Oni albo my

Oni albo my! |Recenzja

Piotr Plebaniak, Oni albo my! Stany Zjednoczone kontra Chiny i koniec pięciu stuleci dominacji Zachodu

Oni albo my! Stany Zjednoczone kontra Chiny i koniec pięciu stuleci dominacji Zachodu to książka, która trafia w sam środek największego napięcia naszych czasów – starcia dwóch cywilizacyjnych gigantów o globalną hegemonię. Piotr Plebaniak, autor znany z „36 forteli” i „Prawideł geopolitycznej gry o przetrwanie”, tworzy tu coś pomiędzy analizą strategiczną, raportem wojskowym i filozoficznym traktatem o władzy. To nie jest książka o historii, tylko o tym, jak historia właśnie się dzieje – na naszych oczach.

Autor zaczyna od rozbicia mitu o stabilności świata pod amerykańskim przywództwem. Według niego hegemonia Stanów Zjednoczonych opiera się na dwóch filarach: kontroli przepływu energii – ropy i gazu – oraz na globalnym systemie handlu, którego logika opiera się na rozproszeniu produkcji. Te dwa filary są zarazem źródłem siły, jak i słabości Zachodu. Im bardziej złożony system, tym większe ryzyko jego załamania. W tej strukturze – jak pokazuje Plebaniak – Chiny dostrzegły szansę na zadanie ciosu bez wypowiedzenia wojny.

Wbrew zachodnim mitom o „nadciągającej bitwie o Tajwan” autor dowodzi, że to właśnie USA najbardziej pragną militarnej konfrontacji, bo tylko ona pozwoli im zachować moralną legitymizację do sankcji, blokad i zjednoczenia sojuszników. Pekin natomiast woli grać długą grę, przenosząc rozstrzygnięcie z pola bitwy na pole logistyki, energii i finansów. Plebaniak nazywa to uderzaniem „twardym w miękkie” – zamiast czołgów wjeżdżają zaburzenia w łańcuchach dostaw, kryzysy energetyczne i kontrolowane turbulencje w gospodarce.

W tej koncepcji dominacja nie jest zdobywana przez marsz armii, lecz przez sterowanie napięciami w systemie przeciwnika. Wystarczy mikropęknięcie – brak kontenerów, przerwany korytarz dostaw, panika bankowa – by potężna gospodarka zaczęła się dławić. Plebaniak porównuje to do katastrofy samolotu Concorde’a, który rozpadł się nie w miejscu uderzenia, lecz w punkcie, gdzie naprężenia skumulowały się po czasie. Tak samo działa współczesna wojna gospodarcza – cios wymierzony w jeden element może po tygodniach czy miesiącach doprowadzić do katastrofy zupełnie gdzie indziej.

Autor przypomina też o upadku projektu „Jeden Pas, Jedna Droga”, który miał być symbolem chińskiej ekspansji infrastrukturalnej. Zamiast spójnej sieci szlaków handlowych powstała mozaika niedokończonych inwestycji, pustych korytarzy i kredytowych pułapek. Ale – jak podkreśla Plebaniak – w tym chaosie kryje się metoda. Dla Pekinu każdy z tych projektów był nie tyle przedsięwzięciem gospodarczym, co testem: badaniem odporności partnerów, reakcji Zachodu, skuteczności lokalnych elit. Chiny, które uczą się szybciej niż Zachód, budują przewagę nie przez doskonałość, lecz przez zdolność do korekty.

Jednym z najciekawszych fragmentów książki jest opis sposobu myślenia decydentów w Pekinie i Waszyngtonie. Amerykanie – jak pisze Plebaniak – są zakładnikami własnego militarnego mitu, kultu siły i kompleksu przemysłowo-wojskowego, który sam w sobie wymusza konfrontację. Chińczycy natomiast grają w inną grę, w której sukces polega na tym, że przeciwnik nie zauważy momentu porażki. Tam, gdzie Amerykanie szukają bitwy, Pekin szuka sposobu, by bitwy nie było wcale.

W centrum tej rozgrywki znajduje się pojęcie „czarnych łabędzi” – zjawisk nieprzewidywalnych, które mogą całkowicie zmienić bieg wydarzeń. Plebaniak idzie jednak dalej niż klasyczny Nassim Taleb. Dla niego czarne łabędzie nie są przypadkiem – mogą być zaprojektowane. W epoce big data i sztucznej inteligencji państwa dysponują możliwościami analizy, które pozwalają precyzyjnie zidentyfikować słabe punkty przeciwnika i wywołać ich przeciążenie. To już nie prognozowanie, lecz inżynieria niepewności. Wojna staje się procesem, a nie wydarzeniem.

Z tego wynika najważniejsza teza książki: w nowoczesnym konflikcie nie istnieje „próg wojny”. Nie ma momentu, w którym ktoś ogłasza jej początek. Jest równia pochyła – seria mikrozdarzeń, zaburzeń, „niefortunnych zbiegów okoliczności”. Kiedy próbujesz wskazać moment eskalacji, okazuje się, że wojna trwa już od dawna, tylko w innym wymiarze. W tej rzeczywistości prawnicy, dyplomaci i generałowie stają się bezużyteczni, bo ich język nie nadąża za logiką systemu.

„Oni albo my!” to książka niewielka objętościowo, ale gęsta jak raport strategiczny. Plebaniak nie sili się na akademicką elegancję, pisze zwięźle i ostro, jak ktoś, kto woli ostrzegać niż interpretować. Lektura wymaga skupienia – to nie jest publicystyka, którą można połknąć między kawą a pociągiem. Mimo to autor unika hermetycznego języka, a przykłady z energetyki, gospodarki i wojskowości czynią tekst zrozumiałym nawet dla czytelnika spoza środowiska eksperckiego.

Nie jest to jednak książka pozbawiona wad. Czasami Plebaniak pozwala sobie na zbyt publicystyczne wtręty i komentarze, które odciągają uwagę od głównej osi analizy. Momentami zbyt wyraźnie pobrzmiewają w niej osobiste oceny polityczne, a niektóre wnioski, szczególnie dotyczące przyszłości USA, są zbyt kategoryczne. Jednak nawet wtedy autor prowokuje do myślenia, a nie do wiary – i to jest jej największa siła.

Warto też odnotować kontekst wydawniczy: to kolejna pozycja z Prześwitów, które systematycznie stają się domem dla najambitniejszych książek z zakresu geopolityki. Lektura „Oni albo my!” dobrze wpisuje się w ten nurt – obok „Zmierzchu Wschodu” Yashenga Huanga tworzy panoramę myślenia o świecie po końcu zachodniej pewności siebie.

Plebaniak stawia pytanie, które brzmi dziś coraz bardziej realnie: czy Zachód jest w stanie zrozumieć, że wojna już trwa, tylko że nie wygląda jak wojna? Książka nie daje prostej odpowiedzi, ale uświadamia, że w epoce algorytmów, energii i mikrokryzysów zwycięża ten, kto potrafi działać niewidocznie. I że w tej grze nikt nie będzie mógł się wytłumaczyć, że „nie zauważył początku”.

„Oni albo my!” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć współczesny świat bez złudzeń. Nie ma w niej miejsca na puste slogany o „rywalizacji demokracji z autorytaryzmem”. To książka o tym, jak faktycznie działa władza – i dlaczego nawet globalny hegemon może przegrać, zanim zorientuje się, że gra już się skończyła.


Wydawnictwo Prześwity
Ocena recenzenta: 5/6
Marcin Cybulski


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Prześwity. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.