Nie każda starożytna korona oznaczała bezwzględną władzę i krew na rękach. Tam, gdzie dziś widzimy cień despotyzmu, Sumerowie potrafili stworzyć coś znacznie bardziej złożonego — system, w którym Ur-Nammu spisał nie tylko prawo, ale i wizję porządku społecznego. Między surowym paragrafem a zadziwiająco łagodnym wyrokiem kryje się świat, który nie pasuje do naszych wyobrażeń o pradawnej sprawiedliwości.
Na pierwszy rzut oka rządy władców z głębokiej starożytności wydają nam się tyranią wszechpotężnych despotów. Nie jest to do końca prawda. Przyjrzyjmy się temu na przykładzie społeczeństwa sumeryjskiego z czasów Ur-Nammu, autora najstarszego odnalezionego dotychczas spisanego kodeksu prawnego.
System władzy w archaicznym Sumerze
O ile rządy wczesnych królów Mezopotamskich kojarzą nam się z tyranią i autorytaryzmem, to nie jest do końca prawda. Przynajmniej w części miast funkcjonowało to w sposób odmienny. Około 2700 pismo wciąż nie było aż tak rozpowszechnione byśmy odnaleźli oficjalne dokumenty z tamtego okresu, ale pewne świadectwa utrwaliły się w mitach.
Doskonałym przykładem jest tutaj „Gilgamesz i Agga z Kisz”. Wspomniany władca wedle tej opowieści miał walczyć z władającym Uruk półbogiem Gilgameszem. Większość badaczy jest zgodna, że ogólny zarys wydarzeń z tego mitu jest prawdziwy. Agga jest wymieniony jako ostatni władcy Kisz na Liście Królów, co pasuje do fabuły. Miał też być synem monarchy imieniem Enmebaragesi, a jego inskrypcje królewskie zostały fizycznie odkryte, na pewno więc był prawdziwym władcą.
W opowieści tej Gilgamesz nie ma władzy całkowicie autorytarnej. Przed wyruszeniem na wojnę omawia sprawę z bliżej nieopisaną „radą starszych”. To dość zaskakująca sprawa. Gdy rada starszych odmawia poparcia, Gilgamesz zwołuje „zgromadzenie młodych i silnych”, nazwane w tekście „guruš”. I tym razem autor nie ma na to żadnej normatywnej nazwy, więc ta częściowa demokracja nie została jeszcze sformalizowaną normą prawną. W fabuły można dość prosto wywnioskować, że chodzi o zgromadzenie wszystkich mężczyzn zdolnych do noszenia broni. Dopiero po przekonaniu ich Gilgamesz może prowadzić wojnę.
Na tym niestety kończą się odkryte jak do tej pory narracyjne świadectwa na temat rządów władców w czasach archaicznych. Cokolwiek pewniejszego datowane jest dopiero na kilka wieków później.
Kodeks Ur-Nammu – pochodzenie
Tytułowy Kodeks Ur-Nammu został spisany za panowania króla o tym samym imieniu. Należy wspomnieć, że „Ur-Nammu” jest spolszczoną wersją tego imienia. Prawidłowo brzmi ono „Ur-Namma”. W języku polskim mogłoby to sugerować żeńską płeć omawianej osoby, więc w większości tekstów używa się wersji „Ur-Nammu”. Poprawnie więc powinno się mówić „Kodeks Ur-Nammy”. W celu uniknięcia nieporozumień w tym tekście pozostaniemy przy spolszczonej wersji.
Sam władca był założycielem III dynastii Ur, panował około 2113–2096 p.n.e. (przy tak odległych datach nigdy nie ma stuprocentowej pewności co do dokładnego czasu, pewna jest jedynie liczba lat panowania gdyż to jedynie ją spisywano na „Liście Królów”). Sam Ur-Nammu nie był synem poprzedniego władcy, ale zbuntowanym gubernatorem miasta Ur.
Wcześniej podlegał Utuhengalowi z Uruk, którego obalił. Wkrótce po przejęciu władzy przejął kontrolę nad okolicznymi terenami, np. miastem Lagasz. Władca jednak nie miał imperialnych ambicji Sargona czy Lugalzagesiego, wolał skupić się na rozbudowie swojego królestwa. Wzniósł wiele budowli, chociażby częściowo zachowany do dziś Ziggurat w Ur. Nie wiemy dokładnie w którym roku, ale właśnie podczas jego rządów spisano najstarszy odnaleziony jak do tej pory kodeks prawa. Wyprzedza tym samym najsłynniejszy i najbardziej znany Kodeks Hammurabiego o kilka wieków.
