Publicystyka historyczna powinna być ciekawa – rozmowa z Piotrem Zychowiczem, historykiem

Jaką… alternatywꠙmiał‚ Piłsudski do swoich decyzji? Czy biali Rosjanie i inne oddziały antybolszewickie, zwane przez niektórych autorów „zielonymi”, chciały jakiejkolwiek współpracy z Polską…? Czy zwycięstwo białych w wojnie domowej nie stworzyłoby większego, zagrożenia niż tryumf bolszewików?

Denikin chciał współpracy z Polską, tylko nie kwapił się do tego żeby za tę współpracę „zapłacić”. Uznawał niepodległą Rzeczpospolitą, ale w granicach etnograficznych. Nie chciał zaś uznać włączenia do Polski jej ziem wschodnich. Była to ze strony Denikina skrajna głupota polityczna. Rosja konała, a jego obchodziło tylko to do kogo będzie należało Wilna.

Bez wątpienia to, że nie doszło do polsko-rosyjskiego sojuszu wymierzonego w bolszewików było więc również jego winą.

Problem tylko w tym, że bolszewicy byli znacznie gorsi – nie tylko nie uznawali włączenia do Polski jej ziem wschodnich, ale w ogóle nie uznawali Polski. Chcieli nam odebrać nie tylko Wilno i Lwów, ale również Warszawę, Poznań i Kraków. Jedyną formą polskiej państwowości jaką akceptowali Lenin i Trocki była sowiecka republika rządzona przez Feliksa Dzierżyńskiego. Ich strategicznym celem był całkowity podbój i sowietyzacja Polski.

Dlatego w naszym interesie leżało to żeby w wojnie domowej zwyciężyli biali. Prof. Marian Zdziechowski pisał, że nie należało się przejmować się tym co gadał Denikin tylko robić swoje – czyli bić bolszewików. Po upadku czerwonych reżim białych byłby bardzo słaby i nie prędko by nam zagroził.  Konsekwencją zwycięstwa bolszewików w wojnie domowej w Rosji były zaś: Operacja Polska NKWD, 17 września 1939 roku, Katyń i wszystkie inne zbrodnie komunistyczne na narodzie polskim. Jego długofalową konsekwencją był PRL.

Bodajże Lec napisał, że historia nauczyła ludzi tylko jednego: „nikt niczego się™od niej niczego nie nauczył”. A Pan podejmuje, chciałoby się™ powiedzieć‡ nieustannie, tematy polskich błędów i katastrof. To chęć™odbrązawiania polskich dziejów (jak zarzucają… Panu niektórzy krytycy), czy uważa Pan, że mogą…to być‡ lekcje, z których czegoś› się™ nauczymy?

Wszystkie moje książki oparte są na tym samym założeniu – Polska jest położona między Niemcami a Rosją. Za to położenie geopolityczne często płaciliśmy straszliwą cenę. Celem przyszłych pokoleń musi być uniknięcie błędów naszych przodków. Polska musi wreszcie zacząć zwyciężać, musi odzyskać utraconą kilkaset lat temu inicjatywę. Nie uda nam się tego osiągnąć jeżeli będziemy bezkrytycznie gloryfikować nasze klęski i błędy. Będziemy bowiem skazani na ich powtarzanie. Naród dojrzały to naród, który potrafi spojrzeć krytycznie na swoje pomyłki, przeanalizować je i wyciągnąć z nich wnioski. Moje książki mają więc przede wszystkim zachęcać do dyskusji, do namysłu nad naszymi dziejami i przyszłością Rzeczypospolitej.

Skąd bierze się™ w ludziach potrzeba poznawania historii? Może trzeba radykalnie „wybrać‡ przyszłość‡i zrezygnować‡ z „zakurzonej przeszłości. Taki postulat pojawia się™ od pokoleń, a mimo to historycy nieustannie prowadzą… żmudne badania. Zdawałoby się zupełnie niepotrzebne Historię można przecież opowiedzieć łatwo, lekko i przyjemnie, a poważne studia lepiej byłoby prowadzi懠nad poważnymi, „potrzebnymi” naukami. Po co uczyć się (i innych) historii?

Tak jak powiedziałem, historia jest kluczem do przyszłości. Analizując przeszłość możemy opracować scenariusze polityczne na teraz. Jest jednak jeszcze jedna sprawa, która sprawia, że historia wzbudza takie zainteresowanie – jest po prostu fascynująca. Jeden z moich adwersarzy powiedział kiedyś, że nie zgadza się ze mną, ale trudno nie przyznać, że moje książki zrobiły dużo dla popularyzacji dziejów. Nagle ludzie zaczęli dyskutować, spierać się i czytać o wydarzeniach z naszej najnowszej przeszłości. Historia dla wielu ludzi przestała być nudna, a zaczęła wzbudzać emocje. Jeżeli rzeczywiście tak jest – uważam, że moje książki swoją rolę odegrały.

Jest Pan redaktorem miesięcznika historycznego. Jakie są… oczekiwania czytelników? Jaka powinna by标publicystyka historyczna?

Na to pytanie mogę odpowiedzieć krótko – powinna być ciekawa! To jedyne kryterium.

rozmawiał: JG


Piotr Zychowicz urodził się w 1980 roku w Warszawie. Jest historykiem, publicystą oraz dziennikarzem. Współpracuje z dziennikiem „Rzeczpospolita”. Jest również zastępcą redaktora naczelnego magazynu „Do Rzeczy” i redaktorem naczelnym miesięcznika „Historia Do Rzeczy”. Ukończył Uniwersytet Warszawski. Prowadzi magazyn historyczny pod tytułem „Kontra” w Telewizji Republika.

Zajmuje się głównie problematyką II wojny światowej, zbrodni bolszewizmu. Nawiązuje do idei Józefa Mackiewicza, Władysława Studnickiego, Stanisława Cata-Mackiewicza oraz Adolfa Bocheńskiego. Znany z antykomunistycznych i antyendeckich poglądów. Jest zwolennikiem wielonarodowej Rzeczypospolitej.

Autor książek: Pakt Ribbentrop-Beck czyli jak Polacy mogli u boku III Rzeszy pokonać Związek Sowiecki, Obłęd ’44 czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując Powstanie Warszawskie, Opcja niemiecka. Czyli jak polscy antykomuniści próbowali porozumieć się z Trzecią Rzeszą.

Właśnie ukazała się jego kolejna praca: Pakt Piłsudski-Lenin czyli jak Polacy uratowali bolszewizm i zmarnowali szansę na budowę imperium.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*