Województwo Stanisławowskie w latach 1921-1939

Województwo Stanisławowskie w latach 1921-1939 |Recenzja

Paweł Pulik, Województwo Stanisławowskie w latach 1921-1939

II Rzeczpospolita była państwem wielonarodowym, przy czym Polacy stanowili tylko 69% całej ludności kraju. Najliczniejszą mniejszością narodową byli Ukraińcy, i waga tego stanu miała szczególne znaczenie w przypadku wiejskich terenów południowo-wschodniej Rzeczypospolitej.

Ukraińcy mieli silne poczucie odrębności narodowej, a przy tym należeli do Kościoła grekokatolickiego lub prawosławnego, będącego w opozycji do katolicyzmu. Piłsudski i Dmowski zdawali sobie sprawę, że lojalność i przyjazne relacje z Ukraińcami, Białorusinami czy Litwinami, będą tym, na czym opierać się będzie bezpieczeństwo odrodzonej Polski, zwłaszcza na granicach wschodnich. Jednak kolejne rządy nie były w stanie rozwiązać tego problemu, a ich decyzje tylko przyczyniły się do rozbudzenia większych animozji i napięć, których kulminacją stał się czas II wojny światowej.

Choć wojna z bolszewikami zakończyła się pomyślnie dla Polski, to Ukraińcy i Białorusini poczuli się rozgrabieni przez najeźdźców, którzy podzielili się ich ziemiami. Jasnym stało się, że Ukraińcy będą przeciwstawiać się polskiej dominacji. W wielu powiatach wschodnich województw (w tym stanisławowskim) ludność ukraińska stanowiła zdecydowaną większość. Działały tutaj organizacje nacjonalistyczne, które prowadziły działalność terrorystyczną, na przykład OUN, zwalczane, na równi z komunistami, przez polski aparat bezpieczeństwa. Można się nawet pokusić o opinię, że w Małopolsce Wschodniej trwała wojna cicha polsko-ukraińska…

Książka Pawła Pulika o województwie stanisławowskim jest jak lustro, w którego odbiciu można było dostrzec wszystkie problemy stosunków polsko-ukraińskich, w mniejszym stopniu również polsko-żydowskich. Choćby tylko z tego jednego powodu, warto po nią sięgnąć.

Województwo stanisławowskie

II Rzeczpospolita stworzyła nowe województwo, które powstało 3 grudnia 1920 roku (choć zaczęło funkcjonować dopiero 1 września 1921 roku). Stolicą województwa został Stanisławów, mała mieścina, która miała charakter iście wiejski. I nie zmieniło tego nawet przyłączenie do niego wielu okolicznych wiosek i miasteczek.

Ten twór samorządowy podzielony był na 16 powiatów, dających łącznie 18 368 kilometrów kwadratowych powierzchni, z  1 480 tysiącami mieszkańców (stan z 1931 roku). Blisko 70% jego ludności stanowili Ukraińcy (68,9%, zaliczano do nich również Bojków, Hucułów czy Łemków), Polacy -22,4%, Żydzi – 7,4%, Niemcy – 1,1%, Ormianie  inne mniejszości narodowe – 0,2%. Na wsi przeważali Ukraińcy, a w miastach Żydzi.

Gospodarka Wschodniej Małopolski (województwo lwowskie, tarnopolskie oraz stanisławowskie) nastawiona była na produkcję rolniczą. Jednak cały przemysł i przedsiębiorczość była w rękach Ukraińców i Żydów. Polaków było tutaj bowiem niewielu, a ich kapitały były niewielkie, by zmienić ten stan rzeczy. Nie pomogły nawet organizacje wspierające polski przemysł.

Inteligencja, w zdecydowanej mierze narodowości polskiej, obsadziła większość stanowisk publicznych, zwłaszcza w instytucjach administracji państwowej. Nasze państwo powołało nawet instytucję, której celem było badanie lojalności wobec państwa. W wyniku jej działalności wielu nie-Polaków utraciło swoje miejsca pracy. Od tych uprzedzeń narodowościowych był wyjątek w armii. Po przewrocie majowym (1926 rok) Józef Piłsudski przychylnie patrzył na Ukraińców, którzy dawniej wchodzili w skład armii Semena Petlury. Marszałek starał się pozyskać ich doświadczenie i przychylność, zaciągając ich do armii polskiej.

