Panzer III miały być dumą Wehrmachtu. Już w pierwszych dniach wojny przekonano się, że polska obrona nie zamierza ustąpić. Przeczytaj fragment książki „Panzer III” autorstwa Thomasa Andersona, który odsłania brutalną prawdę o wrześniu 1939 roku.

Po wkroczeniu Niemców do Kraju Sudeckiego jesienią 1938 roku oraz zajęciu Czech i Moraw na wiosnę 1939 roku rozbudowany czeski przemysł zbrojeniowy został przejęty przez niemiecką Rzeszę. W perspektywie zbliżającego się konfliktu zbrojnego w Europie ta cenna zdobycz przyniosła Wehrmachtowi znaczne korzyści.
Pośród tych „przedwojennych łupów” znalazły się dwa typy czołgów – oba nowoczesne i wyróżniające się, jak na ówczesne standardy, wieloma walorami jako wozy bojowe. Obydwa, LT (lehky tank – czołg lekki) vz 35 oraz LT vz 38, po wprowadzeniu niewielkich modyfikacji konstrukcyjnych weszły do uzbrojenia armii niemieckiej: jako PzKpfw 35(t) – litera (t) oznaczała tschechische, czyli „czeski” – i PzKpfw 38(t). Oba były uzbrojone w armatę kal. 37 mm, w związku z czym mniej więcej odpowiadały PzKpfw III pod względem wartości bojowej. Również w zakresie osiągów wspomniane czeskie czołgi nie odbiegały zbytnio od PzKpfw III.
O ile jednak niemieckie wytwórnie zbrojeniowe produkowały czołgi ze spawanymi płytami pancernymi kadłubów i wież, o tyle producenci czescy stosowali do łączenia tychże płyt technologię nitowania. Pierwotnie zarówno LT vz 35, jak i LT vz 38 miały trzyosobową załogę, której dowódca obsługiwał także uzbrojenie główne. Z myślą o poprawie efektywności tych czołgów na polu walki Heereswaffenamt (HWa) nalegał na wygospodarowanie we wnętrzu tych wozów pancernych miejsca dla czwartego czołgisty – Ladeschütze (ładowniczego).

PzKpfw III i PzKpfw IV stanowiły podstawowe wyposażenie regularnych niemieckich dywizji pancernych, zaś PzKpfw 35(t) i PzKpfw 38(t) początkowo przydzielono do dywizji lekkich. Tuż przed rozpoczęciem kampanii przeciwko Polsce, która oznaczała wybuch II wojny światowej, wyposażenie poszczególnych niemieckich jednostek pancernych znacznie się od siebie różniło. Tylko dwie z dywizji pancernych, 1. PzDiv i 3. PzDiv, otrzymały stosunkowo większą liczbę PzKpfw III, natomiast pozostałym wydano po kilka czołgów tego typu:
| Einsatzstärken der Panzertruppe; Fall Weiss (czołgi wojsk pancernych w chwili rozpoczęcia kampanii polskiej, 1 września 1939 roku) | |||||||
| Panzer Divisionen (dywizje pancerne): | |||||||
| Jednostka | PzKpfw I | PzKpfw II | PzKpfw III | PzKpfw 35(t) | PzKpfw 38(t) | PzKpfw IV | PzBefWg |
| 1. PzDiv | 93 | 122 | 26 | – | 56 | 12 | Brak danych |
| 2. PzDiv | 122 | 155 | 6 | – | – | 17 | 20 |
| 3. PzDiv | 122 | 176 | 43 | – | – | 32 | 18 |
| 4. PzDiv | 183 | 128 | – | – | – | 12 | 16 |
| 5. PzDiv | 152 | 144 | 3 | – | – | 14 | 22 |
| 10. PzDiv | 57 | 74 | 3 | – | – | 7 | 9 |
| PzDiv „Kempf” | 61 | 81 | 3 | – | – | 9 | 10 |
| Leichte Divisionen (dywizje lekkie): | |||||||
