Okładka książki Na polskiej ziemi

Na polskiej ziemi | Recenzja

Atilla Szalai, Na polskiej ziemi. Wspomnienia, dzienniki z lat 1976-1990. Tom I 1976-1981.

Tradycji i przyjaźni polsko – węgierskiej stało się za dość, czytając wydarzenia z życia Attili Szalai. Ten dziennikarz oraz tłumacz, przebywał w Polsce, tworząc zaskakujący materiał porównawczy Węgier i PRL-u, a także spisując cenne spostrzeżenia. Z pewnością potwierdzą one słynne przysłowie, że „Polak, Węgier, dwa bratanki”. Przeczytaj recenzję Na polskiej ziemi.

Dzięki IPN i związanej z nim Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz Instytutowi Współpracy Polsko – Węgierskiej im. Wacława Felczaka, czytelnikom oddaje się bardzo ciekawą lekturę. Jeżeli się zdarza, żeby obcokrajowcy tak chwalili polską kulturę, to musi to być szczere. Tak właśnie postępował recenzowany bohater, także gdy był dyrektorem Węgierskiego Instytutu Kultury w Warszawie. Jako historyk zawsze stawał po stronie właściwej, jak w czasach Solidarności. Gdy główne przesłanie tej książki opisuje dobre relacje polsko – węgierskie, to ważne jest, żeby współcześnie nie ograniczać się jedynie do nich. Bardzo pozytywny wizerunek i dzieło Attili Szalai, daje wysokie notowania tej publikacji. Krytycznie rzecz biorąc, powinno się wysnuć z lektury, że nie tylko z Węgrami, ale z innymi państwami, Polska powinna mieć tak dobre relacje.

Niestety 28 października 2020 roku odszedł ten wielki patriota, który tyle dobrego uczynił w dyplomacji i relacjach międzynarodowych. Omawiany Tom I „Na polskiej ziemi” został przetłumaczony przez Krzysztofa Wołosiuka, jako wydanie nowe (Warszawa 2022 rok) i liczy 382 strony. Znajduje się w nim Przedmowa oraz ważna dedykacja autora wraz z cytatem Seneki. To wskazuje, że książka będzie posiadać głębsze niż proste przesłanie. Poprzez czytanie zapisków z poszczególnych lat, docieramy do końca – Indeksu osób. Krytyka komunizmu i tworzenie współczesności oraz spojrzenie z innej perspektywy, przyczynia się do ponownego odkrycia absurdów minionego systemu.

Porównanie warunków życia panujących w przeszłości na Zachodzie do rzeczywistości PRL-u, uzmysławia jak wiele nadrobiła Polska po upadku komunizmu. Przykładem było opisanie przez autora sytuacji, kiedy na założenie telefonu w Londynie czekało się jeden dzień, a w obozie socjalistycznym minimum pięć lat. Przywołano także moment wyboru Polaka na urząd papieski, powstania Solidarności, strajków z działalnością Lecha Wałęsy oraz wprowadzenia Stanu wojennego. To wszystko sprawia, że traktować można te wspomnienia jako pewną kronikę, relację z życia. Aury Świąt Bożego Narodzenia brakowało za komunizmu przez tą szarość oraz kolejki ( braki w zaopatrzeniu zostały częściowo zmniejszone przez nielegalnie działających prywaciarzy). Czyta się więc te relacje z nadzieją, że nie powrócą te „słusznie minione czasy” , ze świadomością, że Polacy mają czasami wielkich mentorów.

Wydawnictwo: IPN

Ocena recenzenta: 5/6

Paweł Marek

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*