Sąsiedzi z Wołynia – nie tylko mordercy. Jak Ukraińcy próbowali pomóc Polakom
Jak zobaczyć możemy w zestawieniu zawartym w Kresowej Księdze sprawiedliwych, za udzielenie pomocy Polakom w samym województwie wołyńskim zamordowanych zostało 189 Ukraińców. W województwie tarnopolskim zaś było ich 120. Jak sąsiedzi z Wołynia próbowali pomóc Polakom?
Kiedy mąż odmawia zamordowania żony
W lipcu 1943 roku upowcy zaatakowali w Buniawie, miejscowości w gminie Chorów. Buniawa stanowiła kolonię polsko-ukraińską. Jeden z mieszkańców, Ukrainiec ożeniony z Polką, odmówił wykonania rozkazu zamordowania swojej żony oraz córki. W odwecie za brak współpracy, został skatowany. Nie zachowały się informacje, czy udało mu się przeżyć.
Zajrzyj też do naszej recenzji: Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia
Podobna sytuacja miała miejsce w kolonii Antolin (gmina Ludwipol), gdzie Ukrainiec za odmowę pozbawienia życia polskiej żony i dziecka, został zamordowany wraz z całą rodziną. Ukrainiec Wasyl Huk, zamieszkujący we wsi Zielony Dąb wraz ze swoją żoną, Polką, otrzymał od swoich rodaków z UPA ultimatum – jego żona ma zginąć, inaczej Wasyl zostanie przez nich zamordowany. Mężczyzna bez namysłu zabrał żonę i uciekł wraz z nią do Szumska. Za swój czyn został wytropiony i zastrzelony.
Na szczęście odmowa współpracy z UPA nie zawsze kończyła się tragicznie. W miejscowości Borki w gminie Luboml, gdy tylko kierownictwo UPA rozkazało jednemu z Ukraińców zamordowanie żony o polskim pochodzeniu, a także ich dwóch małych córek, ten zabrał swoją rodzinę i wyjechał do Lubomla – ratując im tym samym życie.
Miejscowość Koszów w gminie Torczyn, była kolejnym miejscem tragedii polsko-ukraińskich rodzin. 29 czerwca 1943 roku członkowie UPA zamordowali tam 31 Polaków. Niektórym mieszkańcom o polskim pochodzeniu udało się uciec. Rodzina Marianny Bąk otrzymała ostrzeżenie od młodej Ukrainki, Szury Sapożnik.
Szura była wspominana jako najładniejsza dziewczyna we wsi. 23-latka była nie tylko piękna, ale i odważna – wiedząc, co grozi za wstawianie się za Polakami, pomagała i ostrzegała przed napadami. Brat Sapożnik odmówił udziału w napadach na Polaków a sama Szura, za odmowę podania miejsca kryjówki swojego brata i sprzyjanie ‘Lachom’ została przez UPA zamordowana.
Zginęli również Ukraińscy bracia, za odmowę podania miejsca pobytu ich brata Romana. Roman był Ukraińcem ożenionym z Polką, który nie wykonał rozkazu zamordowania żony.
W miejscowości Wołochy w gminie Jasionów, banderowska bojówka zamordowała między innymi Ukraińca Włodzimierza (Dymitra) Benedyka. Przed śmiercią był torturowany za odmowę zamordowania polskiego teścia i żony. Inny Ukrainiec, Stefan Płaksa, stanął pomiędzy swoją żoną, Polką, a banderowcami. Oświadczył, iż zabić ją mogą tylko, jeśli najpierw zabiją jego samego. Napastnicy strzelili mu w głowę. W tym czasie jego żonie udało się zbiec.
Za odmowę wykonania tego rozkazu zginęło wielu innych Ukraińskich mężczyzn, których wymienia się w Kresowej Księdze Sprawiedliwych.
Kiedy żona Ukrainka ratuje męża, Polaka
Wśród małżeństw mieszanych, w których żona posiadała pochodzenie Ukraińskie, znajdowało się wiele odważnych i oddanych do samego do końca kobiet, które postanowiły walczyć o swoją rodzinę. Kresowa Księga Sprawiedliwych wspomina między innymi żonę Polaka o nazwisku Drzewiecki, która nie uległa żądaniom członków UPA, by zamordować męża.
