Śladami wojny polsko-(nie)polskiej 1989-2021 | Recenzja

A. Paradysz, Śladami wojny polsko-(nie)polskiej 1989-2021

Śladami wojny polsko-(nie)polskiej 1989-2021 to książka autorstwa A. Paradysza, która zmusza do refleksji. Człowiek od zarania dziejów jest istotą społeczną. Bardzo niewielu z nas lubi samotność, raczej dążymy do tego, aby mieć kogoś przy sobie. W grupie jednak trudno uzyskać konsensów w odniesieniu do najważniejszych decyzji. Stąd też społeczeństwo wybiera swoich przedstawicieli do sprawowania władzy politycznej. Polityka nie jest ani dobra, ani zła, różni się tylko metodami jej kierowania. Wydaje się, że nie już możliwości, aby polityka nas nie otaczała. Co jednak można uczynić z dzielącą Polaków, toczącą się przed wiele lat wojną polsko-polską? Z czego ona wynika i jakie są jej skutki – tego dowiemy się z tej książki.

Upadek komunizmu nad Wisłą był wydarzeniem upragnionym przez wiele pokoleń. Od tej chwili Polacy stali się gospodarzami w swoich granicach. Trafiliśmy na nowo do rodziny demokratycznych krajów Zachodu. Proces transformacji ustrojowej nie był jednak ani prosty ani łatwy, napotykając na wiele niebezpiecznych zakrętów, które do dziś budzą wiele wątpliwości,
a nawet wywołując sprzeczne emocje. Do dziś wielu ludzi uważa, że nie wszystkie sprawy zostały wówczas rozwiązane w sposób zdecydowany i konsekwentny. Na pewno jest w tym sporo racji, ale dziś już jest za późno na poprawki. Moim zdaniem nie zmienia to jednak faktu, że rok 1989 jest dla Polski rokiem szczególnym – pewnym punktem odniesienia na przyszłość. Polacy na początku, co naturalne zachłysnęli się wolnością, a wydarzenia w Sejmie i Senacie coraz bardziej przypominały tragikomedię. Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej po roku 2005 oraz 2007, kiedy na scenę polityczną wkroczyły dwie duże partie – Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska. Konflikt między nimi, a toczący się na wielu frontach zdominował polskie życie polityczne do dziś i nic na razie nie wskazuje, aby miała się zakończyć.

Właściwą część książki poprzedza bardzo bogaty i konieczny wstęp. Wyjaśnia on bardzo dokładnie, także korzystając z doświadczeń filozofii oraz różnych dziedzin nauki, jak bardzo polityka wpływa na życie człowieka na przestrzeni niemal wszystkich epok. Mogłoby się wydawać,  że może niekoniecznie powinien być on taki długi, ale jego tekst zawiera wszystkie konieczne elementy. Poza tym wprowadza czytelnika w zakres tematyki książki, wyjaśniając jej najważniejsze kwestie, przy wykorzystaniu filozofów, pisarzy, czy politologów. Dawno już nie spotkałem wstępu, który by tak dobrze wypełniał swoje zadanie. Naprawdę bez niego, książka byłaby dużo trudniejsza w zrozumieniu. Co ciekawe, nosi on dość interesującą nazwę Rekonesans, co także wyjaśnia Autor na samym początku.

Zasadnicza część publikacji w mojej opinii jest gorzką oceną ponad 30 lat polskiej demokracji. Ma ona bowiem jasne i ciemne strony, a po lekturze wydaje mi się, że więcej jest tych ciemnych. Niestety polska klasa polityczna i to niemal we wszystkich wymiarach skupia się jedynie na doraźnym załatwieniu problemów, wliczając w to także te wynikłe nagle czy niespodziewanie. Niemal żadna ekipa nie prowadziła i nie prowadzi do dziś polityki długofalowej, zarówno w kontekście krajowym, jak i zagranicznym. Stąd potem wynika tak wiele nierozwiązanych kwestii, które wychodzą na światło dzienne po zmianie władzy. Na porządku dziennym są również prywata połączona z koniunkturalizmem. Przestaliśmy cenić kompromis, a za wszelką cenę dążymy do konfliktu, opartego na najbardziej błahych przesłankach. To dopiero wstępna diagnoza problemu, a kiedy czas na zaordynowanie leczenia? To pytanie bez odpowiedzi.

Polacy jako społeczeństwo, także nie są bez winy, co z kolei Autor konsekwentnie również stara się w toku narracji wykazać. Słabo interesujemy się polityką, wolimy bezczynnie patrzeć na to, co się dzieje i udawać, że nas to nie dotyczy. Co jeszcze gorsze Polakom w większości podoba się brutalny sposób prowadzenia polityki, oparty na coraz większych, bardziej sztucznych niż realnych antagonizmach, To wszystko, o czym teraz pisze jest przez Autora poparte bardzo rzetelnymi wnioskami, z którymi w zdecydowanej większości się zgadzam. Rozkład polskiej polityki jest zjawiskiem bardzo głębokim, co widać, chociażby po wypowiedziach naszych rodzimych polityków, a jeszcze bardziej po ich poczynaniach.

