Michał Waleszczyński-Lis, Bestialska historia świata
Różne są cele pisania książek true crime. „Bestialska historia świata” Michała Waleszczyńskiego-Lisa jest brutalna, drastyczna, miejscami odpychająca, a przy tym zaskakująco sprawna narracyjnie. Ale tylko dla odbiorców o mocnych nerwach.
Mam problem z true crime, gdy zamienia cudze cierpienie w makabryczną rozrywkę. Jeszcze większy mam problem z odbiorcami, którzy twierdzą, że ich już nic nie rusza, jakby odporność na cudzą krzywdę była kartą lojalnościową (do piekła).
„Bestialska historia świata” zbiera 19 historii prawdziwych zbrodni, tortur, kultów, karteli, nekrosadyzmu, eksperymentów i skrajnej przemocy. Brzmi jak katalog ludzkiej degeneracji, bo w dużej mierze właśnie takim katalogiem jest. Różnica polega na tym, że Waleszczyński-Lis nie pisze suchego raportu ani klasycznego reportażu śledczego, tylko wchodzi w tryb opowieści: mocnej, obrazowej, podcastowej, prowadzonej głosem kogoś, kto doskonale wie, jak budować napięcie.
O autorze i o książce
Michał Waleszczyński-Lis jest lektorem, aktorem oraz twórcą podcastów true crime Dark Net i Radio Kostnica. Wokół jego nazwiska już wcześniej istniała publiczność przyzwyczajona do brutalnego, sugestywnego sposobu opowiadania o zbrodniach. „Bestialska historia świata przenosi ten styl do książki.
Tom zawiera 19 historii opisujących skrajne formy przemocy: od kultów i karteli po sprawy nekrofilskie, kanibalistyczne oraz medyczne eksperymenty na ludziach. Wśród wątków pojawiają się m.in. Ant Hill Kids, Dr. Gloves, kartel Los Zetas, jednostka 731, masakra nankińska, Ibadański dom śmierci, Anatolij Moskwin czy sprawa kobiety wtopionej w kanapę.
Najmocniej uderza nie krew, lecz obojętność
Obrzydzenie, szok, fizyczny dyskomfort… Takie odczucia budzi treść tej książki. Waleszczyński-Lis wybiera przypadki z bardzo ciemnych rejonów historii najnowszej i współczesności.
Najbardziej niewygodna jest świadomość, że wiele opisanych zbrodni działo się przy świadkach, przy sąsiadach, przy instytucjach, przy ludziach, którzy słyszeli, widzieli, domyślali się albo zwyczajnie nie chcieli wiedzieć.
„Bestialska historia świata” przypomina rachunek wystawiony obojętności. Zmusza do pytania, ile zła rośnie dlatego, że ktoś uznał cudzy krzyk za cudzy problem.
Podcastowy nerw
Waleszczyński-Lis ma dar opowiadania. Mamy dobre tempo, obrazowość, mocny rytm i „lekkość” narracji, choć przy takiej tematyce słowo lekkość brzmi jak podejrzany żart. Chodzi raczej o komunikatywność. Autor prowadzi historię tak, żeby odbiorca nie utknął w gąszczu nazwisk, miejsc i faktów.
Ten podcastowy nerw daje książce energię. Widać obycie z opowieścią mówioną, umiejętność dozowania szczegółów, budowania sceny, wejścia w klimat. Dla fanów Dark Netu i Radia Kostnica będzie to prawdopodobnie atut. Dostają znajomy głos, tylko w dłuższej, książkowej formie.
Część odbiorców widzi w „Bestialskiej historii świata” bardziej rozpisany podcast niż pełnoprawną książkę reporterską. Padają uwagi o stylu, o zbyt dużej zależności od internetowych materiałów, o podkreślaniu osobistego kosztu oglądania drastycznych nagrań. Podkreślam – są to opinie czytelników, które są powszechnie dostępne (nie przesłuchałam wszystkich podcastów).
Przy tematach tak ciężkich forma ma znaczenie. A true crime bez samokontroli bardzo szybko zamienia się w turystykę po cudzym cierpieniu. Branża zna ten problem aż za dobrze.
Tytuł obiecuje więcej, niż książka może udźwignąć
Tytuł „Bestialska historia świata” brzmi szeroko, niemal totalnie. Sugeruje panoramę ludzkiego okrucieństwa przez epoki, kontynenty, wojny, ludobójstwa, systemy przemocy i społeczne mechanizmy zła.
Tymczasem z książki wyłania się raczej zbiór wybranych, skrajnie brutalnych spraw, często nowoczesnych lub współczesnych, mocno osadzonych w kulturze true crime i internetowej dostępności materiałów. To ważna różnica. Książka może być bardzo mocnym tomem o bestialstwie ludzi. Ale nie powinna pretendować do historii świata.
Tytuł jest chwytliwy, sprzedażowy, zapamiętywalny, z pewnością robi robotę. Ale za taką robotę płaci się obietnicą, której książka tego typu nie musi spełniać. Mniej pompatyczny tytuł byłby po prostu uczciwszy.
To książka dla dorosłych odbiorców true crime, którzy naprawdę chcą wejść w ciężke tematy. Nie dla osób szukających klasycznego reportażu społecznego, chłodnej analizy kryminologicznej albo historycznej syntezy przemocy. Nie dla czytelników wrażliwych na opisy tortur, rozkładu ciała, przemocy wobec dzieci, nekrofilii czy eksperymentów medycznych.
Książka prawdopodobnie najlepiej zadziała na trzy grupy: fanów podcastów autora, odbiorców mocnego true crime oraz czytelników zainteresowanych skrajnymi przypadkami ludzkiego okrucieństwa. Najmniej przekona tych, którzy oczekują reporterskiego dystansu, śledczej roboty w terenie i mocniejszego namysłu nad sensem opisywania makabry.
Mocna, sprawna, bardzo brutalna książka z wyraźnym autorskim głosem i dużym potencjałem narracyjnym. Jednocześnie forma miejscami może drażnić podcastową manierą, a tytuł brzmi szerzej, niż pozwala sam zamysł książki.
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Ocena recenzenta: 4/6
Agnieszka Cybulska
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Prószyński i S-ka. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.