Trudne pogranicze

Niemniej, w województwie stanisławowskim miały miejsce szczególnie ostre konflikty polsko-ukraińskie, polsko-żydowskie i żydowsko-ukraińskie. „Ukraińska inteligencja swoją niechęć demonstrowała otwarcie, natomiast Żydzi zachowywali się z rezerwą, mając na uwadze przede wszystkim własny interes materialny. Podejrzewano jednak, że w razie zamieszek i niepokojów wewnętrznych Żydzi mogliby zając stanowisko nieprzychylne wobec państwa polskiego, jeśli doszliby do przekonania, że ta zmiana frontu będzie oznaczała dla nich korzyść polityczną i finansową. Oczywiście nie oznaczało to, że całe społeczeństwa ukraińskie i żydowskie były wrogo nastawione do polskości w ogóle”. (s. 136).

Na taką niepewną lub wrogą postawę wpływały również czynniki gospodarcze, związane ze światowym kryzysem. „Na skutek szalejącej w pierwszej połowie lat 20. Inflacji i dającej się we znaki drożyzny powszechnie wśród społeczeństwa województwa stanisławowskiego występowały ogólna depresja i rozgoryczenie, objawiające się brakiem zaufania do polskiej waluty. Z tego powodu włościanie prowadzili wyłącznie handel wymienny, wynosząc na targi bardzo mało produktów […}.

Obszar województwa stanisławowskiego był jednak często arena konfliktów zachodzących wewnątrz zamieszkującego je społeczeństwa. Ich przyczyny tkwiły przede wszystkim w nierównościach społecznych oraz wielonarodowościowym charakterze tamtejszej ludności. Przyczyny te wzajemnie się na siebie nakładały, co nieraz potęgowało końcowy efekt”. (s. 136-137)

W książce znalazłem kilkanaście literówek, niektóre zmieniają sens wypowiedzi, więc może warto byłoby przed publikacją popracować nad edycją? Przykłady: „Po zakończonych uroczystościach Urządu Wojewódzki w Stanisławowie…” (s. 47) czy nieco prześmiewczy: „[…], gdzie znajdowała się parafia obrządku ormiańskokatolickiego, słynąca z odchodów odpustowych 13 czerwca […]” (s. 135).

Podsumowanie

Książkę, mimo objętości (486 strony) i tematyki, czyta się naprawdę świetnie. Choć znajdziemy tutaj mnóstwo statystyk i „suchych” informacji, to już jednak dalej jest lepiej. Autor daje nam możliwość zapoznania się z całą gamą informacji dotyczących kresów tak zwanej Wschodniej Małopolski. Znajdziemy tutaj informacje zarówno z zakresu administracji (jej kształtowania, zmian organizacyjnych, i tym podobne), przez strukturę ludnościową, przemysłowo-handlową i rolniczą, życie polityczne i oświatę.

To wszystko było dla mnie czarną magią, i tak naprawdę po raz pierwszy zdałem sobie sprawę ze skali problemów, z jakimi borykała się II Rzeczpospolita. To, co dotychczas było dla mnie zwykłą statystyką, nagle zyskało życie, barwy, znaczenie i kontekst. I choć miejscami odrobinę się męczyłem, to jestem zdania, że to naprawdę warta uwagi pozycja książkowa.

Początkowo zakładałem, że będzie to tylko coś pokroju rocznika statystycznego. Na szczęście Autor ma tak lekkie pióro, że potrafił mnie zaciekawić tym, czego zawsze unikałem. Bo szczerze – nie lubię takich publikacji, które nastawione są na odbiorców o zapatrywaniach iście naukowych. Na szczęście – tym razem się pomyliłem.


Wydawnictwo IPN
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.