Narracja całej treści przebiega przez cały przekrój problemów społecznych, których jako Polacy doświadczyliśmy w zakreślonych tytułem ramach czasowych. Dotyka się tutaj, co pragnę podkreślić z całą stanowczością ze zdecydowaniem, ale również kulturą słowa i języka takich problemów jak lustracja, nowoczesny patriotyzm, populizm, nacjonalizm i kilka jeszcze innych tematów. Co ważne nie są one jednak jedynie zarysowane, ale dogłębnie omówione, z zachowaniem ciągu problematycznego i przyczynowo-skutkowego. Autor przedstawia je z różnych punktów widzenia, a to z kolei pozwala odbiorcy samodzielnie wyrobić sobie zdanie w danej kwestii. Jest to bardzo ważne, bowiem z lektury widać, że jako zbiorowość właściwie przestaliśmy krytycznie myśleć. Wolimy informacje już przetworzone, a najlepiej kontrastowe.

Bardzo zaciekawił mnie fragment dotyczący środowiska „Solidarności”, które w opinii Autora również zatraciło swoje korzenie. Zamiast być bowiem elementem konsolidującym społeczeństwo wobec pewnej większej idei. Tymczasem Związek nawiązał bliską współpracę z określonym stronnictwem politycznym, co wypaczyło jego znaczenie. Ono co prawda, dalej jest istotna dla wielu, ale nie wypełnia już swojego pierwotnego zadania. Podobne Autor oraz i ja ubolewamy nad brakiem prowadzenia przez nasz kraj polityki historycznej. Jeśli już jest ona prowadzona bardzo słabo i absolutnie nie jest konsekwentna.

Ogólnie rzecz biorąc z lektury wyłania się ponury obraz polskiego świata polityki. Świata, w którym człowiek, jako podmiot i obywatel niewiele już znaczy. Wszystko zajęły polityczne kliki, i to wcale nie od góry, a od dołu. Trudno jednak nie przyznać racji Panu Andrzejowi, że gdyby nie tak ostre walki polityczne i społeczne antagonizmy, polska mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Chyba już nikt nie pamięta o ideałach, które przyświecały wszystkim od początku demokratycznej drogi. Wiadomo przecież, że spory muszą się zdarzać, ale czy muszą toczyć się zawsze i o wszystko.

Autor doskonale orientuje się w meandrach krajowej polityki, zarówno tej dzisiejszej, jak i tej, która już minęła. Widać to w biegłości terminów, znajomości dat, nazwisk, grup. Jest to ogromna wartość dodana tej pozycji. Dodatkowo całość odznacza się neutralnością polityczną,
a przynajmniej ja ją tutaj zauważyłem i jest ona dla mnie szczególnie ważna. Merytoryczną zawartość książki uzupełniają liczne tabele, wykresy, czy grafiki. Niestety muszę zauważyć, że nie wszystkie one są dla czytelnika zrozumiałe. Podobnie z językiem książki. Czyta się ją w miarę sprawnie, ale znów ten, kto nie ma obeznania w świecie polityki może mieć spore problemy ze zrozumieniem treści. Nie jest to jednak wina twórcy, a ubożenia społecznego nas wszystkich.

Autor wykonał naprawdę tytaniczną pracę i to z widocznym oddaniem sprawie. Wszak jego książka dotyczy burzliwych 32 lat, na przestrzeni, których naprawdę wiele się wydarzyło – zarówno dobrego jak i złego, a obudowa treściowa książki sugeruje, że jest ona dziełem wyczekiwanym i niemal dopieszczonym. Dodam jedynie na marginesie, że z racji na tematykę, pasuje raczej do grupy politologicznej, czy socjologicznej, a nie historycznej, choć oczywiście opowiada w zdecydowanej części o wydarzeniach minionych.

Wymowa całości Śladami wojny polsko-(nie)polskiej 1989-2021 jest raczej nie tyle mroczna, co refleksyjna i skłania do naprawdę nieciekawych konotacji. Jako Naród i społeczeństwo chyba nie zdajemy egzaminu z wolności i przestaliśmy być jednością. Z kolei ci, którzy powinni chronić nas przed rozbiciem na małe grupki (wcale nie mam tutaj na myśli polityków) kompletnie się nie sprawdzili. Zakończenie tytułowej wojny-polsko(nie)polskiej w takim stanie rzeczy zależy tylko i wyłącznie od nas i naszego wewnętrznego samozaparcie. Im szybciej to zrobimy, tym lepiej dla naszej społecznej substancji, z której i tak nie wiele już zostało. W przeciwnym razie wspólnota pozostanie z nami jako słowo lub pojęcie zupełnie pozbawione znaczenia. Gratulacje, dla Autora, że bije na alarm.

Wydawnictwo Naukowe FNCE

 Ocena recenzenta: 5/6

Dominik Majczak

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*