Grażyna Bąkiewicz, Mamy niepodległość!
Na lekcjach pana Cebuli nic nie kończy się zwykłą kartkówką – tu uczniowie lądują w samym środku historii, a Mamy niepodległość! pokazuje odzyskanie wolności tak blisko, że czuć kurz po upadku imperiów. W tej odsłonie serii polska droga do niepodległego państwa splata się z pościgiem za przetopionymi regaliów i z energią Oli, która potrafi wpakować się w kłopoty równie szybko, jak je rozwiązać. Lekkie tempo, humor i żywe spojrzenie młodych bohaterów sprawiają, że opowieść o rozbiorach i odrodzeniu Polski wchodzi bez bólu – a zostaje na długo.
Mamy niepodległość! to tom, w którym seria Ale historia… po raz kolejny zderza szkolną codzienność z historią podaną bez zadęcia i bez taryfy ulgowej. Konstrukcja jest znana: klasa pana Cebuli przenosi się w przeszłość, by sprawdzić na własnej skórze, w jakich realiach dojrzewała polska droga do wolności.
Tym razem perspektywa jest bliższa współczesności, a przez to mocniej naładowana emocjami, rozpoznawalnymi bohaterami i sporami, które do dziś wywołują dyskusje. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Oli – dziewczyny, która łączy energię, uważność, całkiem niezłe poczucie humoru i kompetencje, które wykraczają poza zwykłą szkolną rutynę. Jej spojrzenie działa jak filtr: nie upiększa, nie komplikuje na siłę, ale potrafi błyskawicznie wyłapać absurd epoki, napięcie między jednostką a państwem, a nawet zarysować dylematy polityczne w sposób zaskakująco klarowny.
Sama książka opiera się na dwóch równoległych torach. Jeden to lekcja o rozbiorach, zaborczej polityce, konspiracji, walce zbrojnej, Piłsudskim i Emilii Plater, a także o tym, jak wyglądał codzienny świat ludzi, którzy przyszli na świat w kraju wykreślonym z mapy. Drugi – bardziej fabularny – obraca się wokół pomysłu odnalezienia monet przetopionych z regaliów królewskich i odtworzenia ich pierwotnego kształtu.
Ten drugi nurt należy czytać nie jako rekonstrukcję faktycznych wydarzeń, ale jako rodzaj metafory: historia to nie tylko kronika dat, ale również splot mitów, wyobrażeń i braków, z którymi próbujemy coś zrobić – nawet jeśli kończy się to paradoksem typu „szukali monet, których nie znaleźli, bo sami je zakopali”. W tej serii takie chwyty nie są wpadką, lecz sposobem na pokazanie, jak działa pamięć i jak działa narracja o przeszłości, która zawsze jest otwarta, ruchoma, czasem wręcz przewrotna.
Styl Grażyny Bąkiewicz od lat trzyma tę samą linię: dynamiczny, komiksowy w tempie, z wyczuciem dialogu i skrótu. Autorka nie komplikuje języka, nie gromadzi wokół dziecięcych bohaterów ton naukowych definicji – raczej pozwala historii wejść w fabułę i sprawdzić, co utrzyma się w oku młodego czytelnika. W porównaniu z wczesnymi tomami seria staje się bardziej gęsta merytorycznie, ale nie traci lekkości, którą zapewnia rytm krótkich rozdziałów i wsparcie ilustracji Artura Nowickiego. To on przełamuje tekst wizualną ironią – taką, która rzadko trafia do szkolnych podręczników.
W warstwie faktograficznej książka odwołuje się do ustaleń znanych z badań nad XIX i XX wiekiem. Zdarza się, że niektóre procesy są pokazane skrajnie skrótowo. Nie ma tu jednak fałszowania faktów – raczej selekcja i rytmiczne przesuwanie akcentów po to, by młody odbiorca widział ciąg przyczyn i skutków, a nie katalog dat.
Z drugiej strony, dla dorosłego czytelnika niektóre fragmenty mogą być aż nazbyt uproszczone albo zbyt mocno skupione na jednej postaci, kosztem szerszego kontekstu społecznego. To jednak książka adresowana do dzieci i młodzieży – a ten poziom skrótu konsekwentnie wpisuje się w konwencję całego cyklu.
Najmocniejszym punktem tomu jest sposób, w jaki prowadzi on kontakt z żywą tradycją narracji niepodległościowej. W polskiej historiografii od lat istnieją równoległe opowieści: jedna podkreśla znaczenie czynu zbrojnego i roli wybitnych jednostek; druga – rolę pracy organicznej, struktur społecznych, szkół, instytucji, prasy, kapitału kulturowego.
Bąkiewicz równoważy te dwa podejścia. Piłsudski pojawia się jako figura sprawczości, Plater jako symbol mobilizacji i odwagi, ale tło społeczne nie znika – czytelnik widzi brud, hierarchie, biedę, codzienność pod kontrolą obcych administracji. Ta symetria jest nie tylko zgodna z aktualnym stanem badań, ale też rozsądnie wyważona jak na literaturę młodzieżową.
Słabsze strony? Owszem – fabularny chaos, który niektórych bawi, a innych drażni. Niektóre pomysły są celowo absurdalne, co nie każdemu musi odpowiadać. Książka nie zawsze zachowuje proporcje między historią a przygodą, przez co bardziej wymagający odbiorca może mieć poczucie, że wersja zdarzeń zbyt lekko przeskakuje po kluczowych procesach politycznych. Z drugiej strony – właśnie dzięki tej bezceremonialności tom jest czytany jednym tchem i spełnia swoje zadanie: utrzymuje ciekawość i nie przytłacza.
Całość składa się więc na spójny, lekki i świadomie przesterowany obraz odzyskiwania niepodległości, widziany z perspektywy młodych bohaterów, którzy nie mają cierpliwości do pomników, ale mają ucho do sensu. To jedna z tych książek, które robią porządek w głowie czytelnika, nawet jeśli robią to z humorem, skrótem i fabularnym żartem. W ramach serii – solidny tom, z dobrym balansem między historią a przygodą.
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.