Represje stalinowskie w Polsce. Więzienie i długa droga Jerzego Siwka z powrotem do Szkoły Morskiej

Represje stalinowskie w Polsce. Więzienie i długa droga Jerzego Siwka z powrotem do Szkoły Morskiej

Jerzy Siwek opuścił więzienie w marcu 1953 roku po umorzeniu śledztwa z braku dowodów winy. Powrót do Szkoły Morskiej w Gdyni nie nastąpił jednak od razu. Dopiero po zmianach 1956 roku, sprostowaniu informacji zawartej w wojskowej charakterystyce i rozpatrzeniu jego sprawy przez szkolną komisję rehabilitacyjną mógł ponownie rozpocząć naukę.

Ponownie czytam życiorys Taty, w którym pisał między innymi: „Z więzienia wypuszczono mnie w marcu 1953 na podstawie tzw. braku dowodów winy. W związku z powyższym Szkoły Morskiej dokończyć mi nie pozwolono! W tej sytuacji podjąłem się pracy fizycznej jako tzw. starszy sondażysta Wydziału Oznakowania Nawigacyjnego GUM [Głównego Urzędu Miar] w Szczecinie, a następnie jako zaopatrzeniowiec w POM [Państwowym Ośrodku Maszynowym] nr 100 w Teresinie (miejsce zamieszkania rodziców). Jesienią 1953 zostałem powołany do czynnej służby wojskowej – JW [Jednostka Wojskowa] 1168 Chełm Lubelski, z której zwolniono mnie w październiku 1955 w stopniu chorążego. Po wojsku podjąłem pracę w Centralnym Urzędzie Geodezji i Kartografii w charakterze radcy. Po październiku 1956 pozwolono mi dokończyć Szkołę Morską – Wydział Nawigacyjny w Gdyni – maj–czerwiec 1957. Od lipca 1957 rozpocząłem pracę w Polskich Liniach Oceanicznych w Gdyni, przechodząc kolejne szczeble marynarskie i oficerskie w załogach pływających”.

Nie wyjaśniłabym wielu wątpliwości, gdyby nie kolejne dokumenty z teczki osobowej ucznia Jerzego Siwka, zachowane w Archiwum Uniwersytetu Morskiego w Gdyni. Pierwszy, o którego istnieniu nie wiedziałam, to: „Charakterystyka służbowa” – dokument wpłynął do Szkoły Morskiej w Gdyni 8 marca 1955, o czym informuje data na pieczątce w prawym górnym rogu. Jest to „szczegółowa opinia dowódcy”, za okres od listopada 1953 do 28 lutego 1955, jednostki wojskowej (podoficerskiej szkoły artylerii), w której Tata odbywał służbę:

[Kapral Siwek Jerzy] „Jest żołnierzem zdyscyplinowanym, sumiennym, dbającym o powierzony sprzęt bojowy. Z obowiązków na zajmowanym stanowisku wywiązuje się dobrze. Przerabiany materiał przyswaja bardzo szybko. Dba o swój wygląd zewnętrzny. Jest przodownikiem wyszkolenia bojowo-politycznego. Ideologicznie rozwinięty dobrze. Interesuje się życiem kraju i sytuacją międzynarodową. Politykę Partii rozumie bardzo dobrze i przekazuje ją innym. Jest członkiem ZMP. Z organizacją pracuje dobrze. Do obecnej rzeczywistości Związku Radzieckiego i państw demokracji ludowej ustosunkowany dobrze”.

Na dole kartki dwa nieczytelne podpisy. Jeden dowódcy pod- oddziału, drugi jego zastępcy. Pod podpisami ktoś napisał „verte”. Na odwrotnej stronie tej samej kartki widnieje odręczny dopisek: „W/w utrzymuje kontakt z państwami kapitalistycznymi”. Podpis ten sam – zastępcy dowódcy pododdziału.

Domyślam się, że to jedno zdanie na odwrocie spowodowało, że we wrześniu 1955 Jurek z Szymanowa nie miał szans na powrót do nauki w Szkole Morskiej w Gdyni. Jego sytuacja uległa zmianie dopiero wtedy, gdy „popaździernikowe przemiany” przyczyniły się do (chwilowej) poprawy życia społecznego w Polsce. Także w szkolnictwie morskim.

„W lutym 1956 odbył się XX zjazd KC Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego – pierwszy od śmierci Józefa Stalina w marcu 1953. Fala protestów, które przetoczyły się przez kraj po październiku 1956, ogarnęła także Gdynię i Szkołę Morską. W Gmachu PSM odbyło się 4 listopada burzliwe zebranie, któremu przewodniczył wykładowca kpt. ż.w. Tadeusz Meissner (pozbawiony dowództwa na Batorym i prawa pływania na trzy lata). […] Niedługo potem zaczęto ustalać m.in. sposób naprawiania krzywd i rehabilitacji osób prześladowanych za niepopełnione zbrodnie. Powstały dwie klasy wieczorowe dla tych by- łych uczniów, których z politycznych powodów powyrzucano ze szkoły”.

