Gianluca Falanga, O zbrodniach komunistycznych się nie mówi
Nie wszystkie ofiary mają groby, a nie każda zbrodnia spotyka się z pamięcią. Między zapomnieniem a milczeniem rozciąga się świat, o którym przypomina książka O zbrodniach komunistycznych się nie mówi — świat, w którym prawda bywała równie niebezpieczna jak kłamstwo. Gianluca Falanga prowadzi czytelnika przez cieniste miejsca historii, gdzie rozrachunek wciąż jeszcze nie nadszedł.
Nie od dziś wiadomo, przynajmniej w krajach, które żyły pod komunistycznym butem, z czym wiązał się komunizm. Na Zachodzie nadal pokutuje mit, jakoby bez komunizmu nie udało się pokonać faszyzmu. Jest w tym odrobina prawdy. Jednak, jeden totalitaryzm zastąpiono drugim, równie brutalnym, równie bezwzględnym, który, ucząc się na błędach nazistów, potrafił zamaskować swoje zbrodnie. Wiele z tego, co działo się za „żelazną kurtyną” czy w krajach azjatyckich, nadal okrywa mrok. Jest to wynik zarówno zmowy milczenia, jak i chęci wyparcia tego, co w narodowych dziejach poszczególnych państw należących do bloku komunistycznego (czyli prawie 1/3 świata) jest wstydliwe.
I właśnie o tym opowiada książka Gianluca Falangi pod tytułem „O zbrodniach komunistycznych się nie mówi”. Publikacja jest interesująca, ale miejscami – bardzo ogólnikowa. W jakimś stopniu staje w opozycji do słynnej „Czerwonej księgi komunizmu”, z którą wyraźnie polemizuje. O ile jednak ta starsza publikacja zajęła się samą statystyką, o tyle książka Falangi stara się uzasadnić, skąd te liczby się wzięły.
Mnie bardzo spodobało się nakreślenie mechanizmów, które przyczyniły się do tego, że ruchy komunistyczne, w swych licznych odmianach, postawiły na politykę opresyjną, skierowaną szczególnie wobec własnych obywateli. W Rosji mieliśmy między innymi wielki głód na Ukrainie, wielką czystkę, zbrodnię katyńską, przesiedlenia Czeczenów, Tatarów krymskich i tak dalej.
W Chinach – zajęcie Tybetu, wielki skok, rewolucję kulturalną, masakrę na Placu Niebiańskiego Spokoju czy, co dzieje się na naszych oczach, eksterminację Ujgurów. Podobne pomysły i działania miały miejsce w Korei Północnej, w Wietnamie, Kambodży, Laosie, Mongolii. A przecież nawet nie zaczęliśmy wymieniać wszystkich miejsc, gdzie miały miejsca komunistyczne zbrodnie.
Jednak wszystkie one przyniosły ogromne straty, zarówno w ludności, jak i kulturze materialnej, na duchowej kończąc. Bo ruchy komunistyczne, aby trwać, musiały bezustannie znajdować nowych wrogów, po wykończeniu poprzednich, którzy uprawomocnialiby ich legitymizację władzy. Stąd też walka z lokalnymi kościołami (m.in. kościół rzymskokatolicki, prawosławny), systemami filozoficznymi (buddyzm, konfucjanizm), z inteligencją, i wszystkimi tymi, którzy mogli stanowić dla władzy zagrożenie. Czyli w praktyce – z każdym. Bo nawet partyjni działacze walczyli i walczą nadal również między sobą (niedawne przykłady z Korei Północnej czy Chin).
Komuniści w Chinach
Jako, że komunizm w odmianie „rosyjskiej” jest w Polsce powszechnie znany, pozwolę sobie nakreślić ruch komunistyczny w odmianie chińskiej. Komuniści przejęli władzę w ogromnym, ludnym, ale wyniszczonym kraju. Pierwszym i najważniejszym celem było przeprowadzenie rekonstrukcji zniszczonej gospodarki. Pomimo swego niechętnego nastawieniu ku własności prywatnej, KPCh wprowadziła umiarkowane reformy, obiecując aktywny udział w życiu gospodarczym większości grup społecznych państwa.
