Ostateczne rozwiązanie ꘡ Recenzja

R. J. Szmidt, „Ostateczne rozwiązanie”

Uwielbiam powieści z gatunku historii alternatywnej. Każdy kto czytał moje poprzednie recenzje zdaje sobie już z tego sprawę. A że przy okazji uwielbiam twórczość R. J. Szmidta, kiedy w moje ręce trafiło „Ostateczne rozwiązanie” pomyślałem: To jest książka, na którą czekałem lata”. I niestety trochę się zawiodłem. Bo fabuła nie jest taka, jakiej oczekiwałem.

Fabuła nie jest taka, jakiej oczekiwałem. To zdanie może zabrzmieć więcej niż kontrowersyjnie. Bo przecież normalnym jest, że Panie Siuta nie dostaniesz Pan opowieści, jaką sobie wymyślałeś. I pewnie po tym ostatnim zdaniu leada wszyscy przeciwnicy moich recenzji uaktywnią się i zaczną wytykać mi braki warsztatowe, ale niech piszą. Po to jest sekcja komentarzy poniżej. Ja tym zdaniem chciałem jak najkrócej streścić moje uczucia, gotujące się we mnie po lekturze tej książki. Już rozwijam.

Jak już wspominałem jestem fanem historii alternatywnej w powieści, a dodatkowo pisarstwa Roberta Szmidta. Połączenia tych dwóch wątków moich pasji spowodowało, iż jego nie tak dawna powieść „Zgasić słońce. Szpony smoka” (jej lektura umiliła mi początek pandemii i pierwszy lockdown – tak chyba musimy zacząć  je numerować). Zupełnie trafiła w moje gusta i z marszu trafiła na podium powieści historycznych, z którymi miałem okazję zapoznać się w tamtym roku (choć osobiście uważam, że opowiadanie tego autora  „Szpon Smoka”, ze zbioru „Inne światy” było jeszcze lepsze). Już od momentów ukazania się pierwszych zapowiedzi „Ostatecznego rozwiązania”, wydanego przez wyd. Znak Horyzont, wiedziałem, że nie będzie to, ani kontynuacja tamtej opowieści, ani żadne luźne do niej nawiązanie. Ale nadal spodziewałem się niezwykłej porządnej fabuły. I to oczekiwanie zostało zawiedzione. Niestety.

„Ostateczne rozwiązanie” ukazuje nam historię Europy, która do 8.11.1939 biegła sobie tak, jak znamy to z podręczników. Szmidt zmienia jedno wydarzenie tego dnia  Sprawie, że w zamachu bombowym ginie wtedy cała wierchuszka III Rzeszy, w tym sam Adolf Hitler. II wojna światowa nie rozpala się kampaniami roku 1940 i przygasa. Nie ma, więc w wizji przeszłości, jaką podaje nam autor upadku Francji, bitwy o Anglię czy wejścia USA do wojny. Nie ma hekatomby, jaką byłw rzeczywistości ten konflikt. Ale czy na pewno?

No właśnie, w swej wizji Autor zabiera czytelnika w świat rządzony przez fanatycznych nazistów o inteligencji daleko przewyższającej IQ Hitlera. Do Niemiec, w których rządzi Himmmler, Europy, której przyszłość zdaje się być koszmarem.

Niestety  ta wizja nie jest zarysowana tak dobrze, jak poprzednie powieści Szmidta. W mojej opinii autor nie do końca popuścił wodzy fantazji, co sprawiło, iż w powieści fabuła, aż tak bardzo nie odeszła od rzeczywistości, jak dzieje się to w książkach tego gatunku.

Po za tym akcja w tej powieści toczy się na zasadzie sinusoidy – raz napięcie sięga zenitu, innym razem kolejne strony, stają się nudnawym czytadłem. I tak na zmianę. W mojej opinii brak tej narracji także spektakularności, jaką znamy z innych książek Szmidta, który pisze przecież fantastycznie.

Jeszcze jedna mam przeciwko autorowi. Zawsze wydawało mi się, że w ten sposób nie da się budować historii alternatywnej. Na zasadzie „bierzemy jedno wydarzenie, zmieniamy je i voila. Zawsze uważałem, że szanse na publikacje, wydanie i czytelnika, mają tylko te powieści, które autor buduje na fundamencie: jeśli mieliśmy takie okoliczności, i podjęto takie a nie inne decyzje, to jakie jeszcze inne decyzje można było w tych okolicznościach podjąć. Czy miały by rację bytu? I co by przyniosły?  Po pierwszych kilkudziesięciu stronach „Ostatecznego rozwiązania” myślałem, że autor wybrał tę pierwszą ścieżką i dlatego jest źle. Dopiero kolejne strony udowodniły mi, że On tak naprawdę połączył ze sobą te dwa sposoby. I to co z tego wyszło wcale nie jest aż tak złe. Może nie bardzo dynamiczne, ale naprawdę dobre.

Bo „Ostateczne rozwiązanie” to tak naprawdę dobra książka. Bardzo mroczna w przekazie, ale dzięki temu potrzebna, w czasach kiedy historia alternatywna kojarzy się z wielkością Polski. Ba nie tylko historia alternatywna, bo przecież niektórzy z turbo lechickich bujd usiłują robić naukę.

Wracając jednak do recenzowanej pozycji. Jej wady to, w mojej opinii bez wątpienia, słaba dynamika akcji, brak typowej dla Szmidta spektakularności w konstrukcji narracji i fabuła, która w mojej ocenie ogniskuje się nie tam gdzie trzeba. Moim zdaniem książka ma jednak sporo zalet. Tutaj wymienić bezspornie należy klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Wizja II wojny światowej bez Hitlera, mimo wszystkich omówionych niedoróbek, jest naprawdę ujmująca. Po za tym zakończenie. Wbija w fotel i długo nie pozwala z niego wyjść.

Dla każdego wielbiciela historii alternatywnej kolejne must read.

Wydawnictwo: Znak Horyzont

Ocena recenzenta: 4,5/6

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*