| Jednostka | PzKpfw I | PzKpfw II | PzKpfw III | PzKpfw 35(t) | PzKpfw 38(t) | PzKpfw IV | PzBefWg |
| 1. le Div | – | 65 | – | 112 | – | 41 | 8 |
| 2. le Div | 41 | 42 | – | – | – | – | 2 |
| 3. le Div | – | 23 | – | – | 55 | – | 2 |
| 4. le Div | 34 | 23 | – | – | – | – | 5 |
| Heerestruppen (samodzielne pułki pancerne wojsk lądowych): | |||||||
| Jednostka | PzKpfw I | PzKpfw II | PzKpfw III | PzKpfw 35(t) | PzKpfw 38(t) | PzKpfw IV | PzBefWg |
| PzRgt 25 | 78 | 58 | – | – | – | 6 | 9 |
| PzRgt 10 | 28 | 34 | – | – | – | 4 | 5 |
Raport z przebiegu działań wojennych
Ponieważ w 1939 roku w służbie znajdowały się stosunkowo nieliczne PzKpfw III, zachowało się tylko kilka raportów z walk w Polsce z udziałem czołgów tego typu. Jeden z nich został sporządzony przez dowództwo I Abt PzRgt 1 (1. Batalionu 1. Pułku Pancernego) we wrześniu 1939 roku:
Po zdobyciu Kamieńska popołudniem 3 września 1939 roku 2. Kp [2. Kompania] otrzymała rozkaz strzeżenia wzgórz na północny wschód od Kamieńska. Pluton dowodzony przez Feldwebla [sierżanta] Hartmanna przejechał przez Nową Wolę Niechcicką, aby uchwycić most w miejscowości Rozprza. Po dotarciu na pozycje na południe od Rozprzy czołgi Hartmanna zostały ostrzelane przez nieprzyjaciela, a dwa PzKpfw III doznały znacznych uszkodzeń wskutek kilku trafień. Załogi ocalały, z wyjątkiem jednego żołnierza uznanego za zaginionego.
Pomimo poważnych obrażeń Hartmann zorganizował ewakuację rannych, podjeżdżając innym czołgiem. Aby udało się ocalić cenny sprzęt unieruchomiony dość daleko od linii frontu i ewakuować kolejnych poszkodowanych, zaimprowizowany pluton, złożony z czołgów 2. Kp i 4. Kp, otrzymał rozkaz przeprowadzenia ataku. Po podejściu do naszych uszkodzonych czołgów Halbzug [półpluton], w składzie z dwoma PzKpfw IV, dowodzony przez Leutnanta [podporucznika] von Oertzena, znalazł się pod silnym ostrzałem armat przeciwpancernych i [działa polowego kal.] 75 mm.
Inne czołgi PzKpfw IV zapewniały wsparcie ogniowe, używając amunicji odłamkowo-burzącej i dymnej, co umożliwiło von Oertzenowi zorganizowanie ewakuacji rannych, ale dwóch [uszkodzonych] PzKpfw III nie udało się odzyskać. Podczas ten akcji jeden z PzKpfw IV został unieruchomiony kilkoma trafieniami z działa przeciwpancernego, drugi uległ awarii z powodu uszkodzenia przekładni głównej. Mimo to oba te czołgi kontynuowały ostrzał i ostatecznie zdołały unieszkodliwić [polskie] działo kal. 75 mm.
Leutnant Staudte zażądał przez radio wsparcia. W rezultacie Oberleutnant [porucznik] Philipp otrzymał rozkaz przeprowadzenia ataku trzema PzKpfw IV. Pod osłoną ciemności udało się odholować zarówno czołg PzKpfw IV, jak i PzKpfw II, pomimo silnego ostrzału z karabinów maszynowych i artylerii. Zniszczone PzKpfw III nadal płonęły i nie można ich było ewakuować. Obydwa te czołgi przejęto ponownie następnego dnia, już po zajęciu Rozprzy.