Kodeks Ur-Nammu – treść
Do tej pory z odzyskanych fragmentów odtworzono 31 przepisów prawnych zawarte w tekście. Przyjrzyjmy się kilku z nich:
§ 1. Jeśli ktoś popełnił morderstwo zostanie zabity
§ 2. Jeśli ktoś dokonał rozboju zostanie zabity
§ 6. Jeśli ktoś kobietę zamężną której małżeństwo nie zostało jeszcze
skonsumowane, używając przemocy, pozbawił dziewictwa, zostanie zabity
§ 7. Jeśli żona podąży za innym mężczyzną, a on z nią będzie spał, zostanie
zabita, ale ten mężczyzna będzie wolny
Są to jedyne cztery przypadki w całym kodeksie, gdzie przewidziana jest kara śmierci. Jest doprawdy niezwykłe, ponieważ tamte czasy kojarzą się zdecydowanie bardziej z pochodzącą od Hammurabiego zasadą „oko za oko”. Widzimy tu także kolejną ciekawą rzecz: stosunki seksualne osób niebędących w formalnym związku małżeńskim nie są w żaden sposób ograniczane prawnie.
Dość zaskakujące jest to, że gwałt karany jest śmiercią jedynie w przypadku gdy ofiarą jest mężatka, ale pozostająca jeszcze dziewicą (oczywiści w tamtym czasie nie ma mowy o tym, by oskarżony o gwałt mógł być mąż gdy kobieta odmawiała dobrowolnego stosunku). Kodeks milczy także o tym, co zrobić w przypadku gdy ofiarą jest kobieta niezamężna.
Kary finansowe w Kodeksie Ur-Nammu
Ur-Nammu zdecydowanie wolał zachować swoich poddanych w zdrowiu fizycznym. W końcu ktoś musiał na niego pracować. W tej sytuacji większość przestępstw, bardzo poważnych nawet i dla nas współcześnie, jest karanych jedynie sankcjami finansowymi. Przykładowo:
§ 18 Jeśli człowiek wybije oko drugiemu, odważy pół miny srebra (wersja 1 tabliczki)
§ 18 Jeśli ktoś złamie kość goleni innej osoby za pomocą broni kijowej, zapłaci
60 szekli srebra (wersja 2 tabliczki)
§ 19 Jeśli ktoś odciął stopę innego człowieka, ma zapłacić 10 szekli
§ 20 Jeżeli ktoś w trakcie bójki roztrzaskał kończynę drugiego człowieka pałką,
zapłaci 1 minę srebra.
§ 21 Jeśli ktoś odciął nos innemu człowiekowi miedzianym nożem, musi zapłacić
dwie trzecie miny srebra
Obecnie człowiekowi oskarżonemu o taki czyn groziłaby kara więzienia. Kodeks Ur-Nammu przewiduje jednak jedynie konieczność zapłaty odszkodowania srebrem przez skazanego.
W przypadku mniej poważnych przestępstw, zwłaszcza tych o charakterze finansowym i gospodarczym odszkodowanie finansowe nie jest już tak zaskakujące. Na przykład:
§ 30 Jeśli ktoś podstępnie uprawia pole kogoś innego i zgłosi skargę, należy to
odrzucić, a ten straci wydatki
§ 31 Jeżeli ktoś zatopił pole kogoś innego, odmierzy 3 kur jęczmienia na iku
pola
§ 32 Jeśli ktoś dał pole uprawne innemu człowiekowi do uprawy, ale ten go nie
uprawiał, zamieniając w pustkowie, odmierzy trzy kur jęczmienia na iku pola
Braki i interpretacja Kodeksu Ur-Nammu
Należy zauważyć, że przepisy zawarte w kodeksie dotyczą poza dwoma przypadkami sądzenia ludzi wolnych. Obie sytuacje dotyczące niewolników nie są też niezbyt poważne, dotyczą jedynie nieprawidłowego odzywania się do właścicieli i za jedno z nich przewidziana jest kara natarcia ust solą. Nie mamy żadnego przepisu mówiącego o tym, co spotkałoby niewolnika który postąpiłby tak jak w paragrafach dotyczących uszkodzenia ciała. Z całą pewnością jednak można założyć, że nie zostałby potraktowany tak łagodnie jak człowiek wolny.
Same przepisy prawne zawarte w kodeksie są prawdopodobnie streszczeniem pewnych precedensów niż normą prawną. Przykładowo, paragraf osiemnasty podaje bardzo dużo szczegółów, takich jak zadanie ciosu kijem i konkretną kość którą złamał, w tym przypadku goleń.
Podział społeczny za czasów Ur-Nammu
Przez większość czasu społeczeństwo Mezopotamii dzieliło się na mocno różniące się od siebie klasy. Nie było podział to podział kastowy, jaki ukształtował się np. w królestwach Indyjskich. W Sumerze dało się zarówno wejść wyżej, jak i spaść na najniższy stopień w zależności od czynów i szczęścia.
