Burdele wojskowe i zapomniana zbrodnia III Rzeszy w okupowanym ZSRR
Jednym z elementów nazistowskiego ludobójstwa na narodach Związku Radzieckiego był głód. Tymczasem niemieccy żołnierze poszukiwali rozładowania wojennych przeżyć w stosunkach z kobietami, co zainicjowało rodzaj wzajemnej wymiany. Tak zaczął się zapomniany rozdział tragedii ludności cywilnej okupowanego obszaru Związku Radzieckiego – prostytucja na niemieckim froncie wschodnim.
Spis treści:
- Nieodzowne towarzyszki wielkich armii
- Pierwsze wojskowe burdele w dziejach
- Prostytucja w Związku Radzieckim – „burżuazyjne wypaczenie”
- Prostytucja w III Rzeszy – źródła nienawiści
- Prostytucja w III Rzeszy – urzeczywistnienie nienawiści
- Własne inicjatywy przeciwko niedostatkom wojny
- Niezadowolenie i obawy niemieckiego dowództwa
- Oficerskie „materace”
- Choroby weneryczne
- Wojskowe burdele
- Prostytucja i wojskowe burdele jako narzędzie represji
- Klienci wojskowych burdeli
- Prostytutki w wojskowych burdelach
- …i czyhające na nie zagrożenia
- Tatuaże
- Symbol honoru i odwagi
Nieodzowne towarzyszki wielkich armii
Wpierw jednak osadźmy te wydarzenia na szerszym tle. Wielkim armiom stale towarzyszyła zbieranina tych, którzy liczyli u ich boku na zarobek. Jedni posiadali przysłowiowy nos do interesów, inni po prostu nie mieli nic do stracenia. Wreszcie byli i tacy, których owe wielkie armie pozbawiły wszystkiego, pustosząc rodzinne strony.
Wśród przedstawicieli najróżniejszych branż znalazły się i prostytutki. Barwny opis tych, które towarzyszyły krzyżowcom, sporządził arabski kronikarz Imad ad-Din w XII wieku: wyuzdane bezwstydnice, dumne i pełne pogardy, biorące i dające, sprośne i grzeszne, śpiewaczki i galantki, pyszniące się publicznie, ogniste i rozjątrzone, uróżowane i umalowane, apetyczne i smakowite, rozkoszne i pełne wdzięku[1].
Utrzymanie porządku w armii wykluczało możliwość pozostawienia tych nieodzownych towarzyszek wielkich armii bez kontroli. Próbowano więc ich obecność uregulować. Przykładowo kobietami, ale także i mężczyznami, którzy podążali za landsknechtami w celu świadczenia usług seksualnych zajmował się Hurenweybl.
Przełożona na język polski nazwa tej funkcji ujawnia zakres jego zadań, był to „nadzorca prostytutek”. Największym osiągnięciem militarnej biurokracji stały się jednak wojskowe domy uciech, które znali jeszcze starożytni Rzymianie czy Chińczycy[2].
Pierwsze wojskowe burdele w dziejach
Ludzie świata antycznego, którzy z myślą o wojsku jako pierwsi powołali do życia burdele przeznaczone dla tej określonej klienteli, posunęli się już wtedy o krok dalej, czyniąc z nich również narzędzie represji.
Cesarz Wu Ti, który w II wieku p.n.e. który utworzył je dla chińskiej armii, jednocześnie stworzył nowy środek dyscyplinujący politycznych rywali, których żony, siostry czy córki mogły w nich zostać przymusowo umieszczone.
Rzymianie z kolei swoim legionistom oferowali branki spośród podbitych ludów, niewolnice zmuszone do świadczenia usług seksualnych oraz wykonywania różnych prac pokroju gotowania lub opatrywania rannych.
Masowa organizacja burdeli dla wojska miała miejsce podczas I i II wojny światowej. Wydaje się, że praca w nich nie należała do najlżejszych. Największą niesławą okryły się przybytki utworzone przez Japonię podczas II wojny światowej, gdzie siłą zaciągnięto Chinki i Koreanki.
Na tym tle zapomniana wydaje się historia ofiar III Rzeszy i jej sprzymierzeńców w ludobójczej wojnie ze Związkiem Radzieckim[3].
Prostytucja w Związku Radzieckim – „burżuazyjne wypaczenie”
Kim była radziecka prostytutka przed wojną? Między innymi również, co okaże się istotne w kontekście omawianego tematu, ofiarą komunistycznego terroru. Represjonowanie prostytutek rozpoczęło się w Związku Radzieckim jeszcze w trakcie rewolucji i wojny domowej.
Jako, że nie pracowały one w sektorze państwowym, zarzucono im akt „robotniczej dezercji”, co karano zsyłką do obozu pracy przymusowej. Bolszewicy, dla których reprezentowały „burżuazyjne wypaczenia”, posłali je do obozów w gronie pierwszych z zesłanych tam kobiet.
Kiedy nastał okres Nowej Polityki Ekonomicznej (NEP), niosąc z sobą rodzaj odwilży, również tu aparat państwowy zdawał się łagodnieć. Powołano profilaktoria, miejsca w których prostytutki – „upadłe kobiety” – drogą wynagradzanej pracy, nauki i rozwoju zainteresowań miały przekształcić się w porządne proletariuszki.
Przyznano im nawet czas wolny dla siebie… A przynajmniej tak prezentował działanie tych ośrodków profesor Bronner z radzieckiego Centralnego Instytutu Przeciwwenerycznego.
