Drugie życie Elizy

Drugie życie Elizy |Recenzja

Greta Drawska, Drugie życie Elizy

Niewinna kobieta, która dzień przed ślubem budzi się nagle w XIX wieku i staje się główną podejrzaną w sprawie morderstwa. W tej rzeczywistości grozi jej stryczek, a jedyną szansą na ratunek jest współpraca z komisarzem, który sam skrywa tajemnice. Drugie życie Elizy to opowieść, w której kryminał spotyka się z fantastyką, a błyskotliwa bohaterka musi zmierzyć się z intrygami, konwenansami i własnym rozdwojeniem między dawnym a współczesnym światem.

Podróże w czasie, tajemnicze morderstwo, zagadkowa kradzież pradawnego artefaktu, który może zmienić bieg dziejów. To tylko nieliczne pomysły i przygody głównej bohaterki powieści Grety Drawskiej. Jest jeszcze komisarz Linde (jak detektyw Poirot), dwuznaczny lekarz, arystokratka, która została złodziejką… Ale przecież nie będę wam zdradzał zaraz całej fabuły.

Główna bohaterka, Eliza Angielczyk, to pod każdym względem nowoczesna kobieta. Niezależna, przedsiębiorcza, wyemancypowana i niezwykle bezpośrednia. Nieoczekiwanie dla niej samej, dzień przed swym weselem, Eliza budzi się w XIX wieku! Co ciekawe, okazuje się, że została posądzona o popełnienie morderstwa. I wszystkie dowody oraz zeznania czynią z niej główna podejrzaną.

Grozi jej stryczek, więc, aby przetrwać, musi podjąć się współpracy z tamtejszym komisarzem. A potencjalnych morderców jest sporo. Czy uda się jej oczyścić swoje dobre imię i rozwikłać zagadkę śmierci swej chlebodawczyni, której wszyscy nienawidzili?

Drugie życie Elizy to pełno niespodzianek

Przyznam, że początkowo koncepcja życia dwutorowego była dla mnie nieco… przewidywalna i nieco oklepana. Jednak wraz z postępem lektury, okazało się, że jestem w dużym błędzie. Tym bardziej, że powieść pełna jest naprawdę ciekawego poczucia humoru. Mnie najbardziej podobają się wtręty dotyczące strojów z XIX-wieku w kontrze do ubioru czasów współczesnych. Nie wiem, czy to zbieg celowy, ale u mnie wywoływał uśmiech na buzi. Przy okazji zacząłem współczuć kobietom ich kłopotów z odzieżą spodnią – kiedyś i dziś. Co ważne, wszystko, wbrew przewidywaniom, świetnie do siebie pasuje.

Autorka w swej powieści nawiązuje do twórczości Agathy Christie, ale w sposób twórczy ją dopasowuje do naszego swojskiego, polskiego kolorytu. Ponadto Pani Drawska umiejętnie snuje swoją intrygę w taki sposób, że ostatecznie nie byłem pewien, kto odpowiada za morderstwo. Szczerze – byłem zaskoczony, i rozwiązaniem, i ogromnym zagmatwaniem historii. Tak więc – przyznaję mały plusik.

Kolejny plus za motyw rozstrojenia, takiego pomieszania, bycia w dwóch rzeczywistościach na raz. Bo czasy współczesne przeplatają się w książce z tymi dawno minionymi. Główna bohaterka, przyzwyczajona do pewnej swobody, zarówno w wypowiedziach, jak i w sposobie bycia, uczy się jak odnaleźć się w XIX-wiecznej rzeczywistości. Jednocześnie to rozdwojenie pozwala jej rozwiązać sprawę i nie pogubić się w świecie skomplikowanych zawiłości domu arystokratycznego.

Co fajne, Eliza miewa problemy z adaptacją do „nowego” starego świata XX wieku. Szczerze, to niezwykle rzadko dobrze jej coś wychodzi, powodując jednocześnie śmieszne sytuacje (jak choćby problem z zachowaniem równowagi w strojach z epoki, co kończy się spektakularnym upadkiem, czy utrzymania higieny w czasie posiłków – zupełnie jakbym widział moją 8-letnią córeczkę). Ale o tym najlepiej przekonajcie się sami. Naprawdę warto.

Jednocześnie dzięki takiemu przerysowaniu, Autorka ukazuje nam, jak życie ówczesnych kobiety było krygowane, niemal że całkowicie ustalone pod pewien „kulturalny” wymóg. Tym bardziej, że tytułowa Eliza należy do świata arystokracji (wprawdzie jako dama do towarzystwa baronowej Aurory von Rose, ale jednak). Nasza bohaterka musi przestrzegać nie tylko sztywnej etykiety, ale i oczyścić swoje dobre imię. A w przypadku wielu większych i mniejszych gaf, jej stan psychiczny oraz inteligencja, zostają poddane nie zawsze pomyślnej dla niej próbie. Koniec końców – ze wszystkiego wychodzi obronną ręką.

Kolejny plus trzeba przyznać, za umiejętne połączenie dawnego kryminału, sensacji z odrobiną fantastyki. Jednocześnie powieść zawiera w sobie elementy powieści obyczajowej, bowiem znaleźć w niej można nie tylko elementy życia XIX-wiecznej arystokracji, ale i sekrety, mankamenty i perypetie życia służby. Znajdziemy tutaj również opisy towarzyskich skandali, gdy któryś z posiadaczy szlachetnej krwi, uzna że granice czy stanowe normy, są dla nich za wąskie.

Każdy z bohaterów ma w sobie odrobinę tajemnicy. Nikt nie jest jednoznaczny. Ci, którzy początkowo budzą nasze zgorszenie, okazują się być ludźmi ulepionymi z lepszej gliny. Ci zaś, którzy budzili naszą sympatię, nie zawsze wytrzymują próbę czasu…

Podsumowanie

Książka liczy sobie 336 stron. to nieco prześmiewcza powieść, ale w dobrym guście, która zaciekawi nie tylko Panie, ale i mężczyzn. Czytanie niemal mignęło mi przed oczyma, i nawet nie wiem, kiedy pochłonąłem całą powieść. To zdecydowanie pozycja dla tych, którzy potrafią pośmiać się nawet z rzeczy oczywistych, i spoglądają na świat przez różowe okulary. A w sytuacji, gdy za oknem mamy pluchę – to naprawdę cenna rzecz. Gorąco polecam.


Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.