Cuda niewidy. Alternatywne wędrówki po Polsce

Cuda niewidy. Alternatywne wędrówki po Polsce |Recenzja przedpremierowa

Aleksandra i Grzegorz Koper, Cuda niewidy. Alternatywne wędrówki po Polsce

Nudzi Was perspektywa kolejnych wakacji all inclusive? A może znacie wszystkie  sztandarowe polskie zabytki, miejsca historyczne i najważniejsze szlaki lub przynajmniej ich większość? Nawet największe polskie miasta, choć zmapowane wzdłuż i wszerz, wciąż skrywają mnóstwo tajemniczych zakamarków. Idealnym przewodnikiem po tych miejscach będzie książka Aleksandry i Grzegorza Koper Cuda niewidy. Alternatywne wędrówki po Polsce.

Autorzy, twórcy instagramowego profilu @byli_widzieli, na co dzień pokazują nieoczywiste, ale warte odwiedzenia miejsca w Polsce i nie tylko. Podążają śladami zarówno legend (także tych miejskich), architektonicznych osobliwości, jak i mrocznych, a niekiedy również tragicznych wydarzeń. Cuda niewidy to przegląd nietuzinkowych lokalizacji, na które można trafić, kiedy nieco zboczy się z głównego szlaku, a najbardziej znane atrakcje turystyczne odsuną się na dalszy plan.

Słupy, lustra i sklepy mięsne

Autorzy mają dość nieszablonowe podejście do zwiedzania. Książkę kierują do tych podróżników i miłośników historii, którzy szukają miejsc i zabytków poza utartymi szlakami: osobliwych, tajemniczych, zapomnianych, magicznych, zaskakujących i nieodkrytych. Zdarza się bowiem tak, że leżący przy drodze kamień skrywa mroczny sekret, a w niepozornym drewnianym kościółku czeka na Was prawdziwy skarb sprzed wieków[*].

Cuda niewidy to nie jest typowy przewodnik turystyczny, podzielony na regiony historyczne czy geograficzne. Czytelnik otrzymuje opowieść, która niejednokrotnie łączy ze sobą miejsca znajdujące się na dwóch przeciwnych końcach kraju. Te powiązania bywają zaskakujące, jednak dają spójną całość, którą dobrze się czyta.

Niemal każde zawarte w książce miejsce (lub co najmniej każdy rodzaj osobliwości) zostało omówione w odniesieniu do czasów i okoliczności powstania oraz opatrzone fotografią. Poznajemy lokalizacje, które same w sobie mogą być celem podróży, jak i rzeczy, które raczej rzadko postrzega się jako główną atrakcję, ale po lekturze chce się je zobaczyć. Jeśli chodzi o tę drugą grupę, to w moim przypadku niezmiernie kusząca stała się perspektywa zobaczenia zwierciadła należącego do pewnego czarnoksiężnika oraz odwiedzenie… jednego ze szczecińskich sklepów mięsnych, który jest perełką z okresu belle époque.

Pruskie baby i diabeł pod amboną

Jak wspomniałam wcześniej, opowieść zmienia się płynnie, ale często nieoczekiwanie. Tym sposobem możemy przeskoczyć na przykład od kamieni upamiętniających polowania do podlaskiej kupalnocki. W sumie nic dziwnego – nie wiem, czy tej książce można było nadać bardziej dopasowany tytuł niż Cuda niewidy. Pruskie baby, wrota do piekła, wały kultowe, polskie egipskie piramidy, kolorowe cmentarze i jaskinie ludożerców to tylko niewielki wycinek z całego spektrum osobliwości.

Zróżnicowanie miejsc może przyprawić o zawrót głowy, ale trzeba przyznać, że autorzy piszą o nich w sposób adekwatny i pozwalający się wczuć w ich klimat. Kiedy podążamy śladami legend i przedchrześcijańskich wierzeń czy zwyczajów, czujemy tę „przedwieczność” i tajemnicę, a jednocześnie coś dziwnie znajomego. Kiedy poznajemy obiekty totalnie absurdalne, uśmiechamy się z lekkim niedowierzaniem, ale i rozbawieniem. Kiedy jednak na pierwszy plan wysuwają się miejsca będące areną tragicznych wydarzeń, możemy się przy nich na chwilę zatrzymać. Ta ostatnia kwestia dała się szczególnie odczuć w odniesieniu do nieistniejących wiosek w Bieszczadach czy cmentarzy wojennych.

Tam, gdzie car chodzi piechotą

Cuda niewidy pokazują, że nie ma jednej recepty na zwiedzanie i że czasem warto przejść od turystycznego ogółu do szczegółu. Zrobiłam sobie nawet listę miejsc, które chętnie odwiedzę… ale znalazłam też takie, które zdecydowanie nie wzbudziły we mnie entuzjazmu odkrywcy. Ludzkie zęby w ścianach kościoła i toalety z funkcjami obronnymi jakoś nieszczególnie do mnie przemawiają. I choć wspomniałam, że chętnie obejrzę śliczny sklep mięsny, to historia XIX-wiecznego rynku masarskiego też jakoś mnie nie urzekła.

Nie zmienia to faktu, że książka państwa Koper daje asumpt do okołohistorycznych refleksji. Czy zabytek zawsze musi być ładny, okazały i reprezentacyjny, żeby docenić jego wartość? Czy miejsca pamięci poświęcone antybohaterom powinny zniknąć, czy mają być ucieleśnieniem danego momentu historycznego, z całym jego brzemieniem? Czy każdy zabytek powinien być uratowany? I co ma wspólnego Michał Anioł z Olsztynkiem?

Cuda niewidy – podsumowanie

Dawno nie czytałam książki, która przy niesamowitej różnorodności będzie napisana tak spójnie. Państwo Koper dają czytelnikowi możliwość poznania miejsc i obiektów mrocznych, zabawnych, inspirujących, czy też nieco przerażających.

Po lekturze mam głowę pełną planów wycieczek, ale kołacze się w niej też kilka refleksji. Szczególnie od momentu, kiedy w książce zobaczyłam fotkę miejsca, które mijam średnio dwa razy w tygodniu i w życiu był nie pomyślała, że może być interesujące. Cóż, jeśli w związku z tym miałabym wybrać najbardziej sztampowe podsumowanie, to pewnie byłoby to: „cudze chwalicie, swego nie znacie”. W każdym razie warto czasem rozejrzeć się po własnej okolicy. Kto wie, jakie Cuda niewidy skrywa…


Wydawnictwo Znak
Ocena recenzenta: 5/6
Aleksandra Bernatek-Krakowiak


[*] Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

Comments are closed.