Jelena Poleksic, Obłędna historia medycyny. Książka z kurzajkami, mnóstwem faktów oraz obrzydliwych odkryć
Ta książka prowadzi dzieci przez historię leczenia od strony ciała, błędu i zdumienia. Obłędna historia medycyny. Książka z kurzajkami, mnóstwem faktów oraz obrzydliwych odkryć należy do kategorii książek dziecięcych, które rodzice czytają z lekkim dreszczem, a dzieci z błyskiem w oku. Nie dlatego, że tekst straszy.
Raczej dlatego, że konsekwentnie odkleja historię medycyny od szkolnej powagi i przesuwa ją w stronę cielesnego doświadczenia, błędu, eksperymentu oraz absurdu. Medycyna zaczyna tu przypominać długą serię prób podejmowanych na żywym organizmie świata.
Tekst i ilustracje działają tu w ścisłym sprzężeniu: krótkie formy narracyjne sąsiadują z wyrazistym rysunkiem, który nie łagodzi tematu, lecz go oswaja. Obrzydliwość zostaje przefiltrowana przez humor, przerysowanie i rytm opowieści dostosowany do młodego odbiorcy.
Narracja prowadzona jest skokowo, bez linearnego marszu przez epoki. Starożytny Rzym, średniowieczna Europa, cesarskie Chiny pojawiają się jako kolejne pola testowe dla ludzkiej pomysłowości.
Trepanacje czaszki, pijawki, larwy, proszek z mumii, publiczne sekcje zwłok, eksplodujące zęby: każdy z tych przykładów funkcjonuje jako autonomiczna historia, a jednocześnie element większego obrazu. Zestawienie groteski z faktografią działa tu precyzyjnie: wiedza historyczna zostaje zakotwiczona w emocji zdziwienia i fizycznej reakcji „fuj”.
W warstwie merytorycznej książka konsekwentnie opiera się na tezie, że rozwój medycyny przebiegał przez błędy, ślepe uliczki i rozwiązania, które dziś wydają się niepojęte. Ten sposób opowiadania pozostaje zgodny z dominującymi narracjami historii nauki, akcentującymi rolę eksperymentu, przypadku i zmiennych standardów wiedzy. Pojawiają się także sygnały przełomów: szczepienia, promienie rentgenowskie, początki nowoczesnej chirurgii. Zarysowane zostają bez nadmiaru komentarza, jako punkty zwrotne w długim procesie.
Styl językowy pozostaje prosty, dynamiczny i nasycony humorem. Zdania są krótkie, tempo wysokie, a akcent położony na konkret. Taka konstrukcja sprzyja dziecięcej percepcji, ale jednocześnie pozostawia dorosłemu czytelnikowi przestrzeń na refleksję. Lektura uruchamia naturalne porównanie między dawnymi praktykami a współczesną medycyną, bez potrzeby dopowiadania morału. Wystarczy sam kontrast.
Ilustracje wzmacniają ten efekt. Kolorowe, lekko karykaturalne, balansują na granicy makabry i żartu. Dzięki temu nawet trudne tematy nie przytłaczają, lecz przyciągają uwagę. Obraz pełni funkcję narracyjną, a nie dekoracyjną, porządkując wiedzę i rytmizując lekturę.
Obłędna historia medycyny sprawdza się jako książka wspólnego czytania. Dziecko dostaje porcję wiedzy podaną w formie, która zapada w pamięć. Rodzic otrzymuje pretekst do rozmowy o nauce, błędzie, postępie i granicach ludzkiej pewności. Całość działa bez mentorskości i bez uproszczeń, respektując ciekawość młodego odbiorcy oraz inteligencję dorosłego.
Historia medycyny w tej książce nie ma białego fartucha i spokojnego tonu wykładu. Ma kurzajki, larwy i bardzo długą listę pomyłek. Dzięki temu wiedza przestaje być abstrakcyjna, a postęp nauki zyskuje ludzki, czasem niepokojący wymiar.
Wydawnictwo ToTamto
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Czarna Owca. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.