Artur Łojek, Książę Janusz Dobry. Ostatni Piast opolski (ok. 1455/1460-27 marca 1532)
Kim był książę Janusz Dobry? Zapewne większość z Was nie ma pojęcia. Ja szczerze – dotąd również nie miałem, choć kilka razy mignął mi przy czytaniu lektur o historii Śląska. Po krótce – to książę opolski, ostatni przedstawiciel dynastii piastowskiej w tym księstwie, a jednocześnie chyba jego najlepszy administrator. Nic więc dziwnego, że nasi historycy nadali mu przydomek Dobry.
Tym co wzbudziło moje zainteresowanie jest poruszana tutaj kwestia zawiłych stosunków dynastycznych i dyplomatycznych. Wbrew oczekiwaniom, niewielkie śląskie księstwo miało dosyć spore znaczenie w regionie. O wpływy w nim walczyli nie tylko władcy Polski, ale i przedstawiciele książęcych i arystokratycznych rodów z Europy Środkowej – z Polski (m.in. Jagiellonowie, (Piastowie) czy Niemiec i Austrii (Habsburgowie, Hohenzollernowie).
Wprawdzie nieco gubiłem się w zawiłościach, kto co otrzymywał w apanażach, jak dzielono i jednoczono kolejne ziemie szeroko pojętego Śląska, ale była to dosyć ciekawa przygoda.
Dorobek
Janusz Dobry przejął władzę nad Opolem w 1476 roku. Jego skuteczne panowanie trwało aż 56 lat. Już za młodu słynął ze swego spokojnego charakteru, tak odmiennego od swego starszego brata Mikołaja II, który był ogromnym gwałtownikiem. Jednym z głównych celów jego polityki była rozbudowa rodzinnej schedy. Stopniowo i konsekwentnie dążył do włączania do księstwa opolskiego kolejnych ziem na Śląsku, ostatecznie po raz ostatni jednocząc większość ziem należących do współczesnego Górnego Śląska. Jednocześnie starał się unikać wojen, które mogłyby uszczuplić jego stan posiadania.
Jego oszczędność oraz zaradność sprawiły, że księstwo zaczęło szybko się bogacić. Rozwijał przy tym rolnictwo, hodowlę oraz górnictwo (okolice Bytomia i Tarnowskich Gór). Dzięki umiejętnej polityce księstwo opolskie stało się najbogatszym i najpotężniejszym z ówczesnych państewek na Śląsku. Jednocześnie uzależnił od siebie okolicznych władców, którzy dosłownie „siedzieli mu w kieszeni). Karol ziębicki, książęta legniccy czy Wrocław to tylko nieliczni z jego dłużników. Zasłynął również z kodyfikacji praw dla księstwa, zwłaszcza chodzi tu o dokument ustalający zasady działalności górniczej w regionie (tzw. Ordunek Gorny).
Cała ta ogromna przedsiębiorczość nie przyniosła mu jednak szczęścia rodzinnego. Można tak sądzić, gdyż w źródłach nie zachowały się żadne informacje czy książę Janusz posiadał żonę. Większość źródeł o tym milczy, a te które sugerują książęcy ożenek, nie są do końca wiarygodne. Koniec końców Janusz Dobry zmarł bezpotomnie, a jego władztwo przypadło przedstawicielowi innej dynastii. O tym i o wielu innych rzeczach musicie doczytać sami. Naprawdę warto.
Co znajdziemy w środku
Publikacja Artura Łojka dzieli się na osiem rozdziałów. Pierwszy kreśli losy księstwa opolskiego sprzed rządów Janusza Dobrego (od Mieszka Plątonogiego po ojca bohatera publikacji, księcia Mikołaja I. jednocześnie dosyć sporo uwagi poświęcono Władysławowi Opolczykowi, postaci ogromnie… nietuzinkowej.
Drugi oprowadza nas po zawiłościach genealogicznych i koligacjach rodzinnych rzeczonego księcia. Rozdział trzeci to okres młodzieńczy – dzieciństwo księcia i lata sprzed uzyskania osobowości prawnej w księstwie. Kolejny rozdział informuje nas o rozroście terytorialnym księstwa opolskich Piastów. Rozdział piąty przenosi nas w odmęty polityki zagranicznej księcia. Rozdział szósty – to rozwinięcie polityki wewnętrznej Janusza Dobrego na ziemiach mu podporządkowanych. Kolejny opowiada o relacjach księcia z Kościołem, a ósmy i ostatni kreśli tło osób współpracujących z bohaterem publikacji.
Książka jest doprawdy ciekawa. Wbrew moim obawom wcale nie było trudno, ani zawile. Autor posługuje się wprawdzie językiem naukowym, ale nie jest on jakoś natarczywy. Jest wręcz przeciwnie – potrafi nas zaciekawić, nawet jeśli nasza wiedza w omawianym temacie jest prawie nikła. Przypisy też jakoś specjalnie nie rażą, choć jest ich dosyć sporo. Tak więc dla mnie to była ciekawa przygoda. Jednocześnie miałem okazję przypomnieć sobie na czym polega krytyka źródeł, ich analiza i krytyka historyczna. Tak, bawiłem się przednio.
W publikacji znalazłem kilka ciekawych zagadnień. Po pierwsze – przydomek. Wśród Piastów śląskich niewielu władców dorobiło się jakiegokolwiek przezwiska. Zazwyczaj potomni określali ich od ich nadziału terytorialnego. Stąd też książę Janusz przez dłuższy czas był tylko Januszem opolskim. Dopiero później, w XIX-XX wieku znawcy dziejów Śląska i Polski zaczęli określać go terminem „Dobry”. Czy słusznie? Nie mnie to oceniać. Na pewno złym władcą nie był.
Po drugie – w źródłach istnieje pewna rozbieżność co do imienia tego władcy. Raz jest Janem (w wariantach czeskim czy łacińskim), raz Januszem/Hanuszem (wariant polsko-czeski). Ale lepiej oddam słowo Autorowi: „Analiza przytoczonego wcześniej materiału źródłowego dotyczącego imienia ostatniego Piasta opolskiego prowadziłaby do wniosku, że było ono zapisywane wymiennie, zarówno w formie Jan (Joannes, Johan), jak i Janusz (Hanuss, Janusius). Z kolei w źródłach sfragistycznych imię tego księcia funkcjonowało w tej pierwszej postaci. Jednocześnie pieczęcie te były przywieszane do dokumentów, w których jego imię było zapisywane jako Hanuss” (s. 59)
W książce znajdziecie mnóstwo innych ciekawych informacji. W pewnym sensie odniosłem wrażenie, jakby ta publikacja pełniła rolę swoistego podręcznika władzy. Autor kładzie bowiem silny nacisk na zawiłości polityczne towarzyszące działaniom opolskiego księcia. Momentami czyta się ją niczym „Grę o tron”, bowiem i rodzina książęca nie była wolna od konsekwencji swych decyzji. Świat bywał nader brutalny, o czym przekonał się i bohater tej pozycji. O co chodzi? Doczytajcie sami.
Podsumowanie
Książka zamyka się na 624 stronach tekstu (w tym kilkanaście stron ilustracji i zdjęć). To fascynująca podróż do postaci niezwykłej, choć nieco zapomnianego księcia opolskiego. Nauczycie się wielu ciekawych rzeczy i poznacie kolejny ciekawy wątek z dziejów Śląska i Polski.
Wydawnictwo Avalon
Ocena 5/6
Ryszard Hałas
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Avalon. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.