Najwyżej w hierarchii stał władca, w zależności od sytuacji i okresu zwany „Ensi”, „Lugal” bądź w przypadku tych, którzy zdobyli kilka miast i stworzyli trochę większe państwo „Król Sumeru i Akadu”. Na samym początku kształtowania się miast taki władcy był jednocześnie przywódcą świeckim i duchownym.
Najprawdopodobniej to naczelny kapłan zaczął także rządzić poddanymi w codziennych sprawach, nie odwrotnie. Sam władca ogłaszał się pośrednikiem pomiędzy bogami a ludźmi, czyniąc swoje rozkazy głosem bogów. Nie podlegał więc żadnej kontroli prawnej. Bezpośrednio poniżej władcy znajdował się Sukkal, czyli sumeryjski odpowiednik stanowiska wezyra, pełniąc funkcję prawej ręki władcy.
Niżej byli kapłani, choć to też jest nie do końca pewne. Teoretycznie najwyższy kapłan mógł mieć wpływy równe świeckiemu władcy. Najprawdopodobniej tak właśnie postąpił Sargon Akadyjski, przekazując część władzy synom, a część córce Enheduannie czyniąc ją arcykapłanką Ur. Kapłani oczywiście nie są w kodeksie Ur-Nammu wymienieni w sposób szczególny, ale w praktyce na pewno jak każde duchowieństwo mieli więcej możliwości obrony w przypadku oskarżenia.
Pośrodku znajdowali się tak zwani „ludzie wolni”. Słowo obywatel jest tutaj nieodpowiednie, ponieważ mówiłoby ono o przynależności państwowej. W przypadku starożytnej Mezopotamii tak to nie działało. „Obywatelem” miasta był każdy jego mieszkaniec, nieistotne czy z urodzenia czy przyjezdny, ani tym bardziej z kogo urodzony. Liczyło się jedynie to, czy nie był niewolnikiem i mieszkał na danym obszarze należącym do królestwa.
Większość ludzi wolnych pracowała w szerokiej gamie zwyczajnych zawodów, takich jak piekarz, murarz itd. Część kupców i specjalistów, np. złotników osiągała większe bogactwa ale nie było jakiejś wyraźniej oligarchii. Dużo z nich posiadała także choć niewielki kawałek pól uprawnych. Podatki płacili barterem do świątyni, której administracja wydzielała w zamian racje żywnościowe. Można też było „zapłacić” podatek pracując na rzecz społeczeństwa, np. budując system nawadniający pola.
Najniżej w hierarchii znajdowali się niewolnicy. Tutaj należy bardzo wyraźnie podkreślić różnicę pomiędzy stereotypowym wyobrażeniem niewolnika z czasów Rzymskich i późniejszych a Sumeryjskim rozumieniem tego pojęcia. Niewolnik w okresie III dynastii z Ur nie był osobą trwale pozbawioną wolności w większości przypadków. Stanowili oni także bardzo mały margines społeczeństwa. Niewolnikiem najczęściej zostawano z dwóch powodów: bycie jeńcem wojennym bądź niewypłacalnym dłużnikiem. Niezapłacenie kary finansowej wymienionej w kodeksie kończyło się na zniewoleniu dłużnika.
Proces o morderstwo z Nippur
Kodeks prawa spisany przez Ur-Nammu nie stanowił żadnego uniwersalnego źródła prawa dla całej krainy geograficznej Sumeru. Bardzo ciekawym przykładem jest tutaj tabliczka opisująca proces o morderstwo w mieście Nippur. Rzecz działa XIX wieku p.n.e., czyli 200 lat po rządach Ur-Nammy. Sprawa dotyczyła morderstwa jednego z urzędników pracujących dla świątyni w tymże mieście. Oskarżeni zostali trzej mężczyźni, którzy bezpośrednio dokonali tego czynu.
Dodatkowo oskarżono także wdowę po zabitym, ponieważ ta dowiedziała się kto dokonał zbrodni ale nie doniosła na sprawców. Tym samym zażądano uznania ją za tak samo winną. Gdy postawiono sprawę przed królem, ten nie wiedział co zrobić. Tutaj dochodzimy już do pierwszej ciekawej konkluzji. Monarcha nie ma żadnego kodeksu prawa, do którego mógłby się odwołać i odszukać właściwy sposób postępowania. Niczego takiego jednak nie robi.
