Marek Niedźwiedzki, Piotr Stelmach, Single z Żoliborza
Są piosenki, które zna niemal każdy, bez względu na wiek czy szerokość geograficzną, na której mieszka. Są utwory, które kojarzą się z wyjątkowymi lub trudnymi chwilami i symbolizują ważne wydarzenia. Istnieje wiele piosenek będących hymnami pokolenia. O najważniejszych i najciekawszych zjawiskach w świecie muzyki rozmawiają Marek Niedźwiedzki i Piotr Stelmach w książce Single z Żoliborza.
Marek Niedźwiedzki i Piotr Stelmach to dziennikarze muzyczni, których nie trzeba przedstawiać fanom muzyki. Znani przede wszystkim z Programu Trzeciego Polskiego Radia, a obecnie z Radia 357. Single z Żoliborza to ich autorski podcast, w którym przedstawiają subiektywną historię muzyki XX i XXI wieku.
Wydanie
Książka stanowi wybór trzydziestu czterech rozmów, które zostały wyemitowane na antenie Radia 357 (wszystkie odcinki podcastu zebrane są na stronie internetowej Radia 357). Treść zamknięta jest w twardej oprawie i opatrzona archiwalnymi zdjęciami, często pochodzącymi z prywatnych zbiorów autorów.
Z pewnością nie dla każdego będzie to istotne, ale dla mnie dużym ułatwieniem w odbiorze jest tekst wyjustowany. W książce mamy zwężoną kolumnę wyrównaną do lewej, a wyjustowanie pojawia się tylko w niektórych wyróżnionych fragmentach. Wiem, że odrobinkę się czepiam i ostatecznie nie był to aż tak duży mankament, bo ZAWSZE najważniejsza jest treść, niemniej na początku trudno było mi się przyzwyczaić.
Od Grechuty do Iron Maiden, od Elvisa do Maanamu
Rzadko mi się to zdarza, ale lekturę Singli z Żoliborza zaczęłam… od środka. Niestety, większość odcinków podcastu dostępna jest tylko dla patronów, co wiąże się z opłatami. Udało się jednak znaleźć także rozmowy ogólnodostępne, dzięki czemu mogłam sprawdzić, w jaki sposób taka naturalna konwersacja została przełożona na strony książki. W ten sposób Single… przywitali mnie odcinkiem zatytułowanym Żużel, poświęconym cięższym brzmieniom, które są bardzo bliskie mojemu sercu.
Podcastu słucha się bardzo przyjemnie. Pasja, humor i ogromna wiedza Niedźwiedzkiego i Stelmacha wciągają od pierwszych zdań. Pojawiają się oczywiście piosenki, stanowiące centralny punkt każdego odcinka. Czy taką formę można z powodzeniem przenieść na karty książki?
Cóż… moim zdaniem ten zabieg przyniósł różne skutki. Sama transkrypcja rozmów jest wykonana w punkt. Nie ma dłużyzn, wręcz płynie się przez tekst. Niestety, w podcaście wątki są odczuwalnie oddzielane piosenkami. W tekście zdarzało się, że w jednym akapicie połączone były odrębne tematy. Coś, co w rozmowie wygląda naturalnie, przeniesione na papier traci nieco rytm i kontekst. Być może jakieś dodatkowe rozdzielenie wątków ułatwiłoby odbiór.
Rozmowy o muzyce i nie tylko
Trochę sobie ponarzekałam, ale nie mogę nie przyznać, że w ostatecznym rozrachunku czerpałam dużą przyjemność z czytania. To, jak niesamowitą skarbnicą wiedzy o muzyce są obaj dziennikarze, a szczególnie Marek Niedźwiedzki, jest niesamowite.
Single z Żoliborza to rozmowy nie tylko o piosenkach. Bo muzyka to przecież znacznie więcej. Stąd tematyka poruszana przez autorów jest bardzo różnorodna i obejmuje zagadnienia takie jak moda, stylizacje, otoczka wokół artystów. Nie stronią też od głębszych zagadnień. Zastanawiają się, jaka jest cena sławy, co dzieje się z artystami, kiedy mijają lata ich świetności, czy możliwy jest powrót na szczyt po wielu latach. Ciekawy okazał się rozdział o piosenkach, które zmieniły polską muzykę. Wyraźnie widać w nim, jak ikoniczne dziś utwory wpływały na nastroje społeczne i odpowiadały na zmiany, które zachodziły w kraju.
Bardzo podobało mi się także to, jak wielu ciekawostek można się dowiedzieć. Jeśli zastanawialiście się, dlaczego dużo utworów posiada dwie wersje albo czym były księgarnie muzyczne, to Single z Żoliborza odpowiadają na te pytania.
Rozważania autorów opierają się głównie na ich własnych doświadczeniach – podróżach, rozmowach z gwiazdami, koncertach, na których byli, a przede wszystkim na latach pracy w radiu. Dzięki temu poznajemy również pracę dziennikarza muzycznego od kuchni. Wszystko to okraszone jest anegdotami i historiami, o których słuchacz na co dzień nie ma pojęcia.
Każdy Artysta to jakaś historia
Lektura Singli z Żoliborza nie byłaby pełna bez słuchania muzyki. Wydłuża to czas czytania, ale dopełnia treść. A było czego posłuchać, bo tematyka jest naprawdę szeroka. Rozdziały-rozmowy obejmują zarówno zagadnienia zbiorowe (np. utwory, które są coverami, kobiety liderki, czy wspomniany już żużel), jak i skupiają się na konkretnych zespołach czy artystach. Nie zabrakło tutaj Whitney Houston, Queen, Beatlesów czy Perfectu i Republiki.
Zaryzykuję stwierdzenie, że Single z Żoliborza to opowieść o złotej erze muzyki rozrywkowej, która rozciągnęła się na drugą połowę XX w. Autorzy niewiele rozmawiają o bardziej współczesnej historii. Czy to oznacza, że obecnie w muzyce nie dzieje się nic ciekawego? A może na takie podsumowania przyjdzie jeszcze czas?
Single z Żoliborza – podsumowanie
Single z Żoliborza nie są pozbawieni wad, ale jest to książka, po którą warto sięgnąć. Dla rówieśników autorów będzie to podróż sentymentalna, nieco młodszy odbiorca natomiast będzie miał możliwość odkrywania innego oblicza niezbyt odległej historii, zarówno pod kątem kulturalnym, jak i społecznym. Może pomoże mu to spojrzeć inaczej na młodość rodziców? Wszak muzyka czasem łagodzi obyczaje, a czasem burzy mury.
Wydawnictwo Literackie
Ocena recenzenta: 3,5/6
Aleksandra Bernatek-Krakowiak
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackim. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.