Maciej Siembieda, Miejsce i imię. Cykl z Jakubem Kanią
Pali od pierwszego kopa. Z powieściami detektywistycznymi czy kryminalnymi jakoś niespecjalnie mi po drodze. Nie umiem się wczuć w klimat, czego najlepszym dowodem jest moja przygoda z Sherlockiem Holmesem. Kupiłem kiedyś księgę wszystkich opowiadań o panu detektywie i nie byłem w stanie tego skończyć. Trzy, może cztery i tyle tego. Potem były przygody rzymskiego detektywa Gordianusa, ale tam bardziej mi chodziło o opis świata niż intelektualne wysiłki. A Siembieda w Miejsce i imię. Cykl z Jakubem Kanią przyszedł i wciągnął. Bezceremonialnie.
Maciej Siembieda zanim zaczął pisać książki sensacyjne prowadził przez trzy dekady śledztwa historyczne. Debiutował jako pisarz w wieku niemal 60 lat. W dorobku ma m. in. Thriller historyczny Gambit, cykl polsko-grecki Katharsis, Nemezis, Kairos i kilkutomowy cykl z Jakubem Kanią. Miejsce i imię należy do tego ostatniego. Wydana została nakładem Agory w 2025 r. Oprawa miękka, klejona, na okładce grafika zręcznie nawiązująca do zawartości. Stron nieco ponad 400.
Historia
Jakub Kania, po rozstaniu się z IPN-em dostaje zlecenie od Yad Vashem. Ma odnaleźć groby ofiar niemieckiego obozu na Górze Świętej Anny. Do instytutu zgłaszają się żydowscy przedsiębiorcy, którzy mają swoje cele w odnalezieniu tych grobów, ale nie zależy im na samych grobach czy ciałach, tylko na jednym przedmiocie, który ma się w jednym z grobów znajdować. W sprawę zamieszani są też rosyjscy kryminaliści i były przełożony Kani z IPN-u, któremu najbardziej zależy na własnej sławie, pieniądzach i skompromitowaniu Kani.
Miejsce i imię. Cykl z Jakubem Kanią – wrażenia
Jak napisałem na wstępie – pali od pierwszego kopa. Chcę tylko powiedzieć, że wciąga. Przeplatają się dwa plany – współczesny i historyczny (po lekturze pozostałych powieści Siembiedy stwierdzam, że to typowe dla autora). W ten sposób Siembieda wyjaśnia jak i dlaczego doszło do powstania obozu, kto i dlaczego jest tam tak istotny i, przede wszystkim, opowiada historię, której zagadkę stara się rozwikłać Kania.
Postaci nie są może jednowymiarowe, ale jak już człowiek się zorientuje kto i co sobą reprezentuje, to na jakiś plot twist i zamianę charakteru nie ma co liczyć. Ale w tym przypadku działa to na korzyść. To nie analiza psychologiczna postaci, tylko książka sensacyjna. Przede wszystkim ma być dobrze opowiadana historia i wszystko ma się ze sobą kleić. I się klei.
Wiadomym jest, że po upływie tylu lat od wojny nie będziemy mieć pełnego jej obrazu. Do tego dochodzą tajemnice, które okrywały działania hitlerowców, więc nie sposób odtworzyć wszystkiego z dokładnością 100 procent. Luki mogą być tylko mniejsze lub większe. Siembieda sprawnie je uzupełnia tym, co prawdopodobne i logiczne. Za przykład niech posłuży sprawa podmian więźniów wysyłanych do obozu. Zdarzało się, że takie transporty kierowano przez obozy tranzytowe i nie wszyscy ludzie docierali do obozów docelowych. Czyli jeśli oficjalnie część ludzi nie docierała tam, gdzie teoretycznie miała dotrzeć, to dlaczego nie mogło do podobnych sytuacji dochodzić nieoficjalnie i nielegalnie? Zwłaszcza jeśli w grę wchodzą duże pieniądze.
Nie ma grafik ani map, to na minus. Ale jest, co prawda bardzo krótki, komentarz co jest faktem, a co nie. Wolałbym dłuższy i bardziej szczegółowy, ale nie będę narzekał. Jest i to zaliczam na plus.
Książka ukazała się niedawno, ale akcja dzieje się w 2011 r. Chronologicznie, to zdaje się być druga część cyklu o Kani. Ale w sumie nie ma większego znaczenia w jakiej kolejności będziecie to czytać, bo każda książka, to skończona opowieść i nawiązania są raczej rzadkie.
Podsumowując
Książka wciągnęła mnie na tyle, że kolejne tygodnie spędziłem na zapoznawaniu się z resztą opowieści o Jakubie Kani. Słucham w formie audiobooków i świetną robotę robi w nich lektor. Zatem, panie Macieju, pozwolę sobie tutaj sparafrazować Ronalda Reagana, jest mi pan winien miesiąc. Bo mniej więcej tyle spędziłem z pana książkami. A zaczęło się od Miejsce i imię. Was też może wciągnąć, więc nie mówcie, że nie uprzedzałem.
Wydawnictwo Agora
Ocena recenzenta: 5/6
Jakub Łukasiński
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Agora. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.