Dzięki temu Jurek z Szymanowa miał możliwość realizować swoje plany życiowe dotyczące kontynuacji nauki wymarzone go zawodu. Należało jednak dopełnić jeszcze kilku formalności. Pierwszą było dostarczenie do Szkoły Morskiej sprostowania z Jednostki Wojskowej 1168 w Chełmie, które 16 października 1955 wystawił porucznik E. Molenda, a podpisali, jak poprzednio, dowódca i jego zastępca.

„Dowództwo Jednostki Wojskowej 1168 zaprzecza i prostuje mylnie podane poprzednio oświadczenie, jakoby kpr. Siwek Jerzy utrzymywał kontakt z krajami kapitalistycznymi. Oświadcza się, że wiadomość ta podana w charakterystyce kpr. Siwka była podana według fałszywych danych poprzednio nieskontrolowanych. Kpr. Siwek z nikim w krajach kapitalistycznych kontaktów żadnych nie utrzymuje”.

To odręcznie napisane „sprostowanie” otworzyło dwudziestodwuletniemu Jurkowi drogę do powrotu do nauki w Szkole Morskiej. Potrzebne było jeszcze jego podanie do kapitana żeglugi wielkiej Józefa Giertowskiego, przewodniczącego szkolnej komisji rehabilitacyjnej, w którym 30 listopada 1956 napisał między innymi: „Dopiero ostatnio zostałem oczyszczony ze stawianych mi dotychczas zarzutów. Na moją prośbę Zarząd Szkolenia Zawodowego Ministerstwa Żeglugi przesłał na ręce Komisji część dokumentacji stwierdzającej bezpodstawność mojego aresztowania i więzienia na przełomie 1952/53 roku”. Rzeczywiście, 3 grudnia 1956 dyrektor Zarządu Szkolenia Zawodowego Ministerstwa Żeglugi wysłał do Szkoły Morskiej w Gdyni pismo, w którym jednoznacznie stwierdził, że nie widzi przeszkód, by przyjąć Ojca „do klasy V jeszcze w bieżącym roku szkolnym”. Co zaowocowało tym, że w maju 1957 mógł zdać egzamin dojrzałości i 25 czerwca uzyskać dyplom technika nawigatora morskiego.

Tekst jest fragmentem książki Z Daru Pomorza do Toledo, która czeka na Ciebie tutaj:

Przeglądam zachowane w rodzinnym archiwum kolejne ważne ślady historii. To między innymi „Karta zwolnienia więźnia śledczego nr 1272/52”, gdzie napisano: „zwolniony został z aresztu prewencyjnego i udaje się do miejsca zamieszkania dnia 5 marca 1953” – co potwierdza pieczątka naczelnika więzienia w Warszawie i jego nieczytelny podpis. Z boku odręczny dopisek: „Posiada 215 zł 69 gr”. Z tyłu kartki: pieczątka Posterunku Milicji Obywatelskiej w Szymanowie, pow. Sochaczew i zapis informujący, że „6 marca 1953 zgłosił swój pobyt”. Podpis nieczytelny.

Na tym dokumencie jest jeszcze inny ważny dopisek – mojej Mamy: „Znaleziono u mnie 11 lutego 1970. D. Siwek”. O oko licznościach zrobienia tego dopisku będzie mowa w dalszej części mojej opowieści.

W cytowanym wyżej fragmencie życiorysu Tata wspomina o trudnościach ze znalezieniem pracy, jakie napotkał po opuszczeniu murów więzienia w Warszawie. „Ta sprawa” ciągnęła się za nim latami. Nie tylko za nim. Wszyscy aresztowani, powiązani w jakiś sposób z Ruchem Uniwersalistów, należeli do grupy, która przez większość dorosłego życia była dyskryminowana. Niezależnie od tego, jakie zdobyli później wykształcenie i w jakich zawodach się realizowali, zawsze mieli pod górkę.

31 grudnia 1955 Naczelnik Wydziału IV Z. Byteński, wiceprokurator wojewódzki, w odpowiedzi na pismo Ojca napisał:

„W związku z Waszą prośbą zawiadamiam, że śledztwo w Waszej sprawie prowadzone w 1952 roku pod nadzorem byłej Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Warszawie postanowieniem z dnia 25 lutego 1953 zostało umorzone na zasadzie art. 169 kk WP z braku dowodów winy”.


Tekst jest fragmentem książki Z Daru Pomorza do Toledo. Historia Jurka z Szymanowa, Anna Mieszkowska, wydanej przez Ośrodek Karta.
Fot. Szkoła Morska w Gdyni, 9 sierpnia 1936 roku

Comments are closed.