Ofiary Eda Geina

Ofiary Eda Geina. Kim były Bernice Worden i Mary Hogan? [18+]

Makabra może kryć się za najzwyklejszymi drzwiami, nawet w spokojnym miasteczku, gdzie życie płynie swoim rytmem. Ofiary Eda Geina – Bernice Worden i Mary Hogan – padły ofiarą obsesji, która przerodziła się w jeden z najbardziej wstrząsających koszmarów XX wieku. Ich dramat pokazał, że największe potwory nie zawsze mieszkają w odległych legendach, lecz tuż obok zwyczajnych ludzi.

Listopadowy poranek 1957 roku w Plainfield, małym miasteczku w stanie Wisconsin, zapowiadał się spokojnie. Był sezon polowań na jelenie, dlatego ulice i sklepy opustoszały – mieszkańcy ruszyli do lasu. Tego dnia Bernice Worden, 58-letnia wdowa prowadząca sklep żelazny, otworzyła swój punkt jak zwykle. Około godziny 9:30 widziano ciężarówkę sklepową wyjeżdżającą zza budynku. To miał być ostatni ślad po kobiecie, której zaginięcie odsłoni wkrótce jedną z najbardziej przerażających spraw kryminalnych XX wieku.

Zniknięcie Bernice Worden

Jej syn, zastępca szeryfa Frank Worden, wrócił do sklepu dopiero po południu. To, co zobaczył, zaniepokoiło go od razu: otwarta kasa, brak gotówki, ślady krwi na podłodze. Szybko przypomniał sobie, że wieczorem poprzedniego dnia odwiedził ich znajomy – Ed Gein, samotnik z sąsiedniej farmy – pytając o płyn przeciw zamarzaniu. Frank wiedział, że matka planowała sprzedać mu go rano. W księdze rachunkowej ostatnim wpisem był właśnie paragon za galon antifreeze.

Śledztwo potoczyło się błyskawicznie. Jeszcze tego samego wieczoru Geina zatrzymano w sklepie spożywczym w West Plainfield. Policjanci, którzy weszli na jego posiadłość, natrafili na makabrę, jakiej nikt wcześniej nie widział.

Makabryczne znalezisko

W szopie gospodarstwa wisiało ciało Bernice Worden. Było zawieszone do góry nogami na belce, z nogami związanymi na wysokości kostek i nadgarstkami przywiązanymi do lin. Tułów pozbawiono głowy i potraktowano tak, jak myśliwi obchodzą się z upolowaną zwierzyną. Badania wykazały, że kobieta została najpierw zastrzelona z karabinu kaliber .22, a następnie zbezczeszczona.

Dom Geina krył jeszcze więcej tajemnic. Policjanci znaleźli przedmioty wykonane ze skóry i kości ludzkich: kosz na śmieci, abażur lampy, czaszki służące jako misy, pas zrobiony z kobiecych sutków, dziewięć żeńskich narządów płciowych w pudełku po butach, maski stworzone ze skóry twarzy. W papierowej torbie odkryto zdartą skórę twarzy Mary Hogan, a w pudełku – jej czaszkę. Głowa Bernice Worden leżała w worku z juty, a serce w plastikowej torbie obok żeliwnego piecyka.

Jeden z policjantów wspominał później: Nie da się opisać tego widoku. To był świat jak z piekła, tyle że stworzony przez człowieka.

Mary Hogan – pierwsza ofiara

Trzy lata wcześniej, w grudniu 1954 roku, Plainfield wstrząsnęło inne zaginięcie. Mary Hogan, 54-letnia właścicielka lokalnej tawerny, zniknęła nagle, pozostawiając po sobie tylko ślady krwi w lokalu. Kobieta była znana ze swojego temperamentu, głośnego śmiechu i rubasznego języka. Stanowiła zupełne przeciwieństwo cichego, zamkniętego w sobie Geina.

Choć od początku podejrzewano, że padła ofiarą zbrodni, brakowało dowodów. Dopiero w 1957 roku, gdy policja przeszukała farmę Geina, odkryła jej szczątki. Okazało się, że była jego pierwszą ofiarą.