Polskie oddziały broniące Kamieńska były uzbrojone we francuskie Canon de 75 mle 1897. Te armaty kal. 75 mm, wykorzystywane jako działa polowe na szczeblu batalionowym, były wszechstronnym orężem, zdolnym do niszczenia czołgów. Standardowa armata przeciwpancerna ówczesnej polskiej armii, wz. 36 kal. 37 mm – zaprojektowana w zakładach Boforsa i produkowana w Polsce na licencji – miała charakterystykę podobną do 3,7 cm KwK L/45, czyli uzbrojenia głównego PzKpfw III, co czyniło z niej niebezpieczną broń.
Przedstawiony powyżej opis starcia jasno dowodzi, że źle zaplanowany atak czołgów na linię obronną przeciwnika dysponującego skuteczną bronią był skazany na niepowodzenie. Lepiej opancerzone i silniej uzbrojone Sturmgeschütz (StuG – samobieżne działo szturmowe) prawdopodobnie lepiej wywiązałoby się z zadania wsparcia uderzenia na Kamieńsk. Jednak takie wozy pancerne weszły w skład jednostek Wehrmachtu dopiero w 1940 roku i nawet wtedy było ich jeszcze niewiele. Do tego czasu każdy z dowódców niemieckich oddziałów pancernych powinien był poprzedzać zaplanowane akcje zaczepne odpowiednim rozpoznaniem.
Po zlokalizowaniu pozycji dział przeciwpancernych nieprzyjaciela konieczne było wsparcie ogniowe dalekosiężnej artylerii, mające na celu uniemożliwić przeciwnikowi prowadzenie efektywnej obrony i zniszczyć stanowiska jego dział. W danej sytuacji rozsądniejszą opcją byłoby powierzenie zadania uderzenia na Kamieńsk cięższym czołgom PzKpfw IV (uzbrojonym w 7,5 cm KwK) z tejże dywizji (1. PzDiv). W owym czasie nie było jeszcze amunicji odłamkowo-burzącej do 3,7 cm KwK czołgów PzKpfw III.
Dzień później, 4 września, jednostka ta znalazła się na froncie pod Rozprzą, na południe od Piotrkowa, gdzie napotkała pierwszy polski czołg. Odnotowano to w innym raporcie 2./PzRgt 1 (2. Kompanii 1. Pułku Pancernego):


2. Kp, wzmocniona plutonem Schützen (mot) [strzelców zmotoryzowanych] pod dowództwem podporucznika Köchera i plutonem 93. pułku artylerii motorowej, z haubicami 15 cm [kal. 150 mm], 4 września 1939 roku otrzymała rozkaz natarcia jako zabezpieczenie prawej flanki Kampfgruppe [grupy bojowej] Kirchnera przez Nową Wolę Niechcicką na Rozprzę. Grupa Kirchnera dostała rozkaz przeprawy przez rzekę Luciąża.
Wzmocniona plutonem artylerii kompania wyruszyła w kierunku linii Rozprza-Kęszyn i zdołała sforsować wspomnianą rzekę pod Rozprzą pomimo silnego oporu napotkanego w tej miejscowości i ognia artylerii wroga. Chociaż tamtejszy most został wysadzony w powietrze, Kradschützen [strzelcy motocyklowi] i niektóre z czołgów zdołali się przeprawić na drugi brzeg. Pod osłoną ognia prowadzonego przez czołgi PzKpfw III plutonowi saperów udało się ułożyć na podmokłym podłożu drewnianą kładkę o nośności do 20 ton. Wykryte ładunki wybuchowe na pozostałościach zniszczonego mostu zostały usunięte. W czasie tych walk napotkano po raz pierwszy polski czołg, uzbrojony w armatę kal. 37 mm, zniszczony wkrótce przez PzKpfw III.
Wspomnianym polskim wozem bojowym był najprawdopodobniej czołg lekki 7TP, będący znacznie ulepszoną wersją produkowanego na licencji sześciotonowego czołgu Vickers, uzbrojoną w działo Bofors kal. 37 mm.

Tekst jest fragmentem książki Panzer III Wydawnictwa RM, rozdział 3.