Najradykalniejsza okazała się reforma rolna z lat 1950-1952. W jej wyniku wielcy posiadacze ziemscy utracili swe ziemie, które podzielono pomiędzy chłopów. Znacjonalizowano przedsiębiorstwa zagraniczne i kuomintangowskie przedsiębiorstwa, tymczasowo pozostawiając nietkniętą własność burżuazji chińskiej. Choć w latach 1950-1953 Chińczycy brali udział w wojnie koreańskiej, konflikt nie przeszkodził systematycznemu wzrostowi gospodarki. W 1950 roku Mao podpisał z ZSRR porozumienie o wspólnej pomocy i przyjaźni, co dało mu dostęp do radzieckiej myśli technicznej, wynalazków oraz dostaw sprzętu.
W 1950 roku Chińczycy wkroczyli do Tybetu, który uważali za historyczną i integralną część dawnych Chin. Co więcej, sugerowali, że przybyli wyzwolić tamtejszą ludność spod ucisku tybetańskich możnych. W rzeczywistości poczynania Chińczyków zaczęły wywoływać opór Tybetańczyków, który stał się przyczyną wybuchu powstania w 1959 roku. Antychińska rebelia została szybko stłumiona, a tysiące Tybetańczyków uciekło do Indii, śladem swego religijno-politycznego przywódcy, Dalajlamy XIV.
Przewodniczący Mao, zadowolony z dotychczasowych osiągnięć, chcąc przyspieszyć restrukturyzację chińskiej gospodarki do gospodarki socjalistycznej, przeprowadził nacjonalizację przemysłu i handlu, oraz skolektywizował rolnictwo (1954 rok). Krok ten spotkał się z niezadowoleniem chłopów, którzy jeszcze nie nacieszyli się z dopiero co uzyskanej własności ziemi.
Pewny swej pozycji i dokonań Mao Tse-tung w 1956 roku wprowadził swobodę i wolność słowa. Ku swemu zdumieniu, spotkał się z ogromną krytyką swych wcześniejszych poczynań. Niezadowolenie społeczne stało się przyczyną gwałtownej zmiany polityki KPCh, która rozpętała kampanię „antyprawicową”, wymierzoną w oponentów. Wielu z nich zostało osadzonych w więzieniach lub zostali zesłani do peryferyjnych prowincji, gdzie musieli ciężko pracować w pocie czoła (wielu z nich zmarło). W trakcie kampanii dochodziło do publicznego upokarzania „wrogów ludów”, które niejednokrotnie przekształcały się w samosądy.
Mao zdecydował się na szybsze przekształcenie chińskiego społeczeństwa, które pragnął pozbawić „burżuazyjnej przeszłości”. Przewodniczący, mając na uwadze doświadczenia KPZR, która odeszła od rewolucyjnych ideałów po śmierci Józefa Stalina, postanowił rozprawić się z wszelkimi antagonistami wewnątrz własnej partii. Mao dopatrywał się w radzieckiej partii komunistycznej formy zbiurokratyzowanej „arystokracji”, i chciał temu zapobiec wśród swych towarzyszy. Rzucając hasło walki z korupcją i partyjnymi działaczami „małego serca”, reprezentującymi bardziej postępową linię polityczną, Mao rozpoczął kolejną kampanię.
Wielki Skok
W 1958 roku podjęto tzw. Wielki Skok czyli nagłe przejście Chin od socjalizmu do komunizmu. Mao zakładał, że społeczeństwo zostanie zorganizowane w formie samowystarczalnych komun ludowych, co w perspektywie pięciu lat miało przynieść znaczny wzrost produkcji przemysłowej i rolnej (odpowiednio 6- i 2-krotny). Aby podnieść wskaźnik wyprodukowanej stali, kazano chłopom, i to w czasie żniw, przystąpić do wytopu stali w prymitywnych dymarkach.
Krok ten przyczynił się do nastania w kraju chaosu, zmarnotrawienia ogromnych zasobów surowcowych (zarówno metali, jak i drewna). Otrzymywana tym sposobem stal była złej jakości, słaba i nie nadawała się do jakiegokolwiek użytku. Co więcej, masowa praca chłopów przy dymarkach sprawiła, że z pól nie zebrano wystarczającej ilości plonów, co wkrótce przyczyniło się do wybuchu klęski głodu. W jej wyniku zmarło kilkanaście milionów Chińczyków.