Za tą fasadą krył się zaś rodzaj obozu pracy, skąd „zreedukowane” więźniarki zsyłano następnie do pracy w fabrykach. Nie sposób uniknąć tu skojarzeń z azylami magdalenek, znanymi z Irlandii i Wielkiej Brytanii. Jak określiła to Roberts, „rytuały kultu proletariatu zastąpiły chrześcijaństwo”[4].
Wobec prostytucji w Związku Radzieckim represje ponownie wzmogły się w latach 30., kiedy pod rządami Stalina trudniące się nią kobiety zostały sklasyfikowane jako wiodące „pasożytniczy tryb życia” przestępczynie, a do zwalczania tej kryminalnej w świetle sowieckiego prawa działalności zaprzęgnięto nawet NKWD wspierane przez zastępy donosicieli.
Polityką tą objęto następnie tereny zajęte w latach 1939-1941 na mocy Paktu Ribbentrop– Mołotow, gdzie przed okupacją podobna działalność była legalna. Teraz nowe władze zepchnęły ją do podziemia i próbowały wyeliminować[5].
Prostytucja w III Rzeszy – źródła nienawiści
Gdy Włodzimierz Lenin i Józef Stalin zwalczali „burżuazyjne wypaczenia” i tępili „pasożytniczy tryb życia”, Adolf Hitler widział w niej powiązany z Żydami element rozkładu moralnego tak znienawidzonej przez niego Republiki Weimarskiej.
Miała ona dość wyrazisty charakter, a korzeniami sięgała wcześniejszego, bo wiedeńskiego okresu życia przyszłego dyktatora, stąd zasadne jest pytanie o jej rzeczywiste źródło. Szymon Wiesenthal, słynny tropiciel nazistowskich zbrodniarzy wojennych, wysnuł teorię o żydowskiej prostytutce, od której miałby zarazić się syfilisem.
Jednak zdaniem biografa A. Hitlera, Allana Bullocka, połączenie zagadnień „problemu żydowskiego” z kwestią prostytucji i pornografii miało mieć swoje źródło w czytanych przez niego na wpół pornograficznych, antysemickich pamfletach, jakie popularne były w austriackiej stolicy. Dodać w tym miejscu trzeba również o jego skłonności do wybiórczego zapamiętywania tekstu, ograniczonego do wątków, które odpowiadały jego światopoglądowi[6].
Tymczasem obiekt nienawiści A. Hitlera i nazistów, Republika Weimarska, nie podjęła się regulacji w sprawie prostytucji. Ten stan rzeczy nie zmienił się nawet w realiach wielkiego kryzysu, kiedy bieda i bezrobocie sprawiły, że liczne kobiety oferowały usługi seksualne w najróżniejszych miejscach publicznych.
W maju 1933 roku w rodzącej się dopiero III Rzeszy uchwalono penalizację prostytucji, a w następnym roku dołożono groźbę oskarżenia o przyczyniania się o roznoszenie chorób wenerycznych. Działania te wpisywały się w oczekiwane przez naród uzdrowienie.
Jak charakteryzował ten czas Erwin Bartmann, w czasie wojny podoficer Waffen-SS: Życie powróciło do swojego prawowitego, uporządkowanego rytmu. Dalej, o obozach koncentracyjnych, napisał: Cóż mogło mnie obchodzić, że osadzą w nich marksistów, zwykłych kryminalistów i homoseksualistów. Hitler wcielił więc tylko w życie to, co było przez popierający go naród wyczekiwane, uwolnił ducha epoki, nakarmił go i obudził z letargu, lecz to nie on stworzył tę bestię[7].
Prostytucja w III Rzeszy – urzeczywistnienie nienawiści
W praktyce represje ograniczyły się do ulicznej odnogi prostytucji. Domy publiczne zaś pozostawiono, choć pod szeregiem obwarowań, do których musiały się stosować. Tymczasem w stosunku do ulicznych prostytutek pojawiły się dwa następujące środki represji.
Pierwszym z nich było zesłanie do obozu koncentracyjnego, w którym przyznawano im naszywkę w postaci czarnego trójkąta („aspołeczni”). Kiedy od 1942 roku zaczęły pojawiać się obozowe domy publiczne, usługi w nich często świadczyły kobiety zesłane właśnie za uliczną prostytucję. Miały one wzamian uzyskać wolność po pół roku spędzonym w znacznie lepszych od innych więźniów warunkach.
Było to wierutnym kłamstwem, a danego słowa nikt nie zamierzał spełnić. Zdaniem Stefana Maiwalda i Gerda Mischlera kobiety, które zaszły w ciążę lub zachorowały wenerycznie, były zabijane zastrzykiem. Według Monici Massague jednak, problem ciąży rozwiązywano poprzez aborcję, a na chorych wenerycznie prowadzono pseudonaukowe eksperymenty. Obie przedstawione wersje nie wykluczają się wzajemnie[8].
Względem części kobiet zaś podjęto decyzję o uznaniu ich za „upośledzone moralnie” i ubezwłasnowolnieniu, co pociągało za sobą również sterylizację i osadzenie w zakładzie zamkniętym, gdzie nieodpłatnie pracowały na rzecz instytucji opieki społecznej.
Ten wariant aktywnie forsowała zmarła w 1981 roku hamburska prawniczka Käthe Petersen, która po wojnie otrzymała piątą kategorię w procesie denazyfikacyjnym, a dalszy rozwój kariery doprowadził ją do zaszczytu Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec (1973 rok).
