Pojazdy Milicji Obywatelskiej i Bezpieki 1944–1990 to książka, która wjeżdża w historię PRL bez hamulców: solidnie udokumentowana, pełna niepublikowanych materiałów i napisana tak, że wreszcie można zobaczyć, jak naprawdę wyglądała flota służb – od harleyów po transportery opancerzone. Dla fanów historii i motoryzacji to po prostu pozycja obowiązkowa.
Przez większość istnienia PRL informacje o pojazdach MO, UB i SB pozostawały tajne. Dane nie trafiały do oficjalnych statystyk, a część dokumentów niszczono zgodnie z procedurami. Dlatego dostęp do niepublikowanych dotąd materiałów MSW, z których korzysta autor, ma wyjątkową wartość. Zestawienie zachowanych źródeł odsłania obraz służb, które działały w warunkach permanentnych braków sprzętowych.
Książka czeka na Ciebie tutaj:
W 1966 roku Milicja dysponowała zaledwie 1319 samochodami osobowymi, 560 furgonami i 2821 motocyklami w kraju liczącym ponad 30 milionów mieszkańców. To liczby, które świetnie tłumaczą, dlaczego milicyjne patrole często polegały bardziej na improwizacji niż na wyposażeniu.
Książka przypomina również, jak wiele modeli funkcjonowało równolegle – od wojennych harleyów 42 WLA po sowieckie M-72 i Urale, które w latach 50. i 60. były podstawą służby drogowej. To katalog sprzętu, ale też opowieść o realiach pracy w aparacie bezpieczeństwa, w którym każdy sprawny pojazd był na wagę złota.
Od harleyów do SKOT-ów: pełen przegląd milicyjnej floty
Replewicz przechodzi przez całą historię powojennych pojazdów służb: motocyklowe patrole, pierwsze radiowozy, terenówki, autobusy taktyczne i opancerzone transportery używane przez ZOMO. Na szczególną uwagę zasługuje rozdział o pojazdach UB i SB – tu dopiero zaczynają się paradoksy. W najbardziej ideologicznych czasach stalinizmu trzon floty bezpieki pochodził z Francji, USA, Kanady i Wielkiej Brytanii. Citroëny i amerykańskie wozy w służbie państwa walczącego z „imperializmem” to obrazek, który mówi o epoce więcej niż oficjalne deklaracje.
Atutem książki są również zdjęcia – wiele z nich publikowanych po raz pierwszy. Fotografie nieoznakowanych aut SB wykonane z ukrycia czy dokumentacja transporterów SKOT tworzą materiał, którego próżno szukać w innych opracowaniach. To rzadki przykład publikacji, w której treść i ikonografia wzajemnie się uzupełniają, zamiast powielać dobrze znane kadry.
