Małgorzata Szejnert, Chłodnia czyli grzejnia. Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlinowem

Chłodnia czyli grzejnia |Recenzja

Małgorzata Szejnert, Chłodnia czyli grzejnia. Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlinowem

Okres PRL, mimo niesprzyjających temu mocno warunków, wydał całą gamę niezwykle barwnych i błyskotliwych polskich dziennikarzy. Jedną z takich postaci jest Małgorzata Szejnert…

Małgorzata Szejnert, jedna z legend polskiego dziennikarstwa okresu PRL i III RP odsłania nam kulisy swojego barwnego i niezwykłego życia, które brzmią jak wciągająca powieść….

Kim jest Małgorzata Szejnert?

Małgorzata Szejnert urodziła się 28 kwietnia 1936 roku w Warszawie. W 1939 roku przeprowadziła się z rodzicami do Białej Podlaskiej. Od 1948 roku uczyła się w Liceum Ogólnokształcącym Żeńskim im. Emilii Plater w Białej Podlaskiej. W 1953 rozpoczęła studia na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Po ich ukończeniu, w 1958 pracowała w dziale miejskim „Kuriera Polskiego”, a później w „Tygodniku Demokratycznym”. W drugiej połowie lat 70. kierowała działem reportażu w tygodniku „Literatura”. W sierpniu 1980 pomagała w redagowaniu biuletynu strajkowego w Stoczni im. Warskiego w Szczecinie. Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku,  współpracowała z prasą podziemną. W 1984 roku wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracowała w „Nowym Dzienniku”. Wróciła do kraju w 1986 roku. Była jedną z założycielek „Gazety Wyborczej”, w której przez kilkanaście lat prowadziła dział reportażu.

W 1972 roku, wydała swoją debiutancką książkę o Amerykańskiej Poloniii Borowiki przy ternpajku. Jest także  autorką książki Czarny ogród o katowickich dzielnicach: Giszowcu i Nikiszowcu wydanej w 2007 roku. W lutym 1989 weszła w skład działającej przy Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Komisji do spraw Upamiętnienia Ofiar Represji Okresu Stalinowskiego. Poza tym wszystkim, jest także autorką ponad 100 rozpraw, artykułów naukowych, recenzji i prac popularnonaukowych.

Wśród nich warto wymienić takie pozycje jak m.in. „Śród żywych duchów”, „Czarny ogród”, „Wyspa klucz”. „Dom żółwia”, „Zanzibar”, „Usypać góry”, „Historie z Polesia”, „Wyspa Węży”.

Życiorys wart dobrej biografii

„Chłodnia czyli grzejnia” jest wywiadem-rzeką, przeprowadzonym z Małgorzatą Szejnert przez Dorotę Karaś i Marka Sterlingowa, reporterów wywodzących się z „Gazety Wyborczej”. Szejnert opowiada w nim całą historię swojego niezwykłego i długiego życia (w chwili obecnej ma 90 lat). Publikacja liczy około 300 stron.

Uwagę przykuwają już pierwsze strony, kiedy to reporterka opowiada o przyczynach wyboru swojego zawodu: „Parę lat po wojnie mama zainstalowała w domu tanie urządzenie nazywane powszechnie szczekaczką. Miało jedną gałkę i jeden program radiowy, w którym czasem obok propagandy puszczali muzykę i wiadomości sportowe. Słuchałam ich z pasją, bo kochałam się w skoczku narciarskim Staszku Marusarzu. Sprawozdawca mówił tak barwnie i żywo, że szybko podjęłam decyzję, co chcę robić po maturze. Ciągnął mnie sport. Narty, żagle, wspinaczka to były marzenia o czymś lepszym, szlachetnym, eleganckim. Postanowiłam zostać dziennikarką sportową.” (s. 19).

Czas studiów upływa młodej dziewczynie jeszcze w atmosferze schyłkowego stalinizmu. Dość powiedzieć, że jednym ze spotkań Związku Młodzieży Polskiej jest świadkiem jak jedna ze studentek informuje wszystkich zebranych, że jej ojciec jest kułakiem i szkodzi ludowej ojczyźnie. Gorliwa wyznawczyni nowego ustroju informuje, że doniosła już o tym w swoim powiecie i wzywa kolegów do podobnej postawy (!)