Jak odkryto w drugiej połowie lat 80., jej ofiary z czasów hitleryzmu wciąż były więzione przez niemieckie władze[9].
Własne inicjatywy przeciwko niedostatkom wojny
Niemiecki plan inwazji na Związek Radziecki i związany z nim zamiar wyniszczenia ludności zamieszkałej na okupowanych terenach obejmował wywołanie klęski głodu. Organizując logistykę podjęto nie tylko decyzję o tym, że wojsko ma żywić się w oparciu o miejscowe zasoby, lecz również organizować kontyngenty żywnościowe do Niemiec.
Były jednak sytuacje, których nie przewidziano.
Logistyka Wehrmachtu, w przeciwieństwie do włoskiej, nie zajmowała się programowo kwestiami domów publicznych. Zatem przemierzające i okupujące Związek Radziecki wojska niemieckie miały żywność, lecz nie było kobiet. Kobietom z okupowanych obszarów i ich rodzinom brakowało zaś żywności, więc obie strony podjęły własne inicjatywy przeciwko niedostatkom wojny.
Jednak pamiętać należy, że powodem oferowania żołnierzom usług seksualnych żołnierzom była sytuacja zagrożenia zdrowia i życia własnego i bliskich, w warunkach właściwie braku innego wyboru, w praktyce więc zgoda była pozbawiona dobrowolności[10].
Niezadowolenie i obawy niemieckiego dowództwa
Sytuacja ta budziła niezadowolenie i obawy niemieckiego dowództwa. Żołnierze oddawali żywność stanowiącą mienie armii. Stykali się przy tym z ludnością cywilną w sposób niekontrolowany, nie można więc było mieć pewności co do tego, jak się zachowają.
Zagrożona była ich właściwa percepcja polityczna trwającego konfliktu, ale również tajemnica wojskowa, bo zawsze byli gotowi wszystko powiedzieć z największą zbrodniczą beztroską[11], jak stwierdził o swoich żołnierzach pewien włoski oficer, a opinia niemieckich dowódców o podkomendnych była podobna.
Podjętą reakcją było więc zwalczanie wszelkich form prostytucji, tak działalności indywidualnej, jak i zorganizowanej. Przykładem może być likwidacja domów publicznych w Witebsku, skąd świadczące tam usługi kobiety zesłano do obozu pracy. Jest to jednak dość radykalny przykład.
Czasami te akcje wspierały lokalne milicje, jak ukraińska we Lwowie. W tym do niedawna polskim mieście jednak podejrzewane o świadczenie usług seksualnych kobiety były rejestrowane i poddawane obowiązkowym badaniom odbywającym się dwa razy w tygodniu pod groźbą kary więzienia.
W ten sposób rejestracji poddano 140-180 kobiet, co jednak nie wypełniło zadania. Począwszy od kwietnia 1942 roku zaczęto łączyć poddanie się badaniu z dostępem do kartek żywnościowych, w rezultacie na 800 zbadanych kobiet wykryto 63 przypadki chorób wenerycznych.
Równolegle jednak istniała, charakterystyczna zresztą dla wojskowości tamtej epoki w ogóle, obawa przed nawiązywaniem się pomiędzy żołnierzami relacji homoseksualnych[12].
Oficerskie „materace”
Dokonanie podziału wojska na zatroskanych wybrykami podwładnych oficerów byłoby jednak nieprawdziwe. Frontowcom, jak możemy przeczytać w spisanej przez Albrechta Wackera relacji niemieckiego snajpera Josefa Allerbergera, pozostawało uprawianie samogwałtu lub korzystanie z burdelu.
Tymczasem oficerowie dysponowali swoimi „materacami”, jak żargonowo nazywano kobiety wykonujące dla armii różne prace, a jednocześnie utrzymujące relacje seksualne z wyższej rangi wojskowymi.
Opowiedział też o przypadku Olgi, tłumaczki, którą prywatnie łączył romans z pewnym oficerem. Pewnego razu została pochwycona przez patrol SS, kiedy opuściła oddział. Została oskarżona o wspieranie partyzantów, choć jak było naprawdę, właściwie nie wiadomo. Skończyło się na tym, że przy aprobacie jej kochanka została powieszona na kablu telefonicznym.
Zdecydowanie gorsze doświadczenia mieli jednak włoscy żołnierze podczas odwrotu spod Stalingradu. Żołnierze pieszo brnęli w paskudnej radzieckiej pogodzie, tak dalekiej od klimatu ich śródziemnomorskiej ojczyzny.
Nie zawsze jednak wynikało to z niedostatecznego zmotoryzowania armii, część pojazdów przewoziła bowiem istotniejsze z punktu widzenia oficerów dobra, to znaczy ich majątki i kochanki, dla podwładnych zatem miejsca zabrakło[13].
Choroby weneryczne
Rozwój medycyny położył kres wielkim żniwom zbieranym przez choroby weneryczne wśród wojska. Jednak w latach II wojny światowej sytuacja była mieszana, penicylina bowiem jeszcze nie była dostępna.
Na wszystkie występujące choroby przenoszone drogą płciową istniały więc leki, lecz terapia nie była szybka ani prosta, nadto narodowosocjalistyczny model społeczeństwa aktywnie promował rodzicielstwo i zdrowie, więc zachorowanie było problemem nie tylko indywidualnym.
