Patti Smith, Chleb aniołów
Pamięć w tej książce pracuje przez przedmioty, miejsca, obrazy i skojarzenia: lalka, sukienki, dziecięce ciało, czerwona książka, siostra, dawny krajobraz. Patti Smith w książce Chleb aniołów nie układa życia w prostą kronikę. Zamiast tego zbiera ślady, które przez lata zostały pod skórą.
Miałam dzieciństwo proustowskie, wypełnione okresami izolacji i rekonwalescencji. Przez pierwszych sześć lat życia łapałam jedną chorobę zakaźną po drugiej: odoskrzelowe zapalenie płuc, gruźlica, różyczka, świnka, ospa wietrzna. Po każdej ostrej fazie nadchodził etap długiego odpoczynku, kiedy układałam sobie posłanie przy piecu na węgiel, wyobrażałam sobie postacie z książek i posyłałam je w nowe, nieopisane dotąd przygody. Nic nie wprawiało mnie w równie wielkie przerażenie jak wielka szklana strzykawka wyłaniająca się z czarnej torby lekarza (s. 5).
Czyta się tę książkę wolno. Nie dlatego, że brakuje w niej treści. Przeciwnie, treści jest dużo, czasem jest wręcz gęsto. Smith pisze obrazami, powrotami, symbolicznymi detalami. Bywa pięknie, bywa ciężkawo. Najlepiej działa tam, gdzie poetyckość dotyka konkretu: choroby, biedy, matki, ojca, rodzeństwa, sztuki, miłości, śmierci i pytania o własne pochodzenie.
Patti Smith i książka o życiu zapisanym w pamięci
Autorka, urodzona w 1946 roku, należy do najważniejszych postaci amerykańskiej popkultury. Jest pisarką, poetką i wokalistką, która w latach siedemdziesiątych zdobyła rozpoznawalność dzięki łączeniu poezji z muzyką. Jej album „Horses”, z okładkowym zdjęciem Roberta Mapplethorpe’a, trafił do kanonu najważniejszych płyt XX wieku.
Duży sukces przyniosła jej także literatura. „Poniedziałkowe dzieci” zostały wyróżnione Amerykańską Nagrodą Książkową, znalazły się w finałach kilku nagród literackich i przez 37 tygodni utrzymywały się na liście bestsellerów „New York Timesa”. Po polsku ukazały się również m.in. „Pociąg linii M”, „Rok Małpy”, „Obłokobujanie” oraz tomy poetyckie „Nie gódź się” i „Tańczę boso”.
Smith działa także w obszarze sztuk wizualnych. Jej pierwsza wystawa rysunków odbyła się w Gotham Book Mart w 1973 roku, a późniejsze wystawy prezentowały m.in. Muzeum Andy’ego Warhola oraz Fondation Cartier pour l’art contemporain w Paryżu.
Wśród wyróżnień, które otrzymała, znajdują się m.in. tytuł Komandora Orderu Sztuki i Literatury przyznany przez francuskie Ministerstwo Kultury, przyjęcie do Rock and Roll Hall of Fame, nagroda amerykańskiego PEN Clubu za całokształt twórczości literackiej, doktorat honoris causa Uniwersytetu Columbia, Order Narodowy Legii Honorowej oraz Nagroda Księżnej Asturii.
„Chleb aniołów” jest autobiograficzną opowieścią Patti Smith, przełożoną przez Dariusza Żukowskiego. Książka otwiera się motywem pisania i dziecięcej inności, a dalej prowadzi przez wspomnienia z dzieciństwa, rodzinne historie, doświadczenia choroby, biedy, religijnych pytań, lektur, pierwszych fascynacji poezją i sztuką. Smith pisze o narodzinach, rodzicach, siostrze Lindzie, bracie Toddzie, licznych przeprowadzkach, gruźlicy i czasie spędzonym na farmie dziadka w Chattanooga.
Mocna książka
Największą siłą „Chleba aniołów” jest pamięć drobiazgów. Smith potrafi zatrzymać uwagę na rzeczy pozornie małej: guziku, sznurówkach, szerszeniu, starej książce, utraconym klawesynie, zielonej sofie, dziecięcych chorobach. Te przedmioty i sceny niosą emocje skuteczniej niż wielkie deklaracje.
Tytuł książki dostaje jasne znaczenie w scenie przywołującej spontaniczne gesty dobroci: Johnny Stahl wiążący sznurówki, Butchy Magic zdejmujący szerszenia z szyi, nagłe, czyste wspomnienia pomocy. Smith nazywa je właśnie chlebem aniołów. Życie zostaje zapamiętane przez małe akty ocalenia, a nie przez efektowne podsumowania.
Dzieciństwo Smith nie było wesołe. Pojawiają się choroby, brak pieniędzy, przeprowadzki, wysiedlenia, opieka nad rodzeństwem, zmęczenie matki, czułość ojca i niepokój o przyszłość. Autorka nie musi nic dopowiadać, bo same opisy wystarczają. Pingwinki, których matka nie zdołała przynieść dzieciom na święta, mówią o biedzie więcej niż cała ściana publicystyki.
Bardzo dobrze działa też zapis narodzin artystycznej wrażliwości. Smith pokazuje sztukę jako coś odkrywanego fizycznie: w muzeum, na okładce książki, w czytaniu Rimbauda, w pisaniu, w występie, w muzyce. Nie ma tu poradnika „jak zostać artystą”. Jest droga osoby, która od dzieciństwa próbuje znaleźć język dla własnej intensywności.
Smith często zagęszcza obraz, symbol i wspomnienie. Dla czytelnika lubiącego prostą narrację może być tego za dużo. Czasem zdanie aż prosi się o mniej mgły i więcej ostrego konturu. Książka wymaga cierpliwości, bo autorka idzie rytmem pamięci, a pamięć lubi skręcać w bok bez pytania o zgodę.
Najbardziej poruszające partie dotyczą Freda. Smith pisze o nim przez sceny, przedmioty i rytuały: guzik z płaszcza, ucieczkę z hotelowego baru, wspólne życie, szpital, czarną plisowaną sukienkę. Śmierć Freda nie zostaje opisana jako literacka kulminacja. Przychodzi przez datę, łóżko, miejsce narodzin dzieci i nagłe połączenie narodzin, miłości oraz śmierci.
Patti Smith ufa rzeczom małym: guzikowi, starej książce, dziecięcej chorobie, sznurówkom, zdjęciu, kropli krwi. Z takich drobiazgów układa autobiografię bez pomnikowego tonu, za to z bardzo wyraźnym bólem i czułością. Książka bywa gęsta, chwilami przeciążona obrazami, ale w najlepszych scenach trafia prosto w nerw pamięci.
Czy warto sięgnąć po „Chleb aniołów”? Tak, jeśli ktoś lubi autobiografie literackie, skupione na pamięci, obrazach i wewnętrznym rytmie autora. Czytelnik szukający klasycznej biografii Patti Smith, prowadzonej punkt po punkcie przez karierę, może się zderzyć z książką oporną. Czytelnik gotowy na wolniejsze tempo dostanie opowieść o dziecku, kobiecie, artystce, córce, żonie i pisarce, która sprawdza, co zostało z życia po przejściu przez stratę.
„Chleb aniołów” to książka o pamięci karmionej drobiazgami. Patti Smith pisze o tym, co człowiek niesie dalej: po rodzinie, po miłości, po zmarłych, po książkach, po własnym dzieciństwie.
Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Czarne. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.