W trakcie studiów jej koledzy wydają pismo o nazwie „Sztandar Młodych Dziennikarzy”, potem „Horyzonty”. W tym drugim Szejnert prowadziła dział kultury.  Jesienią 1956 roku cały numer pisma został poświęcony został stłumionemu przez Sowietów powstaniu na Węgrzech. Numer został skonfiskowany przez cenzurę, a następny już się nie ukazał…

W trakcie studiów, nasza bohaterka zmieniła swoje zainteresowania dziennikarskie. Pracę magisterską napisała o Studenckim Teatrze Satyryków, najmodniejszej scenie Warszawy. Ostatecznie, postanowiła zająć się tematyką społeczną.

Cały czas studiów Szejnert podsumowuje bardzo pozytywnie: „Studiowanie polegało na tym, żeby się prześlizgnąć, ale poznałam mnóstwo zdolnych, fajnych ludzi: Agnieszkę Osiecką, Henryka Grynberga, Mariana Marzyńskiego, Julka Rawicza, Luśka Margulesa, Janka Kowalczyka… Bardzo się zaprzyjaźniłam z Irką Piotrowską, potem Heith. Miała trzech braci, rodzina mieszkała w Gdyni-Chyloni, w domu pamiętającym powstawanie miasta”. (s.29).

Potem przyszła pierwsza praca w „Kurierze Polskim”: „Kurier” był- jak słusznie mówiono- spóźnionym dzieckiem Października. Ta gazeta miała ambicje: publicystykę, dział kultury i zagraniczny oraz pewne poczucie społecznej misji. Owszem, mieliśmy też horoskopy, wymyślane przez sekretarkę podstawowej organizacji partyjnej Zofię Zdanowską. Cieszyły się ogromnym powodzeniem. Krzysztof Kąkolewski przełamywał drętwotę prasy swoimi reportażami kryminalnymi, które czytelnicy uwielbiali.” (s.33).

Uwagę zwraca także grono osób, z którymi przyszło jej tam pracować: „Wielu przedwojennych dziennikarzy, którzy wyszli niedawno ze stalinowskich więzień, byłych AK-owców i powstańców. Naczelny, Włodzimierz Lechowicz, był skazany na piętnaście lat, odsiedział osiem. Adam Obarski, też z piętnastoletnim wyrokiem, wyszedł po siedmiu latach.

Kazimierz Moczarski, który był więziony przez jedenaście lat, do 1956 roku, siedział między innymi z generałem SS Jurgenem Stroopem i napisał później Rozmowy z katem; prowadził w redakcji dział łączności z czytelnikami. W niczym nie przypominał bohatera, był niezwykle skromny i zawsze zajęty.

Lech Pietrzak, AK-owiec, udawał przez pewien czas chorobę psychiczną, żeby uniknąć aresztowania. Stanisław Krupa, żołnierz batalionu „Zośka”, odsiedział pięć lat, napisał X Pawilon. Wspomnienia AK-owca ze śledztwa na Rakowieckiej.

Wacław Gluth-Nowowiejski, mój kolega z działu miejskiego, ranny w powstaniu w ramię, ukrywał się w gruzach Warszawy. Też siedział po wojnie pięć lat.” (s.34).

Podsumowanie

Celowo postanowiłem przerwać w tym miejscu dalsze omawianie „Chłodni, czyli grzejni”. Uważam bowiem, że najciekawsze fragmenty, zawierające opis najważniejszych lat z życia Pani Małgorzaty, czyli okresu 1959-1989, a także czasów późniejszych, aż do współczesności powinny już być poznane przez każdego z was samodzielnie. A zatem bardzo gorąco zachęcam do lektury! Naprawdę warto, nie zawiedziecie się!


Wydawnictwo Znak

Ocena recenzenta: 6/6

Konrad Ruzik


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Znak. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.