Niobe z Warszawy

Andrzej Romocki „Morro” i Jan Romocki „Bonawentura” – żołnierze harcerskiego batalionu Grup Szturmowych „Zośka”. Obydwaj pełniący w batalionie funkcje dowódcze – pierwszy dowodził 2. kompanią „Rudy”, drugi jedną z drużyn w plutonie „SAD” tejże kompanii. Andrzej – typ charyzmatycznego dowódcy o wielkim szacunku wśród przełożonych, Jan – wrażliwiec, poeta. Ich matka – bohaterka niniejszego artykułu – zbudowała swoim najbliższym prawdziwy dom pełen największej miłości.

Warszawska Niobe”. Trudno o lepsze określenie dla Jadwigi Romockiej niż przytoczony tytuł poświęconego jej filmu w reżyserii Lucyny Smolińskiej, pochodzącego z 1999 roku. Jak wiele innych matek – dotknął ją dramat utraty ukochanych synów w czasie drugiej wojny światowej. Utraciwszy również – w roku 1940 – męża, przeżywszy go o lat trzydzieści pięć – umarła samotnie. Mitologiczna Niobe jest symbolem macierzyństwa; miłości matczynej niegasnącej nawet po śmierci dziecka. Taką właśnie miłością matka Andrzeja i Jana Romockich darzyła swych synów.

Korzenie

Andrzej Romocki  (Zdj. Wikimedia Commons)
Andrzej Romocki
(Zdj. Wikimedia Commons)

Jadwiga z Niklewiczów Romocka urodziła się 15 sierpnia 1895 roku jako trzecie dziecko i pierwsza córka Emila Maurycego Niklewicza i Zofii z Zielińskich Niklewiczowej. Jej matka odumarła dzieci, gdy córki – Jadwiga i jej młodsza siostra Irena – były małe (synowie: Tadeusz i Włodzimierz Niklewiczowie byli od sióstr około dwadzieścia lat starsi). Dzieciństwo Jadwiga spędziła w Kamieńcu Podolskim i tam wraz z dniem 18 lipca 1909 roku zmarł Emil Maurycy Niklewicz. Osierocone Jadwiga i Irena Niklewiczówny znalazły się w Warszawie pod opieką siostry swojej matki – zamieszkały w jej mieszkaniu przy ulicy Wilczej pod numerem dwunastym. Kształciły się w cenionej warszawskiej szkole Cecylii Zylberg – Plater.

Ślub Jadwigi z Pawłem Romockim herbu Prawdzic (rocznik 1880, syn Juliusza Romockiego i Zofii z domu Łuczyckiej) miał miejsce w czerwcu 1922 roku. W kolejnym roku – 16 kwietnia 1923 roku – przyszedł na świat starszy syn, Andrzej. 14 kwietnia 1925 roku Romoccy powitali na świecie Jana, a w 1930 roku Tomasza (zmarłego w 1931 roku).

Dom – rodzinna przystań

Dom rodziny Romockich przy ulicy Nowowiejskiej był – jak to określiła Barbara Wachowicz w poświęconej Andrzejowi i Janowi partii książki „To Zośki wiara!” (wydanej w serii „Wierna rzeka harcerstwa”) – „domem, który żył Polską”. Paweł Romocki pełnił urząd ministra komunikacji, lecz za drzwiami domu zostawiał wszystkie swoje zawodowe troski i kłopoty. Cytując Jadwigę z Niklewiczów Romocką: „Dla chłopców, szczególnie dla Andrzeja, największą karę nosiło w sobie powiedzenie:- Tatuś się zmartwi”[1]. Rodzice uczyli synów wrażliwości na los innego człowieka – w ramach tej nauki Andrzej i Jan między innymi przygotowywali paczki. Paczki dla dzieci osieroconych bądź w jakikolwiek inny sposób pokrzywdzonych przez los. Obydwaj bardzo dobrze się uczyli – uczęszczali do warszawskiej Szkoły Ziemi Mazowieckiej, już za okupacji z bardzo dobrymi wynikami zdali maturę. Podczas nauki szkolnej działali harcerstwie – ich drużyną macierzystą była Warszawska Drużyna Harcerzy imienia Ignacego Prądzyńskiego.

Andrzej i Jasiek w „Zośce”

Obydwaj byli żołnierzami harcerskiego batalionu Grup Szturmowych „Zośka”. Ich pseudonimy to: „Morro”, „Andrzej Morro” (starszy syn Romockich przybrał sobie „Morro”, gdyż był to pseudonim ojca – Pawła – z okresu pierwszej wojny światowej) oraz – w przypadku Jana – „Bonawentura”. Wraz z grudniem 1943 Andrzej Romocki „Morro” objął dowództwo 2.kompanii „Rudy” batalionu „Zośka”.

Pożegnania

Druga wojna światowa odebrała Jadwidze z Niklewiczów Romockiej i męża, i dwóch ukochanych synów. Najpierw rok 1940 i śmierć Pawła Romockiego, który zginął potrącony przez niemiecką ciężarówkę. A potem przyszło Powstanie Warszawskie…

Jan Romocki  (Zdj. Wikimedia Commons)
Jan Romocki
(Zdj. Wikimedia Commons)

Jasiek. Dziewiętnastoletni w momencie Powstania Jan Romocki był poetą – najwcześniejszy jego wiersz (zaczynający się od słów „Siedzę sobie w klasie, głowę wsparłszy w ręce…”) datowany jest na 1940 rok, wobec powyższego mamy do czynienia z twórczością chłopaka piętnastoletniego. Najbardziej znanym wierszem „Bonawentury” jest „Modlitwa” („Modlitwa Szarych Szeregów”) z roku 1942. 12 sierpnia 1944 „Bonawentura” został ciężko ranny w brzuch w momencie atakowania magazynów niemieckich na ulicy Stawki. A oto, jak wspomina feralny 12 sierpnia świadek ranienia Jana Romockiego, Jerzy Waleszkowski (pseudonim „Ali”):

– Jasiek – krzyknął któryś do Bonawentury- za tym magazynem stoi czołg!