Tak postawiona kwestia implikować może jednak, że mężczyźni zarażali się, gdy w rzeczywistości równie często to oni przynosili na okupowane ziemie choroby.
Wiosną 1943 roku, w trzecim roku wojny, w VII Korpusie Armijnym objawiła się następująca myśl: Nie można niestety wykluczyć, że nasi żołnierze odgrywają znaczącą rolę w rozprzestrzenianiu się chorób wenerycznych[14]. Podobne przekonanie wyrażone zostało rok wcześniej w dokumencie SD.
Środkiem, który mógłby ograniczyć rozprzestrzenienie się chorób wenerycznych oraz rozpropagować wiedzę o skutecznym leczeniu schorzeń mogłaby być odpowiednia – mówiąc dzisiejszym językiem – edukacja seksualna wśród wojska[15].
Wojskowa edukacja seksualna
W obrębie niemieckiej wojskowej edukacji seksualnej powstały dwa nurty: konserwatywne oblicze Wehrmachtu przestrzegającego przed ryzykownymi zachowaniami seksualnymi i promującego perspektywę przyszłości jako mąż i ojciec oraz swobodniejsza obyczajowo koncepcja SS, głosząca w najogólniejszym skrócie, że w razie stwierdzenia objawów należy udać się do lekarza i rozpocząć leczenie choroby.
Godnym potępienia czynem żołnierza spod znaku „trupiej główki” miałoby być jedynie ukrywanie i dalsze rozprzestrzenianie choroby. Postawa ta wynikała nie tyle z obyczajowej otwartości, co raczej pragmatyczności. Promowanie abstynencji uważano za nie dające się wyegzekwować, więc godząc się z rzeczywistością, postanowiono redukować szkody[16].
Tymczasem kontaktu z lekarzem najchętniej unikaliby wszyscy. Przymuszone do kontroli medycznej kobiety najpewniej zażywały przed nią sulfonamid, aby zafałszować wyniki badania. Żołnierze zaś leczyli się na własną rękę, co mogło np. obniżyć skuteczność preparatu na skutek jego niewłaściwego przyjmowania.
Nie należy zapominać, że tego typu choroby są groźne dla zdrowia i niosą ze sobą niebezpieczne powikłania. Jest to ważny kontekst dla zrozumienia takiego zachowania. Obawa przed problemami z faktu ujawnienia choroby była po prostu większa, niż lęk o zdrowie[17].
Wojskowe burdele
Narzędziem mogącym znacząco ograniczyć problemy związane z niekontrolowaną prostytucją i przygodnym seksem mogły być restrykcyjnie nadzorowane burdele wojskowe. Włoska armia zaczęła je zakładać jeszcze w Rumunii, w oczekiwaniu na inwazję.
Była to stała praktyka, należąca do kompetencji ich logistyki. U Niemców rzecz miała się bardziej skomplikowanie, więc postulat otwarcia takich przybytków na froncie wschodnim pojawił się dopiero w 1942 roku[18].
Na terytorium Związku Radzieckiego znaczącym wyzwaniem wobec misji znalezienia obsady dla burdeli okazały miejscowe regulacje prawne. Logicznym krokiem byłoby zwrócenie się ku działającym już domom publicznym, bądź sięgnięcie do miejscowych rejestrów. Lecz po latach represji było to właściwie niewykonalne.
Stąd właśnie być może jeden z pierwszych niemieckich domów publicznych dla wojska powstał w Rydze, gdzie kryminalizacja prostytucji – względem innych regionów ZSRR – była jedynie krótkotrwałym epizodem[19].
Pierwsze kobiety zaczęły świadczyć usługi seksualne wojsku indywidualnie lub w ramach nielegalnych burdeli już od samego początku wojny. Paradoksalnie, inicjatywa okupantów nie spotkała się ze sporym odzewem. Z kolei zgłaszające się kobiety często były chore wenerycznie lub zbyt niedożywione, by móc je zatrudnić.
Inną przyczyną odmowy przyjęcia bywał zbyt młody wiek, choć zdarzało się zatrudnianie osób niepełnoletnich. Świadczy to o tym, że do tej decyzji często motywować musiała wyjątkowo trudna sytuacja.
Włosi, aby rozwiązać niedobory kadrowe, zdecydowali się na sprowadzanie Rumunek, Niemcy na Białoruś sprowadzili Polki z Generalnego Gubernatorstwa. Te ostatnie trafiły tam na skutek prowadzonych w okupowanej Polsce łapanek[20].
Prostytucja i wojskowe burdele jako narzędzie represji
Jak wynika z powyższych faktów, głównym zadaniem prowadzonych przez wojsko burdeli w polityce okupacyjnej było zapobieżenie kontaktów i potencjalnej fraternizacji żołnierzy z ludnością cywilną, a przynajmniej jej ograniczenie, a wraz z tym redukcja towarzyszących zjawisku problemów.
Podobny cel miało zwalczanie niezarejestrowanej prostytucji, przeciwko której podjęto środki nie przekraczające w surowości norm radzieckich. To nie neguje jednak w żadnym razie szkód i cierpienia poniesionego przez wszystkie ofiary, ani nie oznacza, że nie było używane również w formie represji wobec podbitych.
