Powstanie Warszawskie. Wędrówka po walczącym mieście | Recenzja

Marcin Ciszewski, Powstanie Warszawskie. Wędrówka po walczącym mieście

O książce Ciszewskiego pisało już wielu recenzentów. Powstało wiele dobrych tekstów, które gloryfikują owe dzieło – jako oryginalną, autorską podróż po walczącym mieście, która rozgrywa się latem 1944 roku. Zaznaczmy jedno: książka powstała na podstawie filmu „Powstanie Warszawskie” – pierwszego na świecie filmu fabularnego zmontowanego w całości z materiałów dokumentalnych. Opowiada on o tytułowym wydarzeniu poprzez historię dwóch młodych reporterów, świadków powstańczych walk. Film wykorzystuje autentyczne kroniki filmowe z sierpnia 1944 roku. A co z książką?

Już od pierwszych stronic przenosimy się do tamtych dni. Doskonale czujemy klimat okupowanej Warszawy, w której to – nad głowami jej mieszkańców – unosi się „zapach” powstania. „Stoję pośrodku ulicy gdzieś w Śródmieściu, może na Moniuszki, może na Świętokrzyskiej, Mazowieckiej albo jasnej. Błękitne niebo tylko gdzieniegdzie zasnute jest niewielkimi, białymi chmurami. Spokój”. Jednak owy spokój jest pozorny. Za chwilę będziemy świadkami dramatu miasta – powolnej i okrutnej śmierci jego mieszkańców, gdzie trudno jest doszukiwać się hurapatriotycznych opisów walk. Realizm i prostota przekazu sprawia wrażenie reportażu, w którym uczestniczymy. Stoimy pośrodku tego wszystkiego i z niesamowitym przejęciem odkrywamy kolejny kawałek układanki, choć zakończenie jest nam znane…

Wojenne zwycięstwa i heroizm są powszechnie opiewane, przez wielu były opisywane. Jednak w oficjalnych zapisach nie ma prawdziwej atmosfery wojny. Ich autorów nie interesuje co przeżywa matka, która żegna syna; sanitariuszka, która wie, że nie może pomóc rannemu żołnierzowi; dziecko, które jest świadkiem śmierci rodziców… Niełatwa jest to lektura. Niewiele pozostało osób pamiętający koszmar tamtych dni, dokumenty i księgi przykrył kurz – dlatego też powinniśmy docenić pracę tych, którzy zadają sobie trud dania świadectwa. W książkach o wojnie zazwyczaj jest wiele statystyk, bohaterskich czynów, zwycięskich bitew i wielkich porażek, a mało prawdy o człowieku. Ta książka jest inna.

Marcin Ciszewski ukazuje Powstanie Warszawskie oczami zwykłego człowieka, obserwatora – nie brak tu chociażby opisów krwawych walk, czy dramatycznych zejść do kanałów. Jednak jest czas również na względną normalność. Czas na śmiech, radość i łzy szczęścia… W czasie wojny cywile nie zakopują się pod ziemię z intencją, by wygrzebać się po wszystkim. Próbują jakoś żyć. Powstańcy zapraszają nas na obiad – króluje wtedy pluj-zupka. Razem w piwnicach kamienic wyczekujemy końca niemieckich nalotów, by za chwilę wejść do kanału, w celu przedostania się do innej części miasta, gdzie właśnie odbywa się powstańczy ślub.

Ogromny plus dla Ciszewskiego – że w swojej pracy – nie tylko opierał się na filmowych kronikach użytych w filmie „Powstanie Warszawskie”. Do swojej wojennej opowieści zgrabnie wplótł archiwalne relacje, wspomnienia, czy ważne dokumenty opowiadające o 63 dniach walki. To kolejny dowód na to, że historia jest wciąż żywa i pełna wzbudzających emocje narracji.

Reasumując tekst recenzji – przytoczę jedno z ostatnich zdań zapisanych na kartach tej książki: „Coraz mniej dachu nad głową – za to więcej trudu i znoju. A jednocześnie rozkwita bujne i piękne życie wśród barykad… Nie ma żalu, nie ma grozy. I zdecydowani jesteśmy tu, na Termopilach Polskich, na gruzach naszego miasta umrzeć raczej, niż dać sobie wydrzeć to życie niepodległe i te wartości, które uzyskaliśmy w wielkim powszechnym porywie”.

Muzeum Powstania Warszawskiego, Wydawnictwo Warbook, Marcin Ciszewski – oraz portal Historykon.pl – zapraszają na literacką wędrówkę po walczącej Warszawie. Tym usilnej dzisiaj – na kilka dni przed kolejną rocznicą wybuchu Powstania. Ta książka z pewnością należy do tych, które należy przeczytać.

Ocena recenzenta: 6/6

Wydawnictwo Warbook

Anita Świątkowska

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*