Carlo M. Cipolla, Podstawowe prawa ludzkiej głupoty
Głupota – powszechna, odporna na status, wykształcenie i dobre maniery. Taka jest według Carlo M. Cipolli. Problem zaczyna się tam, gdzie efektowna klasyfikacja ludzi próbuje udawać twarde prawo społeczne. „Podstawowe prawa ludzkiej głupoty” czyta się szybko, czasem z uśmiechem, czasem z irytacją, ale po zamknięciu książki zostaje myśl, że z takiego pomysłu dało się zrobić znacznie więcej.
Carlo M. Cipolla napisał tekst celowo krótki, ironiczny i prowokacyjny. Widać w nim akademicki dryg, zamiłowanie do systematyzowania świata i bardzo wyraźną chęć nazwania zjawiska, które każdy zna z życia: ludzi podejmujących decyzje szkodliwe dla otoczenia, a często również dla samych siebie.
Mam mieszane odczucia. Pomysł jest ciekawy, język ma energię, sama klasyfikacja potrafi rozbawić. Jednak książka jest króciutka i momentami wygląda raczej jak wstęp do konkretnej, większej książki niż samodzielna, domknięta publikacja. Cipolla rzuca tezy, ustawia wykresy, nadaje całości ton naukowej zabawy, ale za rzadko daje czytelnikowi materiał, na którym można te tezy naprawdę sprawdzić.
Carlo M. Cipolla i książka o głupocie
Carlo M. Cipolla (zm. 2000) był włoskim historykiem gospodarczym, profesorem związanym z University of California, Berkeley. Berkeley w informacji po jego śmierci opisywało go jako profesora emeritusa w tamtejszym wydziale ekonomii i autora licznych prac z historii gospodarczej. Fundacja Balzana, przyznając mu w 1995 roku Nagrodę Balzana w dziedzinie historii gospodarczej, podkreślała jego pozycję w tej dyscyplinie oraz szeroki zakres badań nad historią ekonomiczną i kulturową.
Polskie wydanie „Podstawowych praw ludzkiej głupoty” ukazało się nakładem Wydawnictwa Prześwity na 72 stronach. Sama objętość wiele mówi o charakterze tej lektury: mamy przed sobą esej, nie rozbudowaną rozprawę.
Książka opiera się na pięciu prawach głupoty. Najważniejsze z nich głosi, że głupiec powoduje straty u innych, samemu nie zyskując nic, a czasem również ponosząc szkodę. Ten schemat jest prosty, nośny i medialny. Właśnie dlatego działa… I właśnie dlatego budzi mój największy opór.
Gdy prosty model robi się zbyt prosty
Największy problem mam z tym, jak szeroko można odczytać definicję głupoty u Cipolli. Jeżeli ktoś podejmuje działanie, na którym sam nic nie zyska, ale zyska ktoś inny, to według autora taka osoba należy do kategorii naiwniaków. I tutaj właśnie mam największy problem.
Bo Ciapolla ma rację, ale nie do końca.
Bo jeśli człowiek działa świadomie, rozumie konsekwencje i mimo braku osobistego zysku robi coś dla dobra innych, trudno nazwać go naiwnym. Bezinteresowność nie musi wynikać z braku rozeznania. Może wynikać z wartości, lojalności, poczucia odpowiedzialności, wiary, obywatelskiej przyzwoitości albo zwykłej ludzkiej solidarności. Cipolla w swoim modelu zostawia na to za mało miejsca.
Rozumiem, że Ciapolli chodzi o sytuacje, w których ktoś podejmuje działanie nieświadomy negatywnych konsekwencji dla siebie i innych. Cipolla świetnie łapie niszczącą siłę głupoty, ale zbyt łatwo spłaszcza ludzkie motywacje. Człowiek, który działa bez osobistego zysku, nie musi być naiwny.
