Moje pierwsze boje

Moje pierwsze boje |Recenzja

Józef Piłsudski, Moje pierwsze boje

Piłsudski miał mieć świetne pióro. No chyba jednak nie. Nie jestem zwolennikiem legendy Piłsudskiego. Nie ujmuję mu zasług, ale nie wyznaję jego wiodącej czy wręcz wyłącznej roli w odzyskaniu niepodległości. Był jednym z wielu, absolutnie nie był jedynym. Nie miałem też dotychczas styczności z faktyczną twórczością Piłsudskiego. Jasne, znam jego bon moty, ale do całościowych tekstów napisanych przez niego, takich jak Moje pierwsze boje,  do tej pory nie sięgałem. Nie miałem potrzeby. Słyszałem za to mnóstwo, jak to słowo pisane było jego wielkim atutem. No to nie.

Postaci Piłsudskiego przypominać nie trzeba. Moje pierwsze boje spisał w czasie swojego uwięzienia w Magdeburgu (choć dokończenie i ostateczna edycja, to już czasy wolnej Polski) w latach 1917 – 1918. W słowie wstępnym wyjaśnia jak dostał papier i dlaczego pisanie szło mu opornie. Wspomnienia dotyczą początków I wojny światowej i bojów Legionów, czyli roku 1914. Książka ukazała się w 2025 r. nakładem wydawnictwa SBM. Tekst znajduje się w domenie publicznej, a jego pierwsze wydanie, to 1925 r. Jest cienka, bo nieco ponad 230 stron. Oprawa twarda, szyta, z portretem Piłsudskiego na Kasztance autorstwa Kossaka na okładce. Jest sygnatura autora, więc wydanie z autografem. A nawet dwoma.

Rzecz ma dotyczyć trzech bitew, jakie stoczyły oddziały pod wodzą Piłsudskiego, czyli Nowego Korczyna, Uliny Małej i Limanowej. Każda z nich ma swój rozdział. Opisów walk jest tam bardzo mało, przede wszystkim jest przechodzenie, przeprawianie, odpoczywanie, zaopatrywanie etc. Czyli nie ma chwały i wielkich wybuchów, a jest błoto i trudy codziennego życia frontowca i jego dowódcy. Jest kilka anegdot z życia wojskowego, mi szczególnie utkwiła w pamięci scena składania raportu przez nagiego Orlicza.

Wynudziłem się, mówiąc szczerze i wprost. Jasne, codzienność żołnierza jest niemiłosiernie daleko od fajerwerków i wielkich wydarzeń. Ale biorąc do ręki te wspomnienia liczyłem, że Piłsudski po prostu lepiej to opisze, lepszym stylem i jakieś emocje poczuję. Nic z tego. Wiem, że da się to opisać w sposób wciągający, bo mam za sobą na przykład Na zachodzie bez zmian.

Druga kwestia, nie ma krytycznego opracowania naukowego. Skoro to wspomnienia z epoki, pisane jednak po pewnym czasie od wydarzeń, to jest to źródło. A co za tym idzie przydało by się je opracować naukowo. Bez tego nie umiem stwierdzić jaką to ma wartość. Nie chodzi o osobiste sympatie czy antypatie. Po prostu źródła traktuję inaczej niż opracowania.

Pomijając aspekty wartości jako źródło, to książka jest zwyczajnie nudna. Na pewno nie zaliczę tego czasu jako udanego. Może jeśli kiedyś ukażą się teksty zebrane Piłsudskiego i będę mógł ocenić całość zmienię zdanie, póki co uznaję, że stwierdzenie o wybitnym piórze jest na wyrost.


Wydawnictwo SBM
Jakub Łukasiński
Ocena 2,5\6


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SBM. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.