Przypadkowe odkrycie zapomnianego miasta Thonis

Francuski archeolog, Franck Goddio, badając nietypową aktywność magnetyczną w nurtach Nilu nie spodziewał się, że natrafi na niezwykłe znalezisko. Otóż podczas swoich prac badawczych przypadkowo odkrył egipskie miasto Thonis, przez Greków nazywane Herakleionem, o którym nie słyszano od stuleci.

Miasto od wieków znane było jako legenda. Wzmianki o nim pojawiają się u słynnego greckiego historyka, Herodota (nazywany ojcem historii), który opisał je jako tętniący życiem starożytny port usytuowany nad Morzem Śródziemnym u ujścia Nilu. Jego historia byłą potem odtwarzana tylko na podstawie niewielkich fragmentów z tekstów źródłowych czy płaskorzeźb, a z czasem pojawiły się wątpliwości co do jego faktycznego istnienia. Przez czysty przypadek natknął się na to miasto Franck Goddio, francuski archeolog, który badał zaobserwowaną w nurtach Nilu nietypową aktywność magnetyczną. A wszystko zaczęło się od doskonale zachowanej kamiennej Stelli, na której wyryto nazwę „Thonis”. Otóż podczas nurkowania w rzece Goddio natrafił na ukryte w grubej warstwie mułu, wpatrujące się w niego egipskie bóstwa: były to posągi faraona Ramzesa Wielkiego (Grecy nazywali go Ozymandiasem) i dzięki temu odkrył to miasto. Znaleziska te po raz pierwszy zostaną pokazane w Wielkiej Brytanii na wystawie zorganizowanej przez Muzeum Brytyjskie. Jak twierdzi kuratorka wystawy, Aurelia Masson-Berghoff, pokazane zostaną niezwykłe przedmioty, dotychczas nie prezentowane poza Egiptem i podkreśla, że taka sytuacja może już nie powtórzyć. Przez port Thonis/Herakleion przybywali kupcy do kraju, zanim bramą do niego stały się Aleksandria i jej latarnia morska. Przybyszów witał wspaniały pięciometrowy posąg Hapi (bóstwo Nilu). Miasto to wraz z Kanopos, drugim zaginionym miastem, był największym portem w Egipcie. Według Masson-Berghoff miasto wybudowano na niestałym lądzie, bowiem część obszaru z czasem się zanurzała , aż z czasem całkowicie znalazła się pod wodą. Są pewne przypuszczenia, iż mogło do tego dojść za sprawą jakiejś katastrofy, a może i trzęsienia ziemi czy gwałtownego podniesienia poziomu morza.  Pamięć o mieście przepadła już w VII w. n. e., a grube warstwy mułu uchroniły je przed rabusiami i przynajmniej częściowo przed fanatycznym wandalizmem pierwszych chrześcijan. Pozwoliło to na doskonałe zachowanie obrazu życia o epoce, o której nie wiele wiadomo, czyli czasach, w których kultura egipska i grecka złączyły się dzięki Kleopatrze, a początek tego sukcesu był widoczny właśnie w Thonis: tam greccy kupcy przybywali i jak twierdzi dr Masson-Berghoff, przyjmowali niektóre lokalne wierzenia. Zainteresowanie francuskiego archeologa (będącego pionierem podwodnej archeologii) tymi anomaliami magnetycznymi pojawiło się pod koniec XX w. Jak wspomina, odkryto wielką ścianę i na północ i południe od niej kolejne i jak twierdzi, była to główna świątynia. Na jej terenie od razu natknięto się na tablicę z nazwą miasta i wtedy badacz zdał sobie sprawę z powodu niezwykłego odkrycia. Archeolog twierdzi, że ze wszystkich wydobytych artefaktów największe wrażenie robi posąg boga Hapi, której „naturalność” sprawiła, że Francuz na moment zapomniał, że to kamienny posąg. Oczyszczono go jeszcze pod wodą, a po jego wydobyciu ze woda strugami wylewała się jeszcze ze środka. Uważa też, że w antycznych czasach musiał robić wrażenie na greckich kupcach przybyłych o Egiptu i to samo może spotkać przyszłych zwiedzających.

Źródło: polskatimes.pl

Fot.: Mapa znanego świata w czasach Herodota. Fot. Wikipedia Commons.

Agata Śródkowska

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*