Wielki Skok zakończył się ogromną klęską, toteż w 1961 roku oficjalnie zakończono jego kontynuację. Zdyskredytowany Przewodniczący usunął się w cień – przynajmniej na jakiś czas – a władzę zdobyli bardziej liberalni politycy w KPCh. Mimo to, Mao nadal zachował swe wpływy w partii, armii i państwie, przygotowując się do ponownego przejęcia pełni władzy. Na czele armii stał posłuszny mu Lin Biao, pilnujący wpływów Mao wśród chińskich wojskowych.
Wielka Proletariacka Rewolucja Kulturalna
Rewolucja kulturalna była rozprawą z wszelką wartością, czy to polityczną czy intelektualną, z wszystkim tym, co reprezentowało „stare wartości” i obyczaje. Czerwonogwardziści, do których przynależeli studenci i młodzież szkolna, namiętnie atakowali swych nauczycieli i profesorów, a także „skorumpowanych” urzędników partii komunistycznej. Młodzi gwardziści podróżowali po całym kraju, wszędzie przynosząc rozruchy, prześladowania, a także zniszczenie. Rozbierali i dewastowali pomniki dawnych czasów, niszcząc bezcenne dzieła architektury, sztuki i literatury. Podstawą, na której się opierali była tak zwana „Czerwona książeczka”, w której zebrano cytaty z mów i pism Przewodniczącego. Szybko stała się ona najczęściej drukowaną lekturą w Chinach.
Bardzo często pomiędzy poszczególnymi frakcjami czerwonej gwardii dochodziło do walk. Sytuacja stawała się naprawdę groźna – w niektórych miastach toczyły się otwarte bitwy, przemysł stanął, całe Chiny wstrzymały oddech. Widząc, że akcja zasadniczo przyniosła zamierzone cele, Mao wysłał armie, aby opanowała sytuację. Najaktywniejszych członków Czerwonej Gwardii ukarano, wysyłając ich na wieś, celem reedukacji. Tym samym, duża część młodego pokolenia została wygnana z miast do wsi. Szacunki mówią, że w trakcie trwania Rewolucji Kulturalnej śmierć poniosło kilka milionów Chińczyków. Zniszczeniu uległo wiele zabytków, znacznie spadła produkcja rolna i przemysłowa.
Mimo to, partyjni oponenci Mao Tse-tunga zostali pozbawieni wpływów. Umocniła się natomiast pozycja Lin Biao, który oficjalnie został desygnowany na następcę Mao. Lin Biao, nie mogąc się doczekać własnego wyniesienia, przedsięwziął środki mające na celu przejęcie pełni władzy. Próba zamachu jednak nie powiodła się i Lin Biao zginął, w niewyjaśnionych zresztą okolicznościach, podczas próby ucieczki. Jego samolot rozbił się nad Mongolią…
O zbrodniach komunistycznych się nie mówi – podsumowanie
Publikacja jest ciekawa, i czyta się ją szybko, sprawnie. Nie znajdziemy w niej jakiś górnolotnych haseł, jakiegoś moralizatorstwa. Autor, na szczęście, oparł się tym pokusom. W formie niemal wykładu, musnął tylko temat komunistycznych zbrodni, zarówno tych, które możemy liczyć (np. mordy, czystki), ale i tych, które nie można uchwycić wprost, jak choćby indoktrynacja, niszczenie przez system życia tym, którzy próbowali się opierać.
To książka skierowana dla wszystkich tych, którym prawda leży na sercu. To początek przygody z „odczarowaniem” komunizmu, ze zrozumieniem czym komunizm, w swym całokształcie, ale i odmianach, był.
Jak świetnie zauważył Autor, ruchu komunistycznego nie da się porównać z faszyzmem czy nazizmem. A mówią o tym, nie tylko statystyki (liczby ofiar poszczególnych systemów), ale i mechanizmy, które przyczyniły się do ich rozwoju i upadku. No, może poza Chinami, gdzie komunizm nadal jest silny i ambitnie zmierza ku przyszłości. Jednak ten przypadek wymyka się prostym ocenom.
Książka posiada sześć rozdziałów, zamykając się na 241 stronach tekstu. Gorąco polecam.
Wydawnictwo Libra
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Libra. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.