Moja rodzina i jej kat

Moja rodzina i jej kat |Recenzja

Niklas Frank, Moja rodzina i jej kat

Niklas Frank dla osób zajmujących się historią II wojny światowej nie jest postacią anonimową. W żadnym stopniu nie jest za nią odpowiedzialny, ale jego ojciec bez wątpienia ma krew na rękach. Przy okazji lektury Moja rodzina i jej kat i podobnych książek można po raz kolejny zadać owo filozoficzne pytanie i oczekiwać odpowiedzi – czy dzieci odpowiadają za winy swoich rodziców?

Osoba Niklasa Franka jest zdecydowanie mniej znana niż jego niesławny ojciec – nazistowski dygnitarz, generalny gubernator, rzeźnik i morderca Hans Frank. Niklas jest jednym z tych dzieci nazistowskich działaczy, który zdecydowanie ich potępia. Przez wiele lat, jako dziennikarz, związany z niemiecką gazetą Stern. Moja rodzina… ukazała się w 2025 nakładem wydawnictwa Harde. Oprawa szyta, okładka twarda. Stron nieco ponad 400.

Zawartość

Książka, to wspomnienia Niklasa z czasów jego dzieciństwa. Bardzo wczesnego dzieciństwa, bo urodził się w 1939 r., a wspomnienia właściwie zamyka w chwili egzekucji jego ojca w Norymberdze w ’46 r. Siłą rzeczy najwięcej miejsca poświęca swojemu ojcu, jego zachowaniu, poglądom, zmianom. Opisuje w jaki sposób ojciec przez niemal całą wojnę traktował swoją żonę – Brigitte.

W kilku miejscach wspomina o ojcu jako urzędniku III Rzeszy, jego odpowiedzialności za śmierć setek tysięcy ludzi, jego polityce ludnościowej. Ale najwięcej miejsca zajmują relacje Hansa z rodziną. Ogromna większość książki oparta jest o listy, jakie z Hansem wymieniała jego rodzina w czasie wojny i potem, kiedy były gubernator przebywał w Norymberdze.

Moja rodzina i jej kat – wrażenia

Nie powiem, żeby zawartość mną wstrząsnęła. Dawno temu spotkałem się (nie osobiście) z osobą Niklasa Franka i wiedziałem mniej więcej co znajdę w książce. Nie wiedziałem tylko jak opisuje on swoje relacje z ojcem. Bez wątpienia jest to interesujące, ale mnie nie zszokowało.

Ojciec Niklasa został opisany na kilku płaszczyznach. Jedna, to fanatyczny nazista, który do samego końca i jeszcze dłużej wierzył w Hitlera. W ostatnich tygodniach życia dał się poznać jako ostentacyjny katolik, ale nie ma pewności czy rzeczywiście mu się coś w głowie zmieniło, czy była to wyłącznie wystudiowana poza.

Jako mąż jest niewierny i zdecydowanie niestabilny emocjonalnie. Z jednej strony pisze o uczuciach do swojej żony, z drugiej ma inne kobiety i chce rozwodu z Brigitte.

Chyba najmniej miejsca jest poświęcone Hansowi jako ojcu. W chwili śmierci ojca Niklas miał 7 lat, ale skoro bazuje na korespondencji mógłby powiedzieć coś więcej. Szczególnie, że Niklas miał czworo starszego rodzeństwa, które też wymieniało z ojcem listy.

W tekście znajdziecie bardzo dużo cytatów z listów i sporo zdjęć. Głównie są to zdjęcia rodzinne, ale znajdzie się też kilka oficjalnych i urzędowych.

Na żadnym etapie Niklas nie pisze w sposób przesadzony. Nie popada w skrajności. Nie znajdziecie tam ani ojcożerstwa ani rozrywania szat i bicia się w piersi. Jest spokojnie i rzeczowo. Nie zdejmuje odium odpowiedzialności za wszystko, co ojciec robił w Generalnym Gubernatorstwie. Nie nazywa tego błędem czy pomyłką, czy, co było by gorsze, nie wybiela. Jest w swoich wspomnieniach stonowany.

Muszę przyznać, że dotychczas niespecjalnie mnie interesowało co dzieci nazistowskich dygnitarzy miały do powiedzenia na temat ich rodziców, ale chyba zainteresuję się tym zagadnieniem. Ta książka coś we mnie obudziła, ale do końca nie wiem co to jest.


Wydawnictwo Harde
Ocena recenzenta: 4/6
Jakub Łukasiński


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Harde. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.