Taki charakter mogło mieć już samo miejsce wybrane do założenia burdelu, bo skąd pozyskać odpowiedni budynek? Na przykład, przejmując majątek prywatny, odebrany legalnym właścicielom w ramach kary. Tak stało się na przykład w Nowomoskowsku, gdzie okupant przejął w tym celu dom, który wcześniej należał do partyzanta[21].
W trakcie II wojny światowej Związek Radziecki podniósł w stosunku do III Rzeszy zarzut zmuszania kobiet do prostytucji. Dokument stwierdzał fakt setek „kobiet i dziewcząt”, które miały być przetrzymywane w oficerskim burdelu w Smoleńsku.
Zostały tam one – według tekstu raportu – bezlitośnie zaciągnięte po chodniku za ręce lub włosy. Badaczka Wendy Jo Gertjejanssen uważa, że ten pozornie propagandowy opis nie jest wcale daleki od realiów powstawania i funkcjonowania niemieckich burdeli. Nie zawsze przymus wywierano siłą fizyczną.
Obywatelkom radzieckim nieraz stawiano wybór nie do pozazdroszczenia, gdzie alternatywą był wywóz na roboty przymusowe w Niemczech. Niektóre kobiety nawet same się zgłaszały, chcąc się w ten sposób zawczasu zabezpieczyć przed wywózką.
Tę formę nacisku stosować mieli także Włosi. Niesławą w powojennych artykułach lewicowej prasy w swojej ojczyźnie okrył się major Giuseppe Zigotti, który w tym kontekście zastraszał Rosjanki wydaniem Niemcom[22].
Ponadto należy wiedzieć, że Wehrmacht starał się dbać, aby jego papiery pozostały czyste. Z tej właśnie potrzeby prawdziwy obraz rzeczy zamazywano eufemizmami. Tak jak w tej alternatywnej rzeczywistości dokumentów i rozkazów Żydzi stawali się partyzantami, tak kobiety stawały się – na przykład – prostytutkami.
Oczywiście Wehrmacht nie dopuściłby się mordu urągającego honorowi żołnierza. Żołdacy Hitlera po prostu dokonywali „oczyszczenia”, „przesiedlali” i „uspokajali”, jak brzmiało oficjalne nazewnictwo prowadzonych działań[23].
Klienci wojskowych burdeli
Na front wschodni trafili mężczyźni w różnym wieku i z różną przeszłością. Wielu było młodych, a spośród nich, niejeden jadący na wojnę pozostawał wciąż prawiczkiem. Kiedy przykładowo Bartmann przyznał się do tego swojemu przyjacielowi podczas jazdy pociągiem, z kąta wagonu dobiegł go głos esesmana, który postanowił włączyć się do dyskusji: Ja też nie […] Nawet dziewczyny dotąd nie miałem – powiedział, czym doprowadził pozostałych w wagonie żołnierzy do śmiechu.
Jednak i dla wielu z tych, którzy mieli już takie doświadczenia, ostatni raz był nieraz wspomnieniem sprzed wielu tygodni, a może i miesięcy. Śmierć zaś mogła dosięgnąć żołnierza w każdej chwili. Josef Roth przekonywał Allerbergera do skorzystania z burdelu tymi słowy: Pomyśl, być może jest to ostatnia możliwość skorzystania z przyjemności. Jutro możesz oberwać kulkę i wyciągniesz kopyta, nie poużywawszy sobie[24].
Tworząc wojskowe domy publiczne przyjęto, że ich klientami będą żołnierze kraju organizatora. Rozróżniono tworzone przybytki na żołnierskie i oficerskie. Wreszcie, Wehrmacht zetknął się z dodatkowym problemem, jakim była jego wieloetniczność.
Formalnie burdele były tylko dla Niemców, w praktyce do egzekwowania tego podchodzono różnie, zasada ta była przestrzegana na przykład w Rydze, lecz w Kownie już nie. Innym stosowanym rozwiązaniem były oddzielne godziny dla Niemców i innych narodowości.
Nie uniknięto jednak zachwiania hierarchii narodowościowej panującej w armii, nawet wraz z zarzutami, jakoby kobiety miały preferować swoich rodaków niż Niemców, co skutkowało bójkami między żołnierzami[25].
Prostytucja – regulacje i zarządzenia
Korzystanie z oferowanych usług było obwarowane całym szeregiem innych zarządzeń, w których wyraźnie zaznaczano co wolno, a czego nie, obejmowały one nawet to, jak po stosunku zdjąć poprawnie prezerwatywę.
W przeciwieństwie do francuskich przybytków, na Wschodzie alkohol był wzbroniony. Nieznane są obowiązujące cenniki, wiadomo jednak o przypadku z Rygi, gdzie uiszczona opłata miała wynieść aż 15 marek. Dla porównania, prostytutka świadcząca usługi poza burdelem wyceniała swoją usługę na poziomie 2 do 3 marek. Podobnie ceny kształtowały się w organizowanych przez wojsko przybytkach na Zachodzie.
W burdelu nieopodal frontu nad Mołdawą w Rumunii, gdzie usługi świadczyły Rumunki (maj 1944 roku), cena miała wynosić według relacji z drugiej ręki jakimi dysponował Allerberger pięć marek za dwie kolejki bez dodatków.
Choć wciąż był to „front wschodni”, to działo się to w innych realiach, niż okupowane ziemie radzieckie. We włoskiej armii ceny ustalono na poziomie 30 rubli (ok. 22 liry) dla żołnierzy i 40 rubli (ok. 32 liry) dla oficerów. Zbyt wysokie ceny instytucji państwowych skłaniały żołnierzy do szukania inicjatyw niezależnych[26].