– Dawaj gamon[2] – rzekł Bonawentura – i podsadźcie mnie, tylko szybko!

Zgrabnie począł się wdrapywać na dach magazynu. Wtem strzał z kabe[3] i Bonawentura stoczył się nam na głowy. Był ranny w brzuch. Krwawił bardzo silnie. Trzech chłopców odciągnęło go za ścianę magazynu i próbowało opatrywać, my zaś (…) usiłowaliśmy dostać się do następnych magazynów. Silnie zaczęły bić granatniki. Kilka magazynów stanęło w płomieniach, czarny dym przykrył widoczność, dezorientując nas zupełnie co do miejsca ukrycia się Niemców. Dziwnym trafem otrzymałem w spadku po Bonawenturze dwa tak bardzo niechętnie noszone przez wszystkich z powodu ciężaru- gamony”[4].

Rannego ulokowano w powstańczym szpitalu przy ulicy Miodowej i w tym szpitalu 18 sierpnia przyszło mu ponieść śmierć, gdy w szpital uderzyła bomba.

Andrzej. Matka często określała go spieszczeniem: Jędrek. Obok – między innymi – Ryszarda Białousa „Jerzego” – jeden z bardziej znanych „zośkowych” dowódców. Aleksander Kamiński „Kamyk” w książce „Zośka i Parasol” tak charakteryzuje Andrzeja:

(…) Andrzeja Morro niecierpliwiła powolność dochodzenia prawdy i cierpiał z powodu każdego wychodzącego na jaw spaczenia. Niełatwo było w owych czasach bardzo zaostrzonej z powodu akcji na Kutscherę konspiracji dotrzeć do najniższych jednostek organizacyjnych – do piątek, tak w ostatnich czasach namnożonych”[5].

(…) Zaciętość i wiara w wyznawane zasady ani na chwilę nie zachwiały w nim przekonania o słuszności wymagań. O nie! Tylko ludzie, którym stawia się najwyższe żądania, zdolni są dać z siebie najwyższy wysiłek moralny i fizyczny. Tego był pewien! (…)”[6] .

Andrzej najpierw został ranny w twarz. Kula weszła obok nosa, wyszła policzkiem. Walczył dalej. 15 września poległ na ulicy Solec.

Poszukiwania

Od momentu otrzymania wiadomości o utracie obydwojga dzieci – Jadwiga Romocka zaczęła szukać ich ciał. Zofia z Małagowskich Wańkowiczowa, żona pisarza Melchiora Wańkowicza, w tym samym czasie szukała ostatecznienigdy nieodnalezionego ciała swojej starszej córki, Krystyny. Wspominała matkę „Morro” i „Bonawentury” jako tę, która „rozkopywała ze straszliwą cierpliwością groby (…)”[7]. Znalazła jednak obydwu. 31 października 1945 roku powtórnie – po ekshumacji – pochowała Andrzeja. Jasiek również spoczął pod białym, brzozowym, „zośkowym” krzyżem.

Działalność powojenna

Mimo przeżytych tragedii, Jadwiga z Niklewiczów Pawłowa Romocka nie skarżyła się na swój los. Pomagała innym rodzicom szukać zaginionych w czasie Powstania dzieci. Udzielała się w parafii świętego Michała na warszawskim Mokotowie. Jej mokotowskie mieszkanie było bardzo małe. Gdy Aleksander Kamiński „Kamyk” pisał książkę „Zośka i Parasol”, służyła mu pomocą. Bardzo ważnym polem jej działania były prace dotyczące kwatery batalionu „Zośka” – słynnych brzozowych krzyży na warszawskich Powązkach Wojskowych. Prowadziła pamiętnik. Zaczęła spisywać swoje wspomnienia.

Odejście

Odeszła 30 kwietnia 1975 roku. Przeżyła trzydzieści jeden długich, samotnych lat. Lat, w czasie których walczyła, by pamięć o jej synach nie zginęła. Spoczywa w jednym grobie z mężem i Tomkiem (najmłodszym synkiem) na warszawskich Powązkach.

***

Ogromną matczyną miłość Jadwigi Romockiej można wyrazić słowami naszego wieszcza- Juliusza Słowackiego:

W ciemnościach stoi mi postać matczyna

niby idąca ku tęczowej bramie.

Jej odwrócona twarz patrzy przez ramię

i w oczach widać, że patrzy na syna.”

Helena Sarna

Bibliografia:

Kamiński Aleksander, Zośka i Parasol, Warszawa 1979.

Sumiński Tadeusz [red.], Pamiętniki żołnierzy baonu AK Zośka, Warszawa 1959.

Wachowicz Barbara, To Zośki wiara!, Warszawa 2005.

Przypisy:

[1] Wachowicz B., To Zośki wiara!, Warszawa 2005, s. 32.

2 Gamon- gammon, granat ręczny produkcji brytyjskiej.

3 Kabe- karabin maszynowy.

4 Waleszkowski J., relacja, [w:] Pamiętniki żołnierzy baonu AK Zośka, Warszawa 1959, s. 237.

5 Kamiński A., Zośka i Parasol, Warszawa 1979, s. 96.

6 Kamiński A., op. cit., s. 118.

7 Wachowicz B., ibidem, s. 152.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*