Esej funkcjonuje najlepiej jako prowokacja intelektualna. Gorzej wypada jako narzędzie do opisu świata. W życiu społecznym zysk nie zawsze jest finansowy, materialny albo natychmiastowy. Czasem zyskiem jest czyjeś bezpieczeństwo, spokój, pamięć, wspólnota, zachowana godność. Model Cipolli ma w sobie elegancję tabelki, ale człowiek rzadko mieści się w tabelce bez utraty najciekawszych szczegółów.
Historyk gospodarczy bez historii w tle
Największe rozczarowanie dotyczy jednak czegoś innego. Cipolla był profesorem historii gospodarczej, człowiekiem, który zawodowo zajmował się długim trwaniem procesów, instytucjami, gospodarką, społeczeństwem i konsekwencjami ludzkich decyzji. A w tej książce nie daje ani jednego mocnego przykładu z historii.
Szkoda, bo temat aż się prosi o konkret. Kryzysy finansowe, decyzje polityczne, wojny, paniki społeczne, błędy administracji, nieudane reformy, gospodarcze samozniszczenia elit. Materiał właściwie leży gotowy i czeka. Cipolla mógł pokazać, jak jego prawa działają w realnych sytuacjach, z nazwami, datami i skutkami. Ale nie zrobił tego.
Przy autorze tej klasy niedosyt jest większy. Gdy po takie pojęcie jak „ludzka głupota” sięga historyk gospodarczy, czytelnik ma prawo oczekiwać choć kilku przykładów, które sprawdzą teorię w praktyce. Bez nich książka zostaje na poziomie efektownej diagnozy. Błyskotliwej, ale zawieszonej w powietrzu.
Krótka forma, duży niedosyt
„Podstawowe prawa ludzkiej głupoty” można przeczytać w jeden wieczór, a nawet w jedną dłuższą przerwę. Tempo lektury jest świetne. Problem polega na tym, że równie szybko pojawia się niedosyt i rozczarowanie, że to już wszystko. Że nie ma nic więcej.
Esej ma potencjał, by stać się pierwszym rozdziałem większej książki. Wstępem do pracy o głupocie w historii, ekonomii, polityce i codziennych mechanizmach społecznych. Fundamentem pod opowieść o błędach powtarzanych przez ludzi, instytucje i państwa. Samodzielnie zostawia jednak poczucie niedomknięcia.
Nie pomaga także układ graficzny. Wykresy i ilustracje zostały umieszczone w miejscach niewygodnych względem rytmu czytania. Zamiast naturalnie prowadzić przez argumentację, momentami wybijają z tekstu. Przy tak krótkiej książce ma to znaczenie, bo każdy element powinien pracować precyzyjnie. Tu forma graficzna czasem przeszkadza w lekturze, zamiast ją porządkować.
Warto, jeśli ktoś lubi krótkie, zaczepne eseje, które dają język do nazwania zjawisk znanych z pracy, polityki, rodziny i Internetu. Cipolla potrafi uchwycić coś prawdziwego: głupota bywa niszcząca właśnie dlatego, że często działa bez logiki zysku. Człowiek rozsądny szuka interesu, konfliktu, strategii. Głupota potrafi rozwalić układ bez planu. I dlatego jest groźna.
Nie warto jednak podchodzić do tej książki jak do pełnej teorii społeczeństwa. Za mało tu dowodów, za mało historii, za mało niuansów. Cipolla daje ostrą soczewkę, ale patrzenie przez nią na wszystkich ludzi po kolei grozi uproszczeniem. A uproszczenie, o ironio, samo potrafi być bardzo głupie.
„Podstawowe prawa ludzkiej głupoty” są więc książką ciekawą, lekką i prowokującą, ale nie tak mocną, jak obiecuje jej legenda. Świetny pomysł, błyskotliwy ton, kilka trafnych obserwacji. Do tego spory niedosyt i wyraźne poczucie, że autor zostawił najlepszą książkę o tym temacie gdzieś za rogiem.
Wydawnictwo Prześwity
Ocena recenzenta: 3/6
Agnieszka Cybulska
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Prześwity. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.