość dnia roboczego, a także obniżało pensje. Zwalniano również robotników sezonowych.

W branży budowlanej wstrzymano wiele inwestycji, a przez pierwsze trzy miesiące 1926 roku pracowano średnio jedynie 24 godziny w tygodniu. Oznaczało to, iż pensje przestały wystarczać na utrzymanie się, a bezrobocie wzrosło lawinowo.

W górę poszły ceny podstawowych produktów. Od stycznia do maja 1926 roku chleb pytlowy zdrożał o 25%. Dobra importowane stały się trudno dostępne ze względu na wzrost kursu dolara.

Powodowało to radykalizację środowisk robotniczych oraz bezrobotnych. Między innymi w Warszawie regularnie odbywały się demonstracje bezrobotnych, domagających się uruchomienia prac interwencyjnych. Zgromadzenia te były bezwzględnie rozbijane przez policję, która określała je jako wynik „propagandy komunistycznej”.

Komunistyczna Partia Polski zyskiwała poparcie wśród robotników Warszawy i innych miast, jednak jej wpływ na wydarzenia był ograniczony. Protesty były często wynikiem spontanicznych działań grup bezrobotnych, choć komuniści próbowali je wykorzystać przeciwko Polskiej Partii Socjalistycznej, która, popierając ówczesny rząd szerokiej koalicji, prowadziła umiarkowaną politykę, za co była coraz częściej krytykowana między innymi przez działaczy klasowych związków zawodowych. Kierownictwo PPS-u wzywało do cierpliwości i zapowiadało, że sytuacja się poprawi.     

Rajmund Jaworowski

Pierwszomajowe emocje

W takich warunkach nadchodząca demonstracja pierwszomajowa wzbudzała emocje. Warszawski poseł i lider stołecznej PPS, Rajmund Jaworowski rozpoczął mobilizowanie partyjnej milicji. Na łamach PPS-owskiego „Robotnika” wezwano wszystkie struktury miejskie partii do wydelegowania osób do ochrony pochodu pierwszomajowego.

Nad bojówką kontrolę sprawowali wówczas Józef Łokietek „Doktor Łokietek” oraz Łukasz Siemiątkowski „Tata Tasiemka”. Byli to ludzie bezwzględni, a przy tym bezgranicznie oddani Jaworowskiemu. Powszechnie wiadomo było, że zajmują się nie tylko działalnością legalną, lecz również rozbojami oraz pobieraniem pieniędzy za załatwianie pracy w miejskich spółkach czy fabrykach. Dzięki wpływom Jaworowskiego w warszawskim magistracie grupa uzbrojonych bojówkarzy otrzymała na czas obstawiania demonstracji ciężarówki do przemieszczania się.

Komuniści także się przygotowywali. Od wielu dni organizowali akcje ulotkowe w stołecznych fabrykach, uderzając w politykę PPS. Wzywali swoich zwolenników do licznego stawienia się na demonstracji pierwszomajowej. Kierownictwo KPP, tak jak w latach poprzednich, nie mogąc zorganizować legalnych obchodów święta ludzi pracy, planowało przyłączenie się do oficjalnego marszu, a także zabranie głosu z przygotowanych przez socjalistów mównic.

W tym celu zmobilizowano grupy robotników zajmujące się ochroną wieców komunistycznych. Były one mniej liczne od bojówki PPS-owskiej, jednak również uzbrojone i doświadczone w starciach ulicznych. Na wiec pierwszomajowy zorganizowaną grupą wybierali się również skłóceni z kierownictwem PPS członkowie Niezależnej Socjalistycznej Partii Pracy Bolesława Drobnera. Oni jednak nie zdecydowali się na zbrojną konfrontację.

Krwawa konfrontacja 1 maja

1 maja 1926 roku warszawska demonstracja rozpoczynała się na Placu Teatralnym. Zgromadziła dziesiątki tysięcy uczestników z wszystkich większych zakładów pracy, a także dużą grupę bezrobotnych. Pierwsze przepychanki zaczęły się, gdy na wiec przybyła duża, zorganizowana grupa robotników komunistów.

Władze PPS-u, w tym występujący właśnie mówcy – Zofia Praussowa i Rajmund Jaworowski, wcześniej odgrażali się, że nie dopuszczą komunistów do wspólnego pochodu. Działacze KPP w dużej liczbie zgromadzili się wokół swoich liderów. Przemawiali posłowie Adolf Warski oraz Jerzy Czeszejko-Sochacki, ostro atakując politykę PPS. Ich wystąpienia próbowały zagłuszyć orkiestry kontrolowanych przez PPS związków zawodowych.

Doszło też do starcia między ochroną grupy komunistycznej a bojówką Tasiemki. Ku zdziwieniu ludzi Tasiemki i Łokietka, nie udało im się zepchnąć komunistów z placu. Przyprowadzeni przez nich robotnicy bili się z PPS-owską bojówką na pięści oraz z użyciem pałek. Silnie uderzony został w tym zamieszaniu Doktor Łokietek. Milicja PPS próbowała odgrodzić komunistyczną część pochodu od reszty demonstracji, używając ciężarówek. Podczas wymarszu zgromadzonych z Placu Teatralnego doszło do kolejnego starcia. Po wejściu demonstracji na Krakowskie Przedmieście padły pierwsze strzały.

Później jeszcze kilkakrotnie na trasie pochodu dochodziło do wymiany ognia. Jak pokazały późniejsze ustalenia, strzały padały z ciężarówek, którymi poruszała się PPS-owska milicja, ale również ze strony grup komunistów. Łącznie tego dnia padło siedmiu zabitych, w tym policyjny wywiadowca, prawdopodobnie mający współpracować z bojówką PPS przy wyłapywaniu komunistów, oraz jeden z ludzi Łokietka – Józef Woźniak z warszawskiej Pragi.