Co ciekawe, Ed niejednokrotnie żartował w towarzystwie, że Mary Hogan jest teraz u niego w domu. Sąsiedzi traktowali te komentarze jak dziwactwo samotnika, nie domyślając się, że w słowach kryje się makabryczna prawda.

Cmentarne tajemnice

Podczas przesłuchań Gein przyznał, że przez lata nocami odwiedzał pobliskie cmentarze. Między 1947 a 1952 rokiem wykonał około czterdziestu takich „wypraw”. Często kończyło się na staniu przy grobie, ale niekiedy otwierał świeże mogiły i zabierał ciała kobiet przypominających mu matkę, Augustę Gein.

Zwłoki traktował jak materiał do makabrycznych eksperymentów. Z ich skóry i kości tworzył elementy swojego „domowego wyposażenia”. Przyznał również, że chciał stworzyć coś w rodzaju „kobiecego kostiumu”, który pozwoliłby mu wcielić się w postać matki – kobiety, która miała na nim absolutną władzę, a której śmierć w 1945 roku pozostawiła w nim pustkę.

Jak sam tłumaczył: Chciałem dosłownie wejść w jej skórę.

Krąg podejrzeń

Sprawa Worden i Hogan nie była jedyną, w której pojawiało się nazwisko Geina. Policja sprawdzała jego możliwy związek z zaginięciami dzieci i dorosłych w Wisconsin – m.in. 8-letniej Georgii Jean Weckler czy 14-letniej Evelyn Hartley. Choć brakowało dowodów, a wykrywacz kłamstw potwierdzał jego niewinność w tych przypadkach, lokalna społeczność długo wierzyła, że Gein miał na sumieniu więcej niż dwie ofiary.

Proces i wyrok

21 listopada 1957 roku Gein został postawiony w stan oskarżenia o morderstwo Bernice Worden. W pierwszej fazie uznano go za niepoczytalnego i umieszczono w zakładzie psychiatrycznym.

Dziesięć lat później, w 1968 roku, psychiatrzy ocenili, że może stanąć przed sądem. Proces trwał tydzień i odbył się bez udziału ławy przysięgłych. Gein tłumaczył, że broń, którą oglądał w sklepie, „wypaliła przypadkowo”. Sędzia Robert H. Gollmar orzekł, że Gein jest winny, ale niepoczytalny, i skierował go na dożywotnie leczenie psychiatryczne.

Sędzia w swoich wspomnieniach pisał: Z powodu ogromnych kosztów Gein został sądzony tylko za jedno zabójstwo – Bernice Worden. Do morderstwa Mary Hogan przyznał się sam.

Dziś nazwisko Eda Geina funkcjonuje jako symbol horroru. To jego historia zainspirowała twórców „Psycho”, „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” czy „Milczenia owiec”. Jednak w tym cieniu nie można zapominać o tym, że istniały prawdziwe kobiety – Bernice Worden i Mary Hogan.

Bernice była matką, przedsiębiorczynią, kobietą szanowaną w społeczności. Mary – głośną, bezpośrednią właścicielką tawerny, która dawała mieszkańcom Plainfield przestrzeń do spotkań. Ich życia zakończyły się w sposób brutalny i bezsensowny, a ich śmierć pozostaje nieusuwalną raną w historii miasteczka.

Choć wokół Geina narosły legendy, filmy i książki, pamięć o jego ofiarach przypomina, że w centrum każdej głośnej sprawy kryminalnej stoi tragedia konkretnych ludzi.

Niewyjaśnione tropy – prawdopodobne inne ofiary Eda Geina

Choć Ed Gein oficjalnie przyznał się tylko do zamordowania Bernice Worden i Mary Hogan, lista osób, z którymi mógł mieć związek, była dłuższa. Już w listopadzie 1957 roku, tuż po jego aresztowaniu, policja zestawiła nazwisko Geina z szeregiem niewyjaśnionych zaginięć w stanie Wisconsin. Dowodów nigdy nie zebrano, a sam Gein przechodził testy na wykrywaczu kłamstw, które nie wskazywały winy. Mimo to do dziś wątpliwości pozostały.

