Preludium rzezi. Szewardino 1812

O godzinie 17 rozpoczęto szturm reduty, zakończony niepowodzeniem, z podobnym wynikiem zakończyło się również drugie natarcie. Po owych niepowodzeniach Compans zdecydował się na obsadzenie woltyżerami pagórka znajdującego się niedaleko reduty i rażenie obsady dział. Jednocześnie od północy nacierał Morand i Friant. Dywizji pierwszego z nich udało się w tym czasie zająć wieś Szewardino, została jednak zatrzymana przez rosyjskich jegrów, a Friant wysłał część swoich sił na pomoc 5 DP. W międzyczasie Gorczakow otrzymał posiłki w postaci części 2 komb. DGren., którą z miejsca skierowano przeciw Polakom. Dodatkowo w marszu znajdowała się 2 DGren. prowadzona osobiście przez Bagrationa.

Wkrótce ruszyło kolejne natarcie na redutę podjęte przez Compansa również bez powodzenia. Szturm ten okazał się szczególnie krwawy dla III batalionu 61 pp, który został niemal całkowicie unicestwiony. Napoleon, dokonujący przeglądu wojska następnego dnia, na pytanie, gdzie znajduje się ów oddział, uzyskał od dowódcy pułku Jaques’a Ricarda odpowiedź: „Jest tam, w reducie, Panie”. Wkrótce Compans wznowił natarcie – 57 pp udało się wedrzeć na stoki reduty. Na wieść o tym Gorczakow rzucił do szarży kirasjerów Duki, którzy wykonali szarżę po wale, lecz zostali odparci ogniem przez 57 pp, zaatakowali więc inne oddziały francuskie i Polaków wychodzących akurat z pobliskiego lasu zdobytego przez nich krótko wcześniej. Rosyjskiej ciężkiej jeździe udało się rozbić dwa bataliony 111 pp i zdobyć 5 dział, zostali jednak odrzuceni przez dwa baony hiszpańskiego pułku „Joseph Napoleon” z 2 DP dla którego, co ciekawe, była to pierwsza poważna walka od momentu sformowania. Według dowódcy pułku płk. Tschudy’ego w walce z rosyjską jazdą jego ludzie nie ponieśli żadnych strat.

Część Rosjan rzuciła się na wspomnianych Polaków w postaci kompanii z 16 pp pod dowództwem kpt. Skrzyneckiego. Świadek tej walki płk Jan Weyssenhoff zapisał: „Dywizja kirasjerów rosyjskich wpadła ze strasznym szturmem na dwa słabe pułki jazdy z korpusu króla neapolitańskiego. Te nie wytrzymały ataku i pierzchnęły; goniąc za nimi, cała dywizja wpadła w środku obszernego pola na jedną kompanię grenadierską pułku 16, komenderowaną przez swego kapitana Skrzyneckiego (znanego później naczelnego wodza). Nieustraszeni grenadierowie uformowali się w kłąb i tak dzielnie się bronili, że zrobiwszy sobie przedpiersie z kirasjerów różnokołnierzowych, zmusili ich do odstąpienia, nie straciwszy sami prawie ani jednego człowieka”. Na wycofujących się rosyjskich kirasjerów rzuciła się brygada jazdy gen. Roussela z 1 DKLek. (2 komb. phuz. pruskich, polskie 6 i 8 pułk). Walki z jazdą rosyjską następująco opisał podporucznik w 8 pułku, Antoni Rozwadowski: „(…) ujrzeliśmy idący już kłusem na nas pułk jazdy, zupełnie podobny do dragonów, których dopiero co rozbiliśmy (…). Mazurzy 6 pułku rozzuchwaleni świeżym triumfem, tak sobie lekceważyli tego nieprzyjaciela, że przyjęli go stępa, dopuściwszy na koniec lanc, aż tu lance, zamiast leść w dragonów, oparły się na kirysach. Nasze mazury dawaj w nogi, wpadli na nas, zepchnęli nas, my z nimi złamaliśmy pruskich huzarów i dopiero druga brygada (…) atak kirasjerów sparła i wytrzymała”. Wspomniane wyżej odparcie jazdy nie pomogło 57 pp, którego atak na redutę został odparty przez dwa pułki z 27 DP.

Walki o redutę szewardińską
Walki o redutę szewardińską

O godzinie 21 ruszył skoordynowany atak dwóch batalionów Compansa, atakujących Gorczakowa z flanki, i polskiego zbiorczego oddziału 14 kompanii woltyżerskich pod komendą szefa batalionu Rybińskiego, nacierającego na wzgórze znajdujące się ok. 500 m na wschód od reduty. Szturm został zakończony pełnym powodzeniem tj. zdobyciem reduty (dokonał tego 61 pp) i wspomnianego wzgórza. Rosjanom nie pomogła, wprowadzona do walki już po zmierzchu, 2 DGren., która po odparciu swojego ataku wycofała się za Kamionkę pod osłoną kawalerii. Walki ustały około godziny 23, choć w okolicy zdobytego przez Polaków podczas ostatniego ataku wzgórza walki trwały przez całą noc. Jeszcze w nocy 5 września Napoleon, mimo niekorzystnej – deszczowej – pogody, wydał 3 kompaniom saperów rozkaz przebudowy reduty tj. przekierowania ich w stronę pozycji rosyjskich, co uczyniono do godzin rannych 6 września.

W walkach opóźniających z 4 września i boju o redutę szewardińską Wielka Armia straciła ok. 4-6 tys. ludzi, a wojska rosyjskie – ok. 6-7 tys. żołnierzy. Patrząc na bilans strat, można uznać tę walkę za napoleoński sukces, choć sam cesarz nie zdawał sobie sprawy z faktu, że jego wojskom udało się pobić Rosjan na ich lewym skrzydle, myśląc iż była to jedna z kolejnych walk z rosyjską strażą tylną. Po stronie rosyjskiej utrata reduty pod Szewardino doprowadziła do wyrównania frontu, co i tak było kwestią czasu i jednym logicznym wyjściem. Nie przeszkodziło to Kutuzowowi w przekazaniu w rozkazie dziennym z 6 września, iż: „Gorąca sprawa, która miała miejsce wczoraj na lewym skrzydle, zakończyła się ku chwale wojska rosyjskiego”, co miało podnieść morale wojska przed mającym nastąpić głównym aktem spektaklu – główną bitwą pod Borodino.

Dawid Gralik

Bibliografia:

Austin P. B., 1812. Marsz na Moskwę, Gdańsk 2002.

Bielecki R., Encyklopedia wojen napoleońskich, Warszawa 2001.

Bielecki R., Wielka Armia Napoleona, Warszawa 2004.

Brandt H., Moja służba w Legii Nadwiślańskiej, Gdynia 2002.

Kukiel M., Wojna 1812 roku, t. II, Poznań 1999.

Rogacki T., Możajsk (Moskwa, Borodino) 5-7 IX 1812, Nakło 2001.

Smith D., Napoleon przeciwko Rosji 1812: druga wojna polska, Zakrzewo 2012.

Zamoyski A., 1812: Wojna z Rosją, Kraków 2007.

Żmodikow A. i J., Taktyka armii rosyjskiej w dobie wojen napoleońskich, Oświęcim 2010.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*