Rannych zostało dwadzieścia osób. Pomimo skali starcia, policja aresztowała jedynie piętnaście osób. Władze PPS i KPP wzajemnie oskarżyły się o sprowokowanie zajść. Na łamach dziennika „Robotnik” przedstawiciele PPS pisali później o próbie zaatakowania demonstracji przez komunistów, twierdząc, że warszawska organizacja PPS „starała się nie dopuścić do zajść”.

7 maja Egzekutywa Międzynarodówki Komunistycznej wydała oświadczenie, w którym stwierdziła:

podziwiamy bohaterstwo warszawskich robotników, którzy bez względu na swą bezbronność przeciwstawili się wściekłemu atakowi pepeesowskich bojowców[1],

jednocześnie pisząc również o „setkach rannych”. Tekst ten był później dystrybuowany w pismach i ulotkach KPP.

Józef Woźniak

Śledztwo

Śledztwo rozpoczęte jeszcze 1 maja wskazało, że prawdopodobnie to bojówka PPS zaczęła strzelać pierwsza. Odpowiedzialnych za strzelaninę wytypowano z imienia i nazwiska. Temat podchwyciła również prasa endecka, stawiając władze PPS w niezręcznej sytuacji. Okazało się bowiem, że wypożyczone od magistratu ciężarówki zostały uszkodzone, a część ludzi Łokietka była podczas pochodu pijana.

Pomimo to, 5 maja, pod wpływem nacisków Jaworowskiego, Warszawski PPS wydał uchwałę z podziękowaniem dla Tasiemki i jego ludzi za „poważne i taktowne” zachowanie się. Wybrano także komitet opieki nad rodziną zabitego Józefa Woźniaka, do którego wszedł między innymi Rajmund Jaworowski.

Wyjaśnienia sytuacji zaczęli domagać się także członkowie warszawskiej PPS, z których wielu już wcześniej pozostawało w konflikcie z Jaworowskim. Posła zaatakowano za tolerowanie chuligańskich wybryków bojówki. Działacze klasowych związków zawodowych domagali się zwołania sądu partyjnego, do czego nie dopuściły jednak władze partii. Adam Pragier, kierujący wówczas organizacją PPS w regionie Warszawy podmiejskiej, skarżył się, iż ludzie Jaworowskiego zablokowali dostęp do lokalnych władz ugrupowania ludziom, którzy nie są związani z bojówką.

Wydarzenia 1 maja 1926 roku w Warszawie zostały przyćmione przez późniejszy przewrót majowy i walki uliczne w centrum stolicy. Główni sprawcy masakry podczas pochodu – Jaworowski, Łokietek oraz Tasiemka poparli przewrót Piłsudskiego, a później byli gorącymi zwolennikami rządów pomajowych. Nie ponieśli żadnych konsekwencji w związku z wydarzeniami 1 maja 1926 roku.

Dwa lata później doszło do podobnego incydentu, choć na mniejszą skalę. Milicja PPS otworzyła podczas demonstracji pierwszomajowej ogień do komunistów, zabijając dwie osoby, w tym przypadkowego przechodnia, i raniąc kilka kolejnych osób.

Doprowadziło to do dalszych konfliktów wewnątrz PPS i żądań wyciągnięcia konsekwencji wobec Jaworowskiego, Łokietka oraz Tasiemki. W październiku 1928 doszło do rozłamu w PPS i utworzenia rozłamowej piłsudczykowskiej PPS (dawna Frakcja Rewolucyjna). Była socjalistyczna bojówka stała się zbrojnym ramieniem nowego ugrupowania, a Rajmund Jaworowski liderem. Nie raz dochodziło jeszcze do starć – tym razem nie tylko z komunistami, lecz również z byłymi partyjnymi towarzyszami.

Piotr Ciszewski


Bibliografia

Mieszkowski Józef, Wspomnienia dziennikarza socjalisty, Warszawa 1971.      
    
Pragier Adam, Czas przeszły dokonany, Londyn 1966.   

Rawicz Jerzy, Doktor Łokietek i Tata Tasiemka. Historia najsłynniejszego warszawskiego gangu, Warszawa 2014.

Rataj Maciej, Pamiętniki, część II, Warszawa 2018.

Tymieniecka Aleksandra, Warszawska organizacja PPS 1918-1939, Warszawa 1982.

Czasopisma

Krwawe żniwo 1 maja. 7 trupów, 20 rannych, 7 odwieziono do domów, [w:] „Rzeczpospolita” 2 maja 1926.

Krwawy 1-szy maja w Warszawie, [w:] „Warszawianka”, 2 maja 1926.

Odezwa warszawskiego O.K.R. PPS, [w:] „Robotnik” 6 maja 1926.

Prowokacja komunistyczna. Tragiczne wypadki, [w:] „Robotnik” 2 maja 1926.

Ranione ofiary dnia wczorajszego, [w:] „Kurier Poranny” 2 maja 1926.

Z Międzynarodówki Komunistycznej. Z powodu krwawego maja w Polsce, [w:] „Nowy Przegląd”, R5, nr 4-5, czerwiec-lipiec 1926.


[1]          Z Międzynarodówki Komunistycznej. Z powodu krwawego maja w Polsce, „Nowy Przegląd”, R5, nr 4-5, czerwiec-lipiec 1926, karta 984.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*