Najstraszniejszym dla klienta momentem była jednak nie zapłata, lecz przyjęcie zastrzyku aplikowanego po skorzystaniu z usługi. Po stosunku sanitariusz wstrzykiwał sulfonamidy w cewkę moczową, co wywoływało ból rozchodzący się aż do podbrzusza. Następnie należało przetrzymać pięć trudnych minut, po których dopiero można było oddać mocz, pozbywając się przy tym przyprawiającego o cierpienie leku.
Usłyszawszy tę historię od opowiadającego o swojej przygodzie sierżanta, Roth rzekł do Allerbegera: akcja <skok ogiera> została odwołana. W ten sposób obaj snajperzy klientami burdelu nie zostali. Wielu innych jednak było nie pozbawionych takiej odwagi, według doniesień lekarza z Lwowa, w tym mieście kolejki do budynku swój koniec miały aż na ulicy[27].
Prostytutki w wojskowych burdelach
Trudno scharakteryzować pracujące w burdelach okupanta kobiety, ponieważ nie stanowiły zwartej grupy oraz niewiele o nich wiadomo. Etnicznie stanowiły mozaikę podbitych narodów ZSRR, wliczając w to również Żydówki.
Doliczyć należy również przedstawicielki narodów spoza ZSRR, jak uprowadzone w łapankach Polki z Generalnej Guberni czy więźniarki obozów koncentracyjnych. Ta sytuacja mogłaby się wydawać sprzeczna z pryncypiami rasowymi nazizmu, niektórzy współcześni również tak to postrzegali, gdy w Żytomierzu rozważali sprowadzenie Holenderek.
Odbywane stosunki nie budowały jednak przecież emocjonalnych więzi ani nie łączyły się dzięki antykoncepcji z prokreacją, nie było więc dla tej sytuacji przeciwwskazań, a ten stan rzeczy tolerowano nawet na najwyższych szczeblach niemieckich władz[28].
Skoro część z kobiet pracowała dobrowolnie – w tym sensie, że zgłosiły się same, zmuszone okupacyjną rzeczywistością, to wiedzie to ku pytaniu o rentowność świadczenia tego typu usług dla armii, ta zaś pozostaje nieznana. W zasadzie nie wiadomo, ile płacono ochotniczkom, ani jakie były zasady lub kryteria.
Część wypłat mogła być nie w pieniądzu, lecz np. w żywności. Stawki były jednak niewielkie. We włoskim przybytku zorganizowanym w Stalino przez francuską madam, ta ostatnia pobierała dla siebie 40% zarobku. Trudno sprecyzować również powiązaną z zagadnieniem dzienną liczbę obsługiwanych klientów.
Zakładając burdel w Rykowie, włoscy wojskowi obiecywali, że nie przekroczy ona ośmiu. Jednak, jak wylicza Pannaci, ledwie 200 zarejestrowanych kobiet przypadało na 230 000 kontyngent, więc z dużą dozą ostrożności przytacza on twierdzenia Sowietów, że dzienna liczba klientów mogła wynosić nawet trzydziestu żołnierzy na jedną kobietę. Sytuacja u Niemców była zbliżona[29].
…i czyhające na nie zagrożenia
Zagrożeniem dla dobrowolnie bądź przymusowo pracujących kobiet były ciąże i choroby weneryczne, które wykluczały możliwość dalszego świadczenia usług. Na okoliczność tych ostatnich przymusowe badania były prowadzone kilka razy w tygodniu.
Włosi, zdaniem Pannacciego, chore lub ciężarne zwalniali, co oznaczało dla pozbawionych pracy niezwykle trudną sytuację. Z kolei dr Heinrich Löhe (niemiecki Wojskowy Inspektorat Medyczny) stwierdził w czasie wojny, że zakażenia w wojskowych domach publicznych miały być bardzo rzadkie, a jeśli do nich dochodziło, kończyły się szybką hospitalizacją chorej prostytutki.
Przekonanie o skuteczności procedur podzielała większość niemieckiej armii. Należy w tym miejscu wziąć poprawkę na wspominane już wcześniej maskowanie eufemizmami rzeczywistych praktyk Wehrmachtu – toteż przynajmniej w części przypadków słowo „hospitalizacja” należy rozumieć jako zamordowanie.
Czynnik ideologiczny, którego zarys został przedstawiony już wcześniej, zdecydowanie wpływał na położenie omawianej grupy kobiet. Według badaczki Wendy Jo Gertjejanssen, kwestie rasowe mogły mieć wpływ na to, czy w razie choroby zostanie przeprowadzona hospitalizacja, czy egzekucja.
Łotyszka czy Litwinka miałaby wówczas większe szanse na przetrwanie od Rosjanki. Niemniej, zastosowane rozwiązania następnie były wykorzystywane również przez Amerykanów po II wojnie światowej w czasie konfliktów w Korei i Wietnamie[30].
Prostytucja a tatuaże
Jednym z ciekawszych wątków niemieckich domów publicznych jest słabo udokumentowana kwestia tatuowania w uwłaczające ludzkiej godności treści. Gertjejanssen natrafiła na ledwie kilka takich wzmianek. Twierdzi też w swojej pracy, że słyszała o fotografii kobiety z napisem „Feldhure” na piersi, lecz nie mogła do niej dotrzeć.