Przekazuje sprawę do rozpatrzenia przez organ nazwany w tekście „Zgromadzeniem”. Instytucja ta okazuje się być najstarszym znanym nam przykładem powołania rady przysięgłych. W jej składzie nie ma samych urzędników ani kapłanów, na protokole wymienia się przedstawicieli takich zawód jak: ogrodnik imieniem Urbarsin, hodowca ptaków zwany Dudu czy też zwyczajny tragarz. Pozostałe imiona, gdzie tekst jest uszkodzony, także są krótkie, np. Elutu.
Są to proste i krótkie słowa, wskazują więc raczej na proste pochodzenie części zasiadających w dwunastoosobowej radzie. Nie chodziło jednak o stereotypowy obraz niewolnictwa. W sumeryjskim prawie niewolnik funkcjonował bardziej w sposób współcześnie nazywany „karą ograniczenia wolności”, to jest musiał pracować przymusowo, lecz poza tym nie tracił swojej osobowości prawnej ani nie stawał się dożywotnią własnością pana, po odpracowaniu długu niewolnik musiał zostać uwolniony.
Precedensowy wyrok
Bo rozprawie dochodzi do podjęcia decyzji. Część członków ławy opowiada się za karą śmierci dla kobiety, część zauważa iż nie ponosi ona winy i sprzeciwia się. W rezultacie kobieta zostaje uniewinniona. W przypadku trzech pozostałych oskarżonych zgromadzenie jest jednogłośnie i zostają oni skazani na karę śmierci.
Tutaj także możemy wyciągnąć kilka ciekawych wniosków. Wynika z tego, że wyrok ogłaszano nie poprzez większość głosów, ale skazanie na karę śmierci wymagało jednomyślności wszystkich orzekających. Jest to bardzo postępowe i niezwykłe niespodziewane jak na tamte czasy podejście do orzekania sądowego.
Drugi wniosek jest taki, że sprawa zostaje utrwalona i zapisana w kilku kopiach. Prawdopodobnie miała służyć jako precedens w tego typu sprawach na przyszłość, co oznaczałoby że w podobnym przypadku taka osoba zostanie także uniewinniona. Taki system precedensu i powoływania się na dawne wyroki do dziś pozostaje w użyciu w anglosaskich systemach prawnych.
Kodeksy starsze niż Ur-Nammu?
Kodeks Ur-Nammu jest najstarszym dotychczas odnalezionym spisanym tego typu dokumentem. Istnieje jednak bardzo mocna poszlaka za tym, że możemy spodziewać się odnalezienia starszego zbioru praw, jeśli jakaś jego kopia się zachowała. Według mitu „Enki i Inanna” istniało coś takiego jak „Boskie Prawa Me” („Me” to w tym przypadku nazwa własna w j. sumeryjskim, a nie pochodna polskiego przymiotnika „moje”).
Według opowieści miały to być tabliczki z prawami danymi światu przez bogów, opisujące funkcjonowanie takich ról społecznych jak władca, kapłan, urzędnik itd. Nie brakuje tam także pojęć abstrakcyjnych, jak „bohaterstwo” czy „prawość”. I tutaj napotykamy poważny problem. W micie wszystkie 78 wymienionych praw to właśnie takie enigmatyczne skróty. Żadne z nich nie zostało rozwinięte opisowo.
Nie mamy więc obecnie pojęcia, jak te prawa brzmiały, znamy jedynie ich nazwy. Część badaczy uważa, że to tylko mit i one nigdy nie istniały. Z drugiej strony zaś ciężko zakładać, że tak zaawansowana idea spisania prawa pojawiła by się najpierw w micie. Dlatego można z dużą pewnością założyć, że te „Boskie Prawa Me” stanowiły prawdziwy przedmiot i tabliczki z ich rozwiniętą treścią w jakimś momencie rzeczywiście przechowywano w świątyni w Uruk. Gdyby odnaleziono tabliczki z ich treścią, byłoby to najbardziej rozbudowane źródło opisujące całościowo system prawno-religijny archaicznego Sumeru.
Podsumowanie
Kodeks Ur-Nammu jest obecnie najstarszym odnalezionym zbiorem spisanych praw. Nie ma powodu uważać, że na pewno nie istniały żadne inne wcześniejsze tego rodzaju dokumenty. Zbiory praw są dość enigmatycznie wspominane w niektórych o wiele starszych mitach sumeryjskich, podawana jest nawet lokalizacja ich przechowywania w prawdziwie istniejącym mieście w Mezopotamii w owym czasie. Na ten moment jednak niczego jeszcze nie odkopano.
Bibliografia:
- Bielicki Marian, Zapomniany świat Sumerów, Warszawa 1966.
- Kramer Samuel Noah, Historia zaczyna się w Sumerze, Warszawa 1961.
- Roux Georges, Mezopotamia, Warszawa 1998.
- Szarzyńska Krystyna, Eposy Sumeryjskie, Warszawa 2003.
Fot. pieczęć Ur-Nammu