Bracia kobiety byli wysoko postawionymi dowódcami w UPA. Ukrainka spotykała się z mężem w umówionych wcześniej, bezpiecznych miejscach i przekazywała mu informacje o ruchach banderowców. Informacje te były niezwykle istotne przy organizowaniu samoobrony i ratowaniu Polaków przed śmiercią z rąk UPA. Przykład ten dowodzi również o ogromnym zaufaniu, jakim darzyli się małżonkowie.
W miejscowości Czechów, wsi z przewagą ludności ukraińskiej nad polską, zamordowana została między innymi Ukrainka Płomińska, będąca żoną Polaka, za odmowę zdradzenia kryjówki męża.
Ukraińskie kobiety robiły ogrom pracy na rzecz ratowania Polaków, nie tylko własnych mężów, narażając życie swoje i swoich rodzin.
Poniżej inne przypadki, w których Ukraińcy pomagali Polakom.
Ukrainiec Petro Bazyluk w czerwcu 1943 roku został przypadkowo postrzelony przez wartownika polskiej samoobrony. W wyniku postrzału stracił oko. Pomimo incydentu postawił udzielić schronienia polskiej rodzinie Słojewskich. Zginął z rąk sowietów wiosną 1944 roku, za odmowę oddania inwentarza.
Mieczysław Słojewski przed schronieniem się u Petra kilkukrotnie rozważał samobójstwo, w obawie przed okrutną śmiercią i torturami. Od tego czynu odwodził go jednak przebywający wraz z nim 7 letni synek.
Polka Julia, którą po napadzie UPA uratowała Ukrainka, wspomina: „Co jakiś czas zaglądali do nas bandyci, szukając polskiego dziecka. W takich momentach moja przybrana matka ukrywała mnie pod wysoko układanymi na łóżku poduszkami (…)”.
Jedna z Polek uratowanych z pogromu, o których wspomina książka „Wołyń we krwi” wspomina, iż Ukraińska rodzina uratowała ją w podzięce za pomoc, którą kiedyś otrzymali od Polaków. Z jednej strony zdawali sobie sprawę z zemsty, jaka spadnie na nich za pomoc Polakom, z drugiej pamiętali, jak w gorszych chwilach rodzice dziewczynki oddawali im kartofle, mąkę oraz zboże.
Każdy przypadek pomocy był przypadkiem indywidualnym – czasem pomagano z powodu głębokiej wiary i poglądu na morderstwo jako ciężki grzech, z powodu moralności i przyzwoitości, a czasem właśnie z poczucia obowiązku za pomoc otrzymaną kiedyś ze strony polskiego sąsiada.
Ukraińscy sąsiedzi stanęli przed trudnym wyborem. Najczęściej nie wystarczyło po prostu powiedzieć „nie”, by nie uczestniczyć w rzezi. Nie tylko za pomoc Polakom można było zostać zamordowanym przez członków UPA – za samą odmowę wzięcia udziału w czystkach również groziła śmierć – „Kto nie jest z nami, jest przeciwko nam”.
Nie każdy słyszał o praktyce „piątkowania”, zleconej przez banderowców – polegała ona na rozkazie mordowania co piątego mieszkańca wsi szczególnie nie sprzyjających i nie popierających UPA. Za to pokusa była wielka – możliwość przywłaszczenia ziemi i dobytku po sąsiadach, bez żadnych konsekwencji. Maluje to obraz dylematu, przed jakim stanęli.
Świadomość trudności tego dylematu pomoże odpowiedzieć na pytanie, czy warto pamiętać o Ukraińcach, którzy postanowili nie splamić swojego sumienia, często płacąc za to cenę najwyższą.
Maria Rawiak
Bibliografia
- J. Wieliczka-Szarkowa, Wołyń we krwi 1943, Kraków 2013.
- R. Niedzielko, Kresowa księga sprawiedliwych, Warszawa 2007.