Istnieje ona jednak rzeczywiście, w Internecie opublikowana została przez stronę Muzeum Izraela w Jerusalem. Ta sama fotografia znajduje się również w artykule Adama Olechowskiego opublikowanym na łamach Inne Oblicza Historiiw 2007 roku.
Jak sądzę, to o tym zdjęciu usłyszeć musiała Gertjejansen. Podobną historię, jak podaje autorka wspomnianej wcześniej pracy, przytoczyli również Ilia Erenburg i Wasilij Grossman, gdzie bliżej nieokreślone oznaczenie miało być wykonane na nogach, tym razem dotyczyło to wileńskiego burdelu dla funkcjonariuszy Gestapo i SS.
Zdaniem Olechowskiego, funkcjonował również tatuaż „FH”, stanowiący akronim słowa „Feldhure”. Według zaś relacji rabina z getta w Kownie, po wojnie przyszedł do niego mąż z żoną, której na ramieniu wytatuowano napis „Kurwa żołnierzy Hitlera”[31].
Symbol honoru i odwagi
Temat ofiar znamiennie, jak gdyby symbolicznie, pojawia się na samym końcu opowieści o zagadnieniu prostytucji na okupowanym przez państwa Osi terytorium ZSRR. Abstrahując już zupełnie od oczywistego tabu, jakim objęta była i jest po dziś prostytucja, dodatkowo podejrzani dla radzieckich władz byli wszyscy obywatele, którzy znajdowali się pod niemiecką okupacją.
Tym gorsze więc było położenie tych wszystkich, którzy mieli z najeźdźcą jakąkolwiek osobistą styczność[32]. Jedną z konsekwencji tych warunków jest również to, że tak niewiele wiemy o tej grupie ofiar wojny, gdyż te, które ocalały, nie mogły zostawić po sobie świadectwa. Z drugiej strony zaś, historia nie wykazywała tym tematem zainteresowania.
Pełne odmalowanie tej tragedii wymaga jeszcze jednej wzmianki. Uproszczone uogólnienia nie równają się stałym i twardym regułom, a obok ludzi ograniczonych zawsze istnieli również i ci o szerszym spojrzeniu na świat.
Do tej grupy wydaje się, że należał wzmiankowany rabin z Kowna. Skrytykował on myśl o porzuceniu z tego powodu partnerki, kobiecie zaś poradził zachowanie tatuażu przy jednoczesnym nadaniu mu nowej interpretacji: „honoru i odwagi”[33].
Bibliografia:
- Bartmann Erwin, Za wodza i naród, Zakrzewo 2016.
- Bullock A, Hitler i Stalin. Żywoty równoległe, T.1, Warszawa 1994.
- Gertjejanssen Wendy, Victims, Heroes, Survivors (online) [dostęp: 2.022024].
- Karpiński Marek., Najstarszy zawód świata, Warszawa 2010.
- Käthe Petersen, de.wikipedia.org, [dostęp: 2 luty 2024].
- Maiwald Stefan., Mischler Gerd., Seksualność w cieniu swastyki, Warszawa 2002.
- Massague Monica, Historia burdeli, Warszawa 2012.
- Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, Edinburg University Press (online) [dostęp: 2.022024].
- Olechowski Adam Paweł, Krótki zarys historii wojskowych domów publicznych, „Inne Oblicza Historii”, Nr 02-03/2007 (13).
- Pannaci Raffaello, Sex, Military Brothels and Gender Violence during the Italian Campaign in the USSR, 1941–3, Sage Journals [dostęp: 2.02.2024].
- Roberts Nickie., Dziwki w historii, Warszawa 1997.
- Wacker Albrecht, Snajper na froncie wschodnim. Wspomnienia Josefa Allerbergera, Warszawa 2016.
- Wette Wolfram, Wehrmacht. Legenda i rzeczywistość, Kraków 2008.
- Zimmerman Mateusz, Dr Joanna Ostrowska: praca w burdelu albo obóz – to nie był dobrowolny wybór [WYWIAD], Onet.pl [dostęp: 2.022024].
- Fotografia tatuażu: museum.imj.org.il [dostęp: 4.022024].
Fot. Wnętrze domu publicznego w Neapolu, Włochy, 1945 (Wikimedia Commons)
[1]Cytat za: Roberts Nickie, Dziwki w historii, Warszawa 1997, s. 110.
[2]Olechowski Adam Paweł, Krótki zarys historii wojskowych domów publicznych, „Inne Oblicza Historii”, Nr 02-03/2007 (13), s. 103.
[3]Karpiński Marek., Najstarszy zawód świata, Warszawa 2010, s. 34-35, 253; Olechowski Adam Paweł, Krótki zarys historii wojskowych domów publicznych, „Inne Oblicza Historii”, Nr 02-03/2007 (13), s. 103; Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 123-124; Roberts Nickie, Dziwki w historii, Warszawa 1997, s. 90.
[4]Karpiński Marek, Najstarszy zawód świata, Warszawa 2010, s. 244-245; Roberts Nickie, Dziwki w historii, Warszawa 1997, s. 423-424
[5]Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 124.
[6]Bullock Alan, Hitler i Stalin, T.1, Warszawa 1994, s. 34-35; Maiwald Stefan, Mischler Gerd, Seksualność w cieniu swastyki, Warszawa 2003, s. 13.