1 maja 1947 roku, niedaleko Jefferson, zaginęła 8-letnia Georgia Jean Weckler. Dziewczynka wysiadła z samochodu sąsiada, który podwiózł ją ze szkoły, i ostatni raz widziano ją przy skrzynce pocztowej przy drodze do rodzinnego gospodarstwa. Świadkowie twierdzili, że w okolicy krążył czarny sedan z reflektorem bocznym – Ed Gein jeździł wówczas czarnym Fordem z 1937 roku. Ciała nigdy nie odnaleziono, a sprawa pozostaje nierozwiązana.

Evelyn Grace Hartley – nastolatka, która zniknęła podczas opieki nad dzieckiem

24 października 1953 roku w La Crosse zaginęła 14-letnia Evelyn Grace Hartley. Dziewczyna opiekowała się dzieckiem w domu jednego z profesorów uczelni. Kiedy ojciec próbował się do niej dodzwonić i nie otrzymał odpowiedzi, przyjechał na miejsce. Znalazł porozrzucane książki, buty w różnych pokojach i roztrzaskane okulary córki. Evelyn przepadła bez śladu. Po aresztowaniu Geina sprawdzano jego udział w tej sprawie, jednak badania wariograficzne go wykluczyły, a na farmie nie odnaleziono żadnych jej szczątków.

Victor Travis i Raymond Burgess – myśliwi, którzy nie wrócili

1 listopada 1952 roku w Plainfield zaginęli dwaj mężczyźni: 42-letni Victor Travis i jego znajomy Raymond Burgess. Widziano ich po południu w barze, a później mieli udać się na polowanie w okolice farmy Geina. Nigdy więcej ich nie spotkano, a samochód Burgessa również przepadł. Choć nie znaleziono dowodów, niektórzy mieszkańcy uważali, że Gein mógł mieć związek z ich zniknięciem – szczególnie, że nie życzył sobie myśliwych na sąsiednich terenach.

James Walsh – sąsiad, który nagle zniknął

W czerwcu 1954 roku zaginął James Walsh, mieszkaniec okolic Plainfield. Co ciekawe, po jego zaginięciu to właśnie Gein pomagał jego żonie w codziennych obowiązkach. Plotki i podejrzenia krążyły, ale żadnych dowodów nie udało się znaleźć.

Czy Ed Gein naprawdę miał na sumieniu tylko dwie ofiary?

Śledczy, którzy badali sprawę Geina, zwracali uwagę, że jego obsesje skupiały się przede wszystkim na kobietach przypominających mu matkę. Psychiatra badający go podkreślał: Przemoc Geina była ściśle związana z figurą matki – nie był to klasyczny seryjny morderca, którego pociąga sama zbrodnia. To tłumaczyłoby, dlaczego nigdy nie udowodniono mu udziału w zaginięciach mężczyzn czy dzieci.

Jednak fakt, że Gein potrafił przez lata bezkarnie odwiedzać cmentarze i wykopywać ciała, sprawił, że społeczność długo wierzyła w istnienie kolejnych ofiar. Zbrodnia Bernice Worden ujawniła jego mroczne sekrety, lecz być może nie odsłoniła całej prawdy.


Bibliografia:

  • Giannangelo Stephen J., Psychopatologia seryjnego morderstwa, Poznań 2007.
  • Gollmar Robert H., Edward Gein: America’s Most Bizarre Murderer, Delavan 1981 [online].
  • Schechter Harold, Deviant: The Shocking True Story of the Original ‘Psycho’, Nowy Jork 1989.
  • Stone Michael H., Gary Brucato, The New Evil: Understanding the Emergence of Modern Violent Crime, 2019 [online].

Fot. Zniszczony nagrobek Eda Geina

Comments are closed.