Murzyni w służbie Konfederacji

Wojna secesyjna jest wciąż tematem bardzo żywym i rodzącym zacięte dyskusje. Wśród wielu tematów uważanych za kontrowersyjne na czoło wysuwa się zawsze problem niewolnictwa oraz roli Murzynów w wojnie secesyjnej. Jedną z kwestii często pomijanych i zapominanych jest fakt, że czarni brali udział w wojnie nie tylko po stronie Unii, lecz także po stronie Konfederacji, co zdecydowanie nie pasuje do stereotypowego obrazu Południa pojawiającego się w różnych mediach.

Andrew Chandler ze swoim niewolnikiem Silasem, który służył mu podczas wojny
Andrew Chandler ze swoim niewolnikiem Silasem, który służył mu podczas wojny

Historia USA, choć w porównaniu z historią państw europejskich dość krótka, pada ofiarą wielu mitów i uproszczeń. Najpewniej to właśnie przez młody wiek tego państwa wiele z tych mitów umotywowanych jest poglądami politycznymi, które przekształcają obraz przeszłości. Najlepszym przykładem jest tutaj wojna secesyjna, jedyny tak masowy i wszechogarniający konflikt na terenie USA, uznawany przez niektórych za krwawą zapowiedź nadchodzących wojen totalnych. Opinie na temat przyczyn wojny, motywacji stron czy słuszności sprawy są bardzo podzielone i w większości rzetelna praca historyczna jest zadeptywana przez emocje, stereotypy, ale przede wszystkim anachronicznie postrzeganą kwestię rasizmu. Możemy bezpiecznie przychylić się do zdania, że wojna secesyjna nie była żadną „świętą krucjatą” Północy przeciwko niewolnictwu i rasizmowi. Podstawową przyczyną wypowiedzenia wojny przez Unię były kwestia secesji oraz politycznego uniezależnienia się Południa. Północ sama przesiąknięta była rasizmem, a niewolnictwo było traktowane jako jedna z kart w rękach rządu federalnego, którą można było dobrze rozegrać w odpowiednim czasie. W tak zwanych stanach granicznych (Delaware, Maryland, Kentucky, Missouri, Wirginia Zachodnia), które opowiedziały się w wojnie po stronie Północy, niewolnictwo także było zgodne z prawem. Dziś jednakże zarówno zwolennicy Południa, zwani czasami neokonfederatami, jak i fascynaci Północy i Lincolna starają się zmieniać to, jak postrzega się czas wojny, jeśli chodzi o czarnych. Najlepiej widać to w przypadku kwestii dla wielu zupełnie nieznanej – temacie czarnych żołnierzy Konfederacji Stanów Zjednoczonych.

Miłośnicy Północy i państwa federalnego pod przywództwem Lincolna zaprzeczają w ogóle istnieniu tych żołnierzy, podkreślając rasizm Konfederatów. Całe Południe jest przez nich sprowadzane do stereotypu rasistowskiego wieśniaka, nazywanego z nutą pogardy „redneckiem”. Czarny musiał być tam siłą rzeczy pokrzywdzonym niewolnikiem – mimo że niektórzy wolni czarni sami posiadali własnych niewolników (podobnie jak Indianie w niektórych stanach). Z drugiej strony tzw. neokonfederaci starają się jak najbardziej podkreślić rolę Murzynów w wojskach Południa – niekiedy nadmiernie mnożąc ich liczbę. Z dwóch opinii jednakże to ta druga jest bliższa prawdy. Czarni Konfederaci istnieli i dzielnie walczyli za swoją ojczyznę, lecz nie było ich tak wielu, jak chcieliby niektórzy.

Aktywista działający na rzecz dziedzictwa Południa i członek Synów Weteranów Konfederacji – H.K. Edgerton
Aktywista działający na rzecz dziedzictwa Południa i członek Synów Weteranów Konfederacji – H.K. Edgerton

Nikt nie wie dokładnie, ilu czarnych służyło w wojskach Konfederacji. Szacunki wahają się od zaledwie kilku do kilkunastu tysięcy żołnierzy oraz około stu tysięcy robotników wykonujących prace na rzecz wojska. Liczba wydaje się zatem statystycznie nieznaczna – jest jednakże niesamowicie znacząca, jeśli chodzi o prawdę historyczną. Mimo zakazu zaciągania niewolników jako żołnierzy do armii po stronie Konfederacji walczyli zarówno wolni czarni, jak i niewolnicy. Ci drudzy podążali zazwyczaj za swoim panem i często walczyli z nim ramię w ramię. Inni byli wbrew swojej woli wcielani do oddziałów na rozkaz swoich panów. Niewolnikom takim obiecywano wolność i pieniądze. Zdecydowana większość czarnych żołnierzy była jednakże wolnymi ludźmi.

Północ po raz pierwszy, ku swojemu wielkiemu zdziwieniu, spotkała się z czarnymi regimentami już w pierwszej bitwie nad Bull Run. Według naocznych świadków miały być to trzy oddziały pochodzące z Georgii, Południowej Karoliny oraz Wirginii, liczące około 1000 ludzi każdy. Według Williama Henry’ego Johnsona, wolnego czarnego z Connecticut, biorącego udział w bitwie po stronie Północy, te trzy regimenty walnie przyczyniły się do zwycięstwa Południa. Przy okazji warto wspomnieć, że Johnson dołączył do oddziału ochotniczego wbrew nakazom administracji Lincolna, która także nie dopuszczała zaciągu czarnych. Kolejnym potwierdzonym przypadkiem czarnych w służbie Konfederacji jest milicja stanowa Luizjany, gdzie około 1500 czarnych stanęło ramię w ramię z białymi. Oddana walce o prawa Południa była szczególnie grupa czarnych plantatorów, z których około 3700 posiadało własnych niewolników. Większość z nich żyła w Południowej Karolinie, Luizjanie i Missisipi.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*