[7]Bartmann Erwin, Za wodza i naród, Zakrzewo 2016, s.22; Maiwald Stefan, Mischler Gerd, Seksualność w cieniu swastyki, Warszawa 2003, s. 161-169;
[8]Maiwald Stefan, Mischler Gerd, Seksualność w cieniu swastyki, Warszawa 2003, s. 161-169; Massague Monica, Historia burdeli, Warszawa 2012, s. 130-133; Roberts Nickie, Dziwki w historii, Warszawa 1997, s. 424.
[9]Käthe Petersen , de.wikipedia.org [dostęp: 2 luty 2024]; Maiwald Stefan, Mischler Gerd, Seksualność w cieniu swastyki, Warszawa 2003, s. 170-171;
[10]Gertjejanssen Wendy, Victims, Heroes, Survivors, s.100-101; Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 120-122.
[11]Cytat za: Pannaci Raffaello, Sex, Military Brothels and Gender Violence during the Italian Campaign in the USSR, 1941–3, s. 82.
[12]Gertjejanssen Wendy, Victims, Heroes, Survivor, s. 146-147;Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 154; Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 129-132; Pannaci Raffaello, Sex, Military Brothels and Gender Violence during the Italian Campaign in the USSR, 1941–3, s. 81-82.
[13]Pannaci Raffaello, Sex, Military Brothels and Gender Violence during the Italian Campaign in the USSR, 1941–3, s. 80 Wacker Albrecht, Snajper na froncie wschodnim, Warszawa 2016, s. 139, 247-249.
[14]Cytat za: Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 131.
[15]Karpiński Marek., Najstarszy zawód świata, Warszawa 2010, s. 253-254; Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 131-134, 144-147.
[16]Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 132 – 134, 144 – 147.
[17]Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 126-127, 137-139.
[18]Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 149-153; Pannaci Raffaello, Sex, Military Brothels and Gender Violence during the Italian Campaign in the USSR, 1941–3, s. 80-82.
[19]Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 153.
[20]Pannaci Raffaello, Sex, Military Brothels and Gender Violence during the Italian Campaign in the USSR, 1941–3, s. 83, 85-86; Zimmerman Mateusz, Dr Joanna Ostrowska: praca w burdelu albo obóz – to nie był dobrowolny wybór [WYWIAD]
[21]Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 154-155.
[22]Gertjejanssen Wendy, Victims, Heroes, Survivors, s. 179-180; Pannaci Raffaello, Sex, Military Brothels and Gender Violence during the Italian Campaign in the USSR, 1941–3, s. 89.
[23]Wette Wolfram, Wehrmacht. Legenda i rzeczywistość, Kraków 2008, s. 220–224.
[24]Bartmann Erwin, Za wodza i naród, Zakrzewo 2016, s. 124-125; Wacker Albrecht, Snajper na froncie wschodnim, Warszawa 2016, s. 140.
[25]Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 159-160.
[26]Maiwald Stefan, Mischler Gerd, Seksualność w cieniu swastyki, Warszawa 2003, s. 164-165; Pannaci Raffaello, Sex, Military Brothels and Gender Violence during the Italian Campaign in the USSR, 1941–3, s. 87; Wacker Albrecht, Snajper na froncie wschodnim, Warszawa 2016, s. 141.
[27]Gertjejanssen Wendy, Victims, Heroes, Survivors, s. 199-200; Wacker Albrecht, Snajper na froncie wschodnim, Warszawa 2016, s. 144.
[28]Gertjejanssen Wendy, Victims, Heroes, Survivors, s. 177, 184-187, 190 – 196; Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 155-156; Zimmerman Mateusz, Dr Joanna Ostrowska: praca w burdelu albo obóz – to nie był dobrowolny wybór [WYWIAD], Onet.pl [dostęp: 2 luty 2024].
[29]Gertjejanssen Wendy, Victims, Heroes, Survivors, s. 141, 207-210; Maiwald Stefan, Mischler Gerd, Seksualność w cieniu swastyki, Warszawa 2003, s. 164-165; Pannaci Raffaello, Sex, Military Brothels and Gender Violence during the Italian Campaign in the USSR, 1941–3, s. 87-88.
[30]Gertjejanssen Wendy, Victims, Heroes, Survivors, s. 213, 216-217; Mühlhäuser Regina, Sex and the nazi soldier violent, commercial and consensual encounters during the war in the soviet union, 1941–45, s. 162-163; Olechowski Adam Paweł, Krótki zarys historii wojskowych domów publicznych, „Inne Oblicza Historii”, Nr 02-03/2007 (13), s. 104.
[31]Gertjejanssen Wendy, Victims, Heroes, Survivors, s. 219-220; Olechowski Adam Paweł, Krótki zarys historii wojskowych domów publicznych, „Inne Oblicza Historii”, Nr 02-03/2007 (13), s. 104-105. Zdjęcie na stronie muzeum [dostęp: 4 luty 2024].
[32]Przykładem może być opis zachowań Armii Czerwonej w Charkowie w styczniu 1943 roku w: Gertjejanssen Wendy, Victims, Heroes, Survivors, s. 334. Żołnierze Armii Czerwonej mieli dopuścić się grupowych gwałtów i tortur m.in. na kobietach, które dla Niemców prały i sprzątały. Dla wyzwolicieli były one „niemieckimi dziwkami”.
[33]Gertjejanssen Wendy, Victims, Heroes, Survivors, s. 220.
Damian Piątkowski – z wykształcenia magister historii. Pasjonat dziejów wojskowości niemieckiej i rosyjskiej, a